Busy day

Mar. 11th, 2011 12:54 am
[personal profile] galianoir
[Poll #1716315]
Bo ja nigdy nie spotkałam się z takim zachowaniem ze trony kobiet. I tak się zastanawiam, czy to nie jest przełożenie na praktykę męskiego chamstwa „świat do mnie należy” i „przestrzeń publiczna jest moja”. Wiecie o co mi chodzi. Pani się odchudza jak wsiada do autobusu, to zakłada nóżkę na nóżkę, torebka na kolanach, żeby zajmować jak najmniej miejsca i broń bogini nikomu nie przeszkadzać. A pan to się rozwali na siedzeniu, nogi rozłoży „na motylka” i gówno go obchodzi, że jak chcesz usiąść to masz do dyspozycji jedną trzecią swojego miejsca.

Date: 2011-03-11 12:38 am (UTC)
From: [identity profile] fakara.livejournal.com
Widywałam takie bandy nastolatek, które słuchają muzyki z telefonu nie raz. Ale z tym siadaniem, to prawda. Moja siostra Kasia nie mówi "na motylka" tylko "na poparzone jaja".
Wszystkie znane mi i pytane o to kobiety, które urodziły dziecko, twierdzą, że nic tak nie boli i nic nie jest takie straszne. Poród wydaje mi się czymś przerażającym (pękające hemoroidy np. - ma je większość ciężarnych), cięcie krocza, wszystkie te straszne straszne rzeczy - i brak znieczulenia w polskich szpitalach. Przeraża mnie to (jak to mówili w Łodzi nie tak dawno "pierdolę nie rodzę":P

Date: 2011-03-11 02:59 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Mnie tez poród ZAWSZE przerażał.

Date: 2011-03-11 12:53 am (UTC)
From: [identity profile] upupa-epops.livejournal.com
Hmmm, zastanawiam się, czy faktycznie istnieje takie tabu wokół mnie. Słyszałam od kobiet z rodziny kilka "opowieści z krypty" na temat porodów, chociaż koncentrujące się głównie na potwornościach związanych z medyczną oprawą, a nie z samymi bólami. Moja kuzynka (rodziła 3 lata temu, teraz znów jest w ciąży) opowiadała o wszystkim dość otwarcie, i o bólu, i o paskudnych pielęgniarkach. Moja mama nie mówi o bólu, tylko o lekarzach, ale to akurat typowe dla mojej mamy - jeśli coś było złe i nic się na to nie poradzi, to ona woli o tym nie myśleć, jak długo tylko może (stąd np. opowiada o tym, jak jej rodzice się kłócili, kiedy była mała - bo przepracowuje to sobie i musi się wygadać - ale na fizyczny ból skarży się tylko w momencie, kiedy coś ją boli, nigdy potem do tego nie wraca). Wśród rówieśnic temat nie wypływa, ale też ja nie mam przesadnie wielu dzieciatych koleżanek, więc nie ma jak wypływać. W rodzinie rozmawia się o porodach i ich złej stronie - niezbyt często, ale mam wrażenie, że szczerze.

Co do muzyki w komunikacji miejskiej - lol, nie wiem XD. Teraz pewnie zacznę zwracać na to uwagę, bo ostatnio w komunikacji miejskiej myślę głównie o tym, jak się gdzieś usadowić z moją mega ciężką torbą, nie w głowie mi takie drobiazgi, jak hałasy XD.

EDIT: Tak sobie jeszcze myślę z tymi porodami, że to może być kwestia tego, jak bardzo otwarta w pewnych sprawach jest moja mama. Pamiętam nawet kiedyś rozmowę o tym, które kobiety z rodziny usuwały ciążę, a które chciały, ale z różnych powodów tego nie zrobiły. Mama opowiada też o swojej rodzinie (opowiadałam Ci chyba o przemocy psychicznej w wykonaniu dziadka?), o rzeczach, które jej przeszkadzają w tym, co się w rodzinie dzieje teraz (nie u nas w domu, tylko w relacjach my vs reszta krewnych)... Historię o tym, jak mnie rodziła, znam od dość dawna, stąd nie mam poczucia, żeby to było jakieś tabu; wręcz przeciwnie, większe tabu mama przełamuje teraz, np. poprzez mówienie źle o ludziach, o których cała rodzina mówi dobrze, ale ona inaczej ich pamięta.
Edited Date: 2011-03-11 01:20 am (UTC)

Date: 2011-03-11 03:04 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
to tez może być kwestia tego o czym się (nie)rozmawia w moim domu

