Dziś kategoria: moja myśl dnia:

Jak kserujesz fragment jednego z 10 wydań komentarza, to zapisz sobie, który to, bo potem nie dojdziesz, co skserowałaś.




Jako, ze wiem, że interesuje Was tylko Norweg, to niestety wywiad przeprowadzały dwie dziennikarki i się z nim nie widziałam.
Meme wzięte od [livejournal.com profile] magdalith Tak na rozruszanie śpiącego otatnio lj'a.

Postaram się pisać coś codziennie (a przynajmniej w te dni, kiedy nie będzie innych notek), ale może być ciężko, bo generalnie nie słucham muzyki/nie oglądam YT. Trudno, najwyżej wyciągnę moje stare pamiętniki.

Musze zamieścić kategorie notek, żeby mieć ściągę.

1. Zdarzenie dnia.
2. Cytat dnia.
3. (Moja) myśl dnia.
4. Śniło mi się dzisiaj.
5. Zdjęcie dnia.
6. Dźwięki oraz obrazy ruchome (YT)
7. inne?


zdarzenie dnia #1 )

Warszawa

Mar. 27th, 2011 11:11 pm
Warszawski eldżeju!

Świat jest parszywy i przyjeżdżam do Warszawy, kiedy Wy z niej wybywacie/przyjeżdżają Wasi rodzice/whatever, ale może są jakieś wyjątki, które potwierdzają regułę.

Jeśli takowe wyjątki istnieją, to mam nadzieję, że znacie już swoje plany na najbliższy weekend i że znajdzie się tam chwila czasu dla mnie. Choć (niestety) może sie okazać, ze ja nie znajdę czasu dla Was, gdyż dysponuję jedynie:
- piątkiem w godzinach ok 15:30 do ok 19 (potem muszę się spotkać z Najlepszą z Sióstr, a następnie gości mnie użytkowniczka [livejournal.com profile] fakara)
- niedzielą w godzinach od ok 16 do 18:40 w okolicach Dworca Centralnego (lub gdzieś indziej, ale wtedy czas się zmniejsza proporcjonalnie do dojazdu do dworca).

Całą sobotą i resztę niedzieli zajmuje mi feministyczny orgazm.

Czy to jest bardzo dziwne, że cieszę się na to szkolenie (nawet nie na wyjazd ile na szkolenie) od dwóch tygodni?
1. Najlepsza z Sióstr wraca jutro. O 21 ma być w Warszawie. Teraz to powinna być w drodze na lotnisko w Tokio (zastanawiam się czy nie ma problemów z dojazdem). Miała jechać w sobotę, ale dziś ich firma zaczęła panikować i przebukowali jej bilet na jutro. I dobrze, bo codziennie są gorsze informacje z tej elektrowni.

2. Skończyłam pierwszy rozdział mojej magisterki. Krótki mi wyszedł, ale to pierwszy i podobno tak może być. Tu pojawia się pytanie do Was: czy jakaś dobra dusza nie chce tego zbetować, zanim oddam promotorowi? 13 stron, interlinia 1,5, TNR 12. O feminizmie w ogólności.

Busy day

Mar. 11th, 2011 12:54 am
[Poll #1716315]
Bo ja nigdy nie spotkałam się z takim zachowaniem ze trony kobiet. I tak się zastanawiam, czy to nie jest przełożenie na praktykę męskiego chamstwa „świat do mnie należy” i „przestrzeń publiczna jest moja”. Wiecie o co mi chodzi. Pani się odchudza jak wsiada do autobusu, to zakłada nóżkę na nóżkę, torebka na kolanach, żeby zajmować jak najmniej miejsca i broń bogini nikomu nie przeszkadzać. A pan to się rozwali na siedzeniu, nogi rozłoży „na motylka” i gówno go obchodzi, że jak chcesz usiąść to masz do dyspozycji jedną trzecią swojego miejsca.
Moje drogie wszystkiego najlepszego z okazji Dnia kobiet!
Dużo równości, sprawiedliwości, siostrzeństwa (i żeby wold znał to słowo) i kobiecej siły. Zero dyskryminacji i szybkiego upadku patriarchatu.

