Finał

Mar. 22nd, 2011 12:45 am
[personal profile] galianoir
To nie będzie wielki wpis o całym sezonie, a tylko o finale.

Nie jestem zaskoczona śmiercią Billa. A może jestem trochę zawiedziona. Bo to było łatwe rozwiązanie. Nie musieli sobie poradzić z statutory rape, nie musieli nam pokazać, ja rozwinął się kościół Billa, czy ten tłum to było jednorazowe wydarzenie. Nie musieli sobie też poradzić z wierzeniami Barb, rozwiażać sytuacji między nią a Billem. Bardzo mnie zawiodło, że Barb nie ochrzciła się. Bill przekazał jej pristhood, ale umierał, potrzebował pocieszenia w wierze. To było bardzo łatwe rozwiązanie, obchodzące wszystkie problemy.

Nie powiem, wzruszyłam się na końcu, kiedy okazało się, że żony nadal są razem, a Barb jest kapłanką. Ale mam świadomość, ze to jest sielankowy obrazek, bajeczka. Niewiele nam pokazali. Bo ja wspominałam Bill umierał i naprawdę w prosty sposób można by podważyć to przekazanie pristhood. I naprawdę nie wierzę, że Nikki by się z tym tak proso pogodziła.

Finał mi się podobał, ale jestem zawiedziona, bo po 5 sezonach poruszania różnych ciężkich tematów poszli na łatwiznę.

PS. Ma ktoś ikonki z Carą Lynn?

Date: 2011-03-22 12:08 am (UTC)
From: [identity profile] pellamerethiel.livejournal.com
Tak myślałam, że Tobie się nie spodoba :P

Mi się bardzo podobało, bo byłam przekonana, że Bill pójdzie do więzienia, a każda z kobiet swoją drogą, nawet jeżeli będą dalej razem mieszkały i wychowywały dzieci. ;) A kościół Billa na pewno się rozrósł, bo zginął jako męczennik, zresztą w Niedzielę Wielkanocną XDDD

Moją mamę też bardzo zawiodło to, że Barb się nie ochrzciła. Gdzieś przeczytałam, że Bill nie dałby jej i tak zgody na to priesthood, gdyby to już wcześniej w nim nie kiełkowało - i dla mnie to, że zobaczył tam w kościele żonę Johna Smitha (bo to była ona, tak?) to znak, że może jednak wtedy o tym pomyślał. I podoba mi się, że może Margie, Nicki i Barb nie poznałyby się, gdyby nie Bill, ale też, że po jego śmierci wciąż trzymały się razem i się wspierały. Że ich wzajemna miłość do siebie pozwoliła im przetrwać. Ja jestem tania jak chodzi o takie rzeczy i na końcówce strasznie płakałam. ;)

I naprawdę nie wierzę, że Nikki by się z tym tak proso pogodziła.
Ale minął rok, co miałaby robić? Wyrywać włosy z głowy, walić głową w ścianę? Żałoba żałobą, a życie musi toczyć się dalej, prawda? Napisałam o tym w swoim fiku. XD

Ja tam jestem bardzo usatysfakcjonowana.

Date: 2011-03-22 10:36 am (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
nie chodzi o to, ze miała walić głową w ścianę ani o żałobę po billi priesthood dla kobiety było zupełne sprzeczne z jej wietrzeniami. Od początku jej się to nie podobało i uważała, ze to świętokradztwo. Myślę, ze to byłby duży problem dla kościoła Billa

Date: 2011-03-22 02:39 pm (UTC)
From: [identity profile] pellamerethiel.livejournal.com
Ale skoro Bill na końcu to zaakceptował to może dlatego ona nie miała z tym problemu? Jej to przeszkadzało głównie dlatego, że przeszkadzało to Billowi ;)

Date: 2011-03-22 03:49 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Myślę, że jej przeszkadzało to też, ze względu na nią samą.

Date: 2011-03-22 06:04 am (UTC)
ext_13247: ([be] style and substance)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Ja też mam troszkę mieszane uczucia, ale głównie wynika to z przesunięcia - tzn., moim zdaniem Bill powinien był zginąć na początku/w połowie odcinka i potem trochę bardziej rozbudowany epilog, a nie. Ale zrobienie z niego męczennika miało swój sens, metaforycznie.

Nie podoba mi się Ben/Heather -_-

Date: 2011-03-22 10:34 am (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Tez mi sie nie podoba Keather/Ben :( Cieszyło mnie bardzo, że wrócili do postaci kilku dorastających dziewczyn, ale Heather trochę skopali :(

I też uważam, ze epilog powinien być dłuższy.
Edited Date: 2011-03-22 10:36 am (UTC)

Date: 2011-03-22 02:42 pm (UTC)
From: [identity profile] pellamerethiel.livejournal.com
Epilog wydawał się trochę zbyt przyśpieszony, nie? I szkoda, że nie dowiedzieliśmy się w końcu co się stało z Juniper Creek i Alby'm (w sensie na ile pójdzie SIEDZIEĆ) czy coś, ale to były jednak poboczne wątki, a w centrum serialu zawsze znajdowała się rodzina i jakby próbowali to wszystko wcisnąć w końcówkę to mogłoby wyjść nie do końca naturalnie. ;)

Oo, to tu Was zapytam o coś, co mnie zastanawia od połowy tego sezonu - Adaleen usunęła w końcu tę ciążę, żeby wkupić się znowu w łaski syna, tak? Ja najpierw myślałam, że kłamie, ale najwyraźniej jednak nie. O co chodziło z tym wątkiem, co to miało pokazać, bo ja wciąż nie mogę do tego dojść. D:

I co się w końcu stało z tym nauczycielem Cary Lynn? Zadzwonili do niego i wyjechał czy jak?

Szkoda, że nie znamy też losu Rhondy.

Mi się nawet Ben/Heather podobało chociaż wiemy, na kogo Heather w tej rodzinie tak naprawdę leci, ale podobałoby mi się ZNACZNIE bardziej, gdyby Ben nie przespał się z Rhondą. :/

Date: 2011-03-22 03:56 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Adeleen nie była w stanie podtrzymać ciąży bez hormonów, jest za stara. Przestała je brać więc poroniła. To było odcinek od którego zkochałam się w tym sezonie. Tam była taka świetna paralene między Adeleen a Laurą. W tym odcinku Laura odeszła od Alby'ego a Adeleen zajęła jej miejsce, jako jego asystentka. Doskonale pokazane, jak kobiety w juniper Creek definiują się przez mężczyzn i bez nich są nikim. Adeleen bardzo chciała tego dziecka, ale w końcu z niego zrezygnowała, bo bez akceptacji Alby'ego była nikim. Laura najpierw robiła wszystko dla Alby'ego ale straciła jego łaski i też stała się nikim.

Właśnie to mi się nie podobało w wątku Heather, że ją sheteroseksualizowali.

Z Rhondą mniej - więcej wiemy, co się działo. Pewnie wróciła do pracy w barze śpiewani ai tańczenia. a potem pewnie znajdzie innego faceta, którego "nauczy się kochać".

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jul. 26th, 2017 06:34 am
Powered by Dreamwidth Studios