Date: 2011-03-11 08:59 am (UTC)
From: [identity profile] le-mru.livejournal.com
Nie defrienduję, ale nie będę się wdawać w temat :P

Date: 2011-03-11 09:13 am (UTC)
From: [identity profile] brzydal.livejournal.com
Często widuję nastoletnie dziewczyny - MZK-Dj. Nie wiem, może mamy w Warszawie więcej równości:P Ja jestem świetna w zwracaniu uwagi dzieciom, chyba mi się nie zdarzyło, żeby mnie któreś nie posłuchało, chyba jestem przerażająca.
Co, do porodów, to mnie zaskoczyłaś, bo ja zawsze widziałam tę sprawę odwrotnie, tzn, że "poród ma boleć" - jak mówiła minister zdrowia. O tym boleniu się mówi, w programie szkoły rodzenia są zawarte nawet metody radzenia sobie z bólem (pewnie dlatego większość jest płatna, bo pani minister nie uważa, żeby były potrzebne). Birth-partner, który pilnie się uczył na szkole rodzenia powinien mieć opanowane różne sposoby wspierania rodzącej. Tylko że raz - bardzo mało ciężarnych chodzi do szkoły rodzenia, a partnerów jeszcze mniej, a jak przyjdą, to często robią "co innego", dwa - na salach porodowych tak się zastrasza zarówno rodzącą i jej birth-partnera, że boją się znane sobie techniki stosować. Polscy ginekolodzy nie mają zwyczaju kierować swojej ciężarnej pacjentki do szkoły rodzenia, więc wiele kobiet o tym nie myśli. Mnie najbardziej wkurza niedostępność refundowanych środków przeciwbólowych. Nie znam nikogo, kto by rodził na gazie rozweselającym, a w Europie zach. jest on stosowany przy większości porodów.

Date: 2011-03-11 03:08 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Żweby było śmieszniej tuz przed tym, jak z nim gadałam czytałam o rozbudowie szpitali położniczych w Warszawie i o tym, że we Wrocławiu nigdzie nie można dostać znieczulenia do porodu, bo minister stwierdziła, że za znieczuleni kiedy jest to potrzebne płaci NFZ i szpitale nie mogą pobierać opłat, szpital jest zadłużony i nie stać go na podawanie znieczulania rodzącej w ramach NFZ

Date: 2011-03-11 04:53 pm (UTC)
From: [identity profile] upupa-epops.livejournal.com
Z tymi znieczuleniami we Wrocławiu to już się parę lat ciągnie. I w ogóle historie o wrocławskich porodówkach nadają się na horror, moja kuzynka trzy lata temu tak się przejęła tą złą prasą, że jak zaczęła rodzić, to kazała się zawieźć do Trzebnicy. I nawet dojechała, choć ponoć na tym etapie taka podróż to było coś bardzo głupiego :(.

Date: 2011-03-11 01:47 pm (UTC)
From: [identity profile] akinnore.livejournal.com
Wydaje mi się, że nie masz racji, jeśli chodzi o "tabu" bólu porodowego. Z tego co wiem/słyszałam kobiety dzielą się ze sobą doświadczeniami porodu. A jeśli mówi się o tym za mało, to moim zdaniem przyczyną nie jest tabu, tylko co innego. Wyobrażam sobie, że poród w polskim szpitalu, z całym przedmiotowym podejściem personelu medycznego, może być dla kobiety przeżyciem dość upokarzającym. A mówienie o takim przeżyciu nie jest łatwe.

Ale też mi się wydaje, że o bólu się mówi - przy okazji znieczuleń i ich braku mówiło się dużo, moje koleżanki, które już rodziły, opowiadały o tym bez oporów...
Moja mama rzeczywiście niewiele mówiła o tym, że bolało, twierdziła, że potem, jak już dostała dziecko na brzuch, to wszystko zapomniała. Myślę, że to nie tabu bólu porodowego, prędzej mitologizacja pierwszego przytulenia dziecka?

Ps. Nienawidzę debili, którzy puszczają muzyczkę z komórki, nienawidzę, mogłabym ich mordować kilofem.

Date: 2011-03-11 03:11 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Nie będę się upierać czy to tabu, czy mitologizacja. Mogę tez przekładać moje doświadczenia rodzinne na ogół społeczeństwa.

Najbardziej nienawidzę nastoletnich debili, którzy nie zareagują, jak im się zwróci uwagę.

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jul. 26th, 2017 06:36 am
Powered by Dreamwidth Studios