Zastanawiałam się, co dorzucić do życzeń na dzień kobiet i w końcu postanowiłam reaktywować zarzucony projekt „mały kurs feminizmu”

Jako, że ostatnio czytam różne książki, dziś będzie o historii, czyli o tym o co chodzi z falami i frakcjami. Mam nadzieję, ze przynajmniej dla części z Was będzie to jakaś nowość.
Może jeszcze od razu zaznaczę, że jest to pisane „z głowy”, starałam się nie zaglądać do książek, bo pomyślałam, że tak będzie najbardziej zrozumiale, a i przecież powinnam zapamiętać, to, co najważniejsze.

Oczywiście są tu też różne uproszczenia, bo generalnie co feministka to trochę inna wizja. A ja starałam się także nie rzucać nazwiskami, datami i indywidualnymi poglądami, skupiając się raczej na ogólnym zarysie poglądów danego prądu.

trzy fale )

Reklama

Mar. 1st, 2011 08:55 pm
Jesteście dość zgodni w ocenach mojej osoby. Jest ktoś, kto mnie uważa za konserwatystkę i nie jest to Nelly *Odzie sobie strzelić w łeb*


Jutro konferencja dotycząca tegorocznej manify, którą mam poprowadzić (tzn. konferencję). *idzie sobie strzelić w łeb*. Trzymajcie kciuki, żebym nie palnęła niczego głupiego.

Poza tym Manifa Trójmiejska na FB http://www.facebook.com/event.php?eid=154819481242634
Nawet nie wiem jak to wygląda, ale polubcie to, pliz.
Postanowiłam w końcu przeczytać część o egzekucji z kodeksu pi stępowania cywilnego. Jako że mam takie postanowienie od dawna i nic njak Dotąd z tego nie wyszło, stwierdziłam, że wezmę kodeks do autobusu, bo inaczej się nie zabiorę. I doznałam objawiane. Chyba się jednak nadaję na prawniczkę, bo całkiem przyjemnie się mi to czytało (a Może to tylko trauma po prawie europejskim)

Na dzisiejszym wykładzie oglądaliśmy film Królik po berlińsku. Film prostu w swojej metaforyce, ale bardzo mi się podobał. Kto zatrudnił tam Czubównę – jest geniuszem. No i króliki *_* Powinnam częściej oglądać filmy wśród ludzi z zewnątrz, bo nie mogłam się powstrzymać przed awww za każdym razem jak je pokazywali. dobrze, że to nie Damon, bo byłoby gorzej

Tata kupił nową suszarkę do naczyń.
Tata: *wkurza się, że pojemnik na sztuczce jest źle pomyślany i ciężko jest z niego wyciągnąć łyżeczkę*
Ja: Bo widzisz, to na pewno zaprojektował jakiś facet, który nie zmywa naczyń.
Tata *na pewno doszedł do wniosku, że spełnił się jego koszmar i te radykalne feministki wyprały mi mózg, ale litościwie odpuścił sobie komentarz i zaczął narzekać na to jak wyremontowano chodnik na Nowych Ogrodach*

Jutro przyjeżdżają [livejournal.com profile] pellamerethiel i [livejournal.com profile] soriso
Usiłuje ogarnąć mieszkanie. Usiłuję to dobre słowo.
Barłóg Gaga?
1. Byłam na spotkaniu z Magdalena Środą w Krytyce Politycznej. Nic szczególnego, ot miło posłuchać czegoś z naszej strony. Na prawdę spodobała mi się tylko jedna wypowiedź i to głównie dlatego, że rozjaśniła mi trochę problem nad którym zastanawiałam się od jakiegoś czasu. Chodziło konkretnie o konflikt praw jednostki i praw społeczności w kontekście praw człowieka (prawa społeczności też są prawami człowieka). Za przykład społeczności posłuży rodzina, a wypowiedź brzmiała mniej – więcej tak:

Każda osoba ma prawo do bezpieczeństwa, wolności i szczęścia. Rodzina jest miejscem, gdzie powinna te prawa realizować, a jeśli tak się nie dzieje, to rodzina traci swoją wartość.

2. Komentarz polityczny

TVN24: *puszcza migawki z przemówienia Rostkowskiej* *migawki się kończą*
Pan redaktor ze studia: W śród ojców – założycieli nowego stowarzyszenia był…
Ja:…

krtko pod cutem. Osoby głosujące na Kaczyńskeigo proszone są o nie klikanie )

Swoją drogą z politycznych rozmów rodzinnych dowiedziałam się dziś jak łatwo rozpoznać priorytety różnych osób. Mój tata kojarzył Poncyliusza z rządu Kaczyńskiego, a zupełnie nie kojarzył Kluzik – Rostkowskiej. Ja na odwrót.

3. Dzisiejsze seminarium – 30 sekund (nie przesadzam). Jestem pewna, że promotor nie przeczytał, co mu dałam. Obecnie zastanawiam się, czy być upierdliwą studentką i pokazywać się od czasu do czasu, czy sobie odpuścić i przyjść jak naprawdę będę coś miała.
1. Miałam dziś z rana lekcję, mój tata musiał gdzieś wyjść wiec przyszłam do Babci dopiero ok. południa. Jej mieszkanie było całe zadymione (dym aż szczypał w oczy), bo zostawiła cebulę na gazie, kiedy poszła się położyć. Musiała się położyć, bo tak ją bolała noga, że ledwo chodziła. Tym sposobem, zrobiłam pierwsze w moim życiu klopsy. Jak zapytałam czemu babcia nie zadzwoniła do nas całkiem z rana, skoro tak źle się czuła, odpowiedziała, że „wyciągnęła mięso i nie mogło się zmarnować”. Ja: to lepiej, żeby mieszkanie się spaliło, albo Babcia trafiła do szpitala niż żeby mięso się zmarnowało? jakby mieszkanie się spaliło, to mięso też by się zmarnowało
Czuję, że najwyższy czas się jednak nauczyć gotować i odciążyć Babcię, ale z drugiej strony myślę, że psychicznie byłoby to dla niej bardzo ciężkie.

2. W zeszły piątek reaktywowało się koło Gender Studies. Spotkane naładowało mnie optymizmem, bo przyszło kilka nowych osób – ergo może jednak nie wymrzemy. W ramach działalności genderowej poszłam dziś na film „Chrzest”. W filmie facet „zapisuje w spadku” swoją żonę i dziecko swojemu przyjacielowi (bo wiecie, musi jej zapewnić bezpieczeństwo). Będzie o czym rozmawiać na najbliższym spotkaniu Koła.
Poza tym mamy jeden bardzo fajny pomysł, ale startujemy z nim odrobinę później.

3. Podczas gdy ja byłam w kinie tata zabrał Babcię do szpitala, gdzie okazało się, że Babcia ma dmę moczową (znaną w literaturze jako podagra) i dlatego ją boli. Niestety nie mogli jej dać żadnych leków, bo żołądek i nerki są w zbyt słabym stanie :(
Ja *wieczorem pomagam babci się przygotować do spania*
Ja *stoję nad babcią z pytaniem „czy w czymś pomóc”*
Tata *siedzi w salonie i ogląda fakty*
I nie chodzi o to, że on by tego nie zrobił, ale jak ja jestem to jakoś tak automatycznie spada to na mnie. Chociaż jakby mnie nie było to też by pewnie oglądał fakty i czekał, aż babcia go o coś poprosi. Jakby nie wiedział (a kurcze zna ją trochę dłużej ode mnie), że babcia zrobi wszystko, żeby nie potrzebować pomocy. A nie powinna.

wygrywam

Nov. 8th, 2010 11:13 pm
1. wiecie jak to jest - jeśli osoba, która mieszka najbliżej najczęściej się spóźnia. No więc jako że mieszkam jakieś 12 minut od mojej pracy, zawsze mi tych dwóch brakuje. nikt się jeszcze nie czepiał, ale zawsze przychodzę do pracy ostatnia. I nigdy nie czekam pod drzwiami.
Dziś przed pracą musiałam pójść do sklepu, wiec wyszłam z zapasem i byłam całe za pięć dziewiąta pod kancelarią.
Zamknięte.
*Stoję*
*Przychodzi Sylwek*
Sylwek: O! co Ty tak szybko?
Ja:...
*stoimy razem i czekamy na panią Alicję*
*przychodzi pani Alicja*
Pani Alicja: Czekacie? A ja się specjalnie nie spieszyłam, bo wiedziałam, ze masz klucze.
Ja: No w sumie mam je w torbie
(miałam, bo zamykałam kancelarię w czwartek i tak zostały ze mną na stałe chyba teraz mogę spokojnie okradać szefową)

2. Wczoraj byłam na imprezie (tłumacze sobie, ze właśnie dlatego zapomniałam, ze mam te klucze w torbie). Oczywiście zasnęłam przed północą, bo jakżeby inaczej.
Poza tym dowiedziałam się, ze wyglądam, jakbym biła ludzi (widać mam taką przyjazną twarz).
Koleżanka opowiada mi swoją rozmowę z inna dziewczyna. Podczas rozmowy padło słowo "sędzina", Magda zwróciła uwagę, że powinno się mówić "sędzia"
Magda: Bo wiesz ja mam koleżankę, która jest feministą i zwraca uwagę na takie rzeczy.
Dziewczyna: Ewa?
M: Tak
Dz: Ona by mnie pewnie zdzieliła za coś takiego.
M: Nie no, ona nie bije ludzi.
Dz: Na prawdę? A nie wygląda.

Ja *-________-'*

(Drogie dzieci, ja na prawdę nie biję ludzi, ja tylko zjadam niemowlęta na śniadanie)

3. Byłam dziś na seminarium, które trwało całe 3 minuty.

4. A potem byłam na treningu i było tak faaaaaaaaaaajnie (co z tego, ze nadal nic mi nie wychodzi)
Część rodzinna: ankieta etyczna.[Poll #1635083]
Tak, spotkałam się dzisiaj z moją niedoszłą chrześnicą.


Część polityczna: Panie Prezydencie, a co z siostrami i siostrzaną krwią?
Wpis zainspirowany notką u Arian, początkowo miał być komentarzem do jej wpisu, ale się trochę rozrósł. Jest to moja opinia, a nie polemika.
Chodzi oczywiście o sprawę rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8480181,_Dzien_wstydu___Prawica_zmienia_raport_o_pelnym_dostepie.html

Używam tu zamiennie słów „sumienie” i „światopogląd” z powodu dość silnych konotacji tego pierwszego z religią. Chciałam podkreślić, że również niereligijne poglądy zasługują na ochronę.

ja nie przeczę, że jest konflikt )
Jesień przyszła, wszystko wraca do normy, więc i u mnie muszą się pojawić reklamy.

Czemu kiedy była demonstracja w Warszawie, ja byłam w Trójmieście, a kiedy jest demonstracja w Trójmieście, ja jestem w Warszawie? Eh, feministkom zawsze wiatr w oczy :(

PANI JUŻ DZIĘKUJEMY!
demonstracja w sprawie odwołania min. Radziszewskiej

2 października (sobota), godz. 11:00
przed Urzędem Wojewódzkim(ul. Okopowa 21/27) w Gdańsku.

uzasadnienie )
Byłam wczoraj na pierwszym szkoleniu programu Active Citizens (to to na co pisałam takie długie CV). Było to spotkanie zapoznawcze i w sumie ciężko streścić, co robiliśmy, a robiliśmy rożne ćwiczenia, skupione głównie na naszej pracy na rzecz organizacji i społeczności. No i poznawaliśmy się. Okazało się, że nie tylko na narzekam, że nawalę sobie za dużo na głowę, ale jak nic się nie dzieje, to jest mi źle. Dowiedziałam się też o istnieniu trójmiejskiej organizacji kobiecej, o której wcześniej nie miałam pojęcia. Ogólnie atmosfera była świetna i czułam się „wśród swoich”.

Na samym wstępie uderzyło mnie, że jestem prawieże wśród samych kobiet. Mieliśmy jednego uczestnika i jednego organizatora. Reszta - same kobiety. Z jednej strony aktywność kobiet zdecydowanie mnie cieszy, z drugiej żal mi, że tyle naszej pracy jest nieopłacana albo słabo opłacana :(.

Poza tym potwierdza się teza, że jednak jestem kobietą (OMG). Gdy mówiliśmy o działaniach naszych organizacji i społeczności, często przewijały się wartości takie, jak różnorodność, współpraca oraz sieć (np. organizacji). I widząc tyle osób działających w taki właśnie sposób jasnym stało się dla mnie, że mi to właśnie odpowiada. Wolę współpracę, a nie konkurencję i rywalizację, a to podobno typowo kobieca cecha.

Za to okazało się, że nie potrafię wyobrazić sobie przyszłości. W jednym z ćwiczeń mieliśmy sobie wyobrazić świat, jaki chcielibyśmy widzieć za 50 lat. Mimo usilnych starań nie byłam w stanie tego zrobić. Ćwiczenie było po prostu za trudne, bo musiałabym sobie wyobrazić, całą drogę, która doprowadziła do tej wizji. Musiałabym sobie wyobrazić jak będzie wyglądać wtedy demokracja i co sprawi, ze w końcu zamiast budować stadiony zaczniemy budować przedszkola (jak to potem opowiadałam koleżance, to stwierdziła, że myślę jak facet. Pogubić się można XD) A moja pierwszą myślą było, że za 50 lat będę miała 73 i zupełnie inna perspektywę niż teraz.
Obejrzałam pierwszy sezon Mad Mena trochę refleksji, głównie o kobietach w latach 60. Bez spojlerów. )

Mój ulubiony cytat charakteryzujący stosunki małżeńskie w latach '60.
Betty opowiada przyjaciółce, jak wpuściła do domu akwizytora. Don (jej mąż) się o tym dowiedział i bardzo się wkurzył, bo nie powinna wpuszczać obcych do domu (komu przypominają się czasy dzieciństwa?
Francine: What did he do?
Betty: What do you think? He lost his temper. [pauza]. He's very protective.

Na koniec mała ankieta. co byście zrobiły. Zakładamy, że urodziłyście się gdzieś w latach trzydziestych, a nie, że przenosicie się w czasie z teraz do lat '60

[Poll #1606935]
Pół wieczoru spędziłam na wypełnianiu formularza zgłoszeniowego do projektu British Council Active citizens (taki projekt dla aktywnych lokalnie). Jak doszłam do punktu o doświadczeniu w działaniach na rzecz równości i pomyślałam o tym wszystkim, co robiłam (a tylko pomyślałam nie sprawdzałam w różnych archiwach), to trochę tego jest. Co jest kinda optymistyczne. (Mam dużą ochotę dopisać też [livejournal.com profile] feminizm_pl . Minusem jest to, że jeśli Ania - koordynatorka tam zajrzy, do dojdzie do mojego lj'a z tymi wszystkimi dziwnymi notkami XD).

W dodatku w organizacjach pozarządowych pracy mogę szukać. Szkoda, że nie mam takiego doświadczenia w czymś bezpośrednio związanym z praktyką prawniczą, albo działalnością akademicką. Szkoda, że moje CV tak biednieje, kiedy sobie tego nie wpisuję (a czasem boje się wpisywać działalność feministyczną, bo nie wiem kto to będzie czytać i czy szalonej feministki z góry nie skreśli).

Chociaż biorąc pod uwagę, ze zabrałam się za to, bo odczuwam już brak jakiejś aktywności społeczne to może nie ma sensu w ogóle myśleć o aplikacji, bo i tak skończę w organizacjach pozarządowych?
 

Byłam dziś odwiedzić obóz karate (prawdopodobnie jedyny raz podczas całego obozu :( ), odbyłam dwa treningi, w tym jeden w pełnym słońcu (masakra, nie miałam nic na głowę), na korcie tenisowym, od czego chyba poparzyłam sobie nóżki, po podłoże kortu było tak nagrzane, ze parzyło.
Po raz pierwszy od jakiś czterech lat kąpałam się w jeziorze, co zaowocowało spaleniem sobie pleców (mam nadzieję, że jutro nie będą boleć). Ręce ładnie zabrązownione, nogi nadal białe (no co? Miałam długa sukienkę).
Dochodzę do wniosku, że niepojechanie na cały obóz było dobrą decyzją – nie przeżyłabym tego kondycyjnie. Co tam dwa treningi dziennie. MARINA (moja koleżanka). Nieważne, czy jesteś przed posiłkiem, po posiłku, przed treningiem czy po. Słyszysz ciągle: chodźmy popływać, pograjmy w siatkę/badmintona/ ping – ponga. Cały czas.
W sumie szkoda, że przez ten jutrzejszy chrzest nie mogłam zostać na noc, bo naprawdę chętnie obejrzałabym sobie z nimi mecz. Samej to tak trochę nudno. Urugwaj :(

Niestety nie obyło się bez smutnych spostrzeżeń o wszechogarniającym patriarchacie. Kiedy jakiemuś chłopcu coś nie wychodziło i terner chciał go skarcić, to powiedział, że kupi mu na urodziny lalkę …

Tak trochę padam na pyszczek i chyba zaraz pójdę spać.

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Sep. 22nd, 2017 01:22 pm
Powered by Dreamwidth Studios