meme #3

Apr. 14th, 2011 05:47 pm
Dziś kategoria: dźwięki i obrazy ruchome, sponsorowana przez [livejournal.com profile] kubis , która dziś z rana zapewniła mi chwilę rozrywki na Twitterze.

Jon Steward o tym, jak pomalowanie paznokci pięcioletniemu chłopcu zrujnuje mu życie.

(wystarczy obejrzeć pierwszą część programu)


I teraz mam pytanie, choć o odpowiedź może być trudno z uwagi na brak parytetów na lj'u:

Czy męskość to na prawdę tak kruchy konstrukt,. że może go zniszczyć jedno pomalowanie paznokci na różowo?

Busy day

Mar. 11th, 2011 12:54 am
[Poll #1716315]
Bo ja nigdy nie spotkałam się z takim zachowaniem ze trony kobiet. I tak się zastanawiam, czy to nie jest przełożenie na praktykę męskiego chamstwa „świat do mnie należy” i „przestrzeń publiczna jest moja”. Wiecie o co mi chodzi. Pani się odchudza jak wsiada do autobusu, to zakłada nóżkę na nóżkę, torebka na kolanach, żeby zajmować jak najmniej miejsca i broń bogini nikomu nie przeszkadzać. A pan to się rozwali na siedzeniu, nogi rozłoży „na motylka” i gówno go obchodzi, że jak chcesz usiąść to masz do dyspozycji jedną trzecią swojego miejsca.
Moje drogie wszystkiego najlepszego z okazji Dnia kobiet!
Dużo równości, sprawiedliwości, siostrzeństwa (i żeby wold znał to słowo) i kobiecej siły. Zero dyskryminacji i szybkiego upadku patriarchatu.

Zastanawiałam się, co dorzucić do życzeń na dzień kobiet i w końcu postanowiłam reaktywować zarzucony projekt „mały kurs feminizmu”

Jako, że ostatnio czytam różne książki, dziś będzie o historii, czyli o tym o co chodzi z falami i frakcjami. Mam nadzieję, ze przynajmniej dla części z Was będzie to jakaś nowość.
Może jeszcze od razu zaznaczę, że jest to pisane „z głowy”, starałam się nie zaglądać do książek, bo pomyślałam, że tak będzie najbardziej zrozumiale, a i przecież powinnam zapamiętać, to, co najważniejsze.

Oczywiście są tu też różne uproszczenia, bo generalnie co feministka to trochę inna wizja. A ja starałam się także nie rzucać nazwiskami, datami i indywidualnymi poglądami, skupiając się raczej na ogólnym zarysie poglądów danego prądu.

trzy fale )

Reklama

Mar. 1st, 2011 08:55 pm
Jesteście dość zgodni w ocenach mojej osoby. Jest ktoś, kto mnie uważa za konserwatystkę i nie jest to Nelly *Odzie sobie strzelić w łeb*


Jutro konferencja dotycząca tegorocznej manify, którą mam poprowadzić (tzn. konferencję). *idzie sobie strzelić w łeb*. Trzymajcie kciuki, żebym nie palnęła niczego głupiego.

Poza tym Manifa Trójmiejska na FB http://www.facebook.com/event.php?eid=154819481242634
Nawet nie wiem jak to wygląda, ale polubcie to, pliz.
Ten dzień zdecydowanie nie będzie należał do moich ulubionych.

Jadę dziś na szkolenie do Warszawy. Kiedy wybierałam pociąg wiedziałam, że musze pojachać jakimś popołudniowym, gdyż z rana musiałam zawieźć mój indeks na uczelnię. Ostatecznie pasło na 15:30, czyli 21 w Warszawie.

trochę narzekania )

Karpia, która mnie gości, bardzo przepraszam za zmienianie godziny przyjazdu co 10 minut.

Smuteczek jest tym większy, ze późniejszy przyjazd zmniejsza moje szanse na spotkanie się z warszawskim (i przyjezdnym) lj’em. :(

Ale może się uda. Dlatego pytane do Was: kiedy macie czas?
Dziś zapewne odpada (bo 21 przy łaskawości PKP).
Jutro wieczorem (po 18) słyszę, że wszyscy mają plany. Może ktoś chce się ze mną wybrać do 1500m2 na imprezę benefitową dla warszawskiej manify (i dopilnuje, żebym trafiła potem do Karpia)?
Pozostaje niedziela. Czy macie ochotę na obiad/wyjście w porze obiadowej (ok. 14, wtedy pojadę pociągiem o 16:45). Jeśli ktoś bardzo chce w niedzielę z rana to kwestia jest do negocjacji.

Bardzo proszę powiedzcie, co Wam pasuje, zwłaszcza jeśli chodzi o niedzielę, gdyż chyba będę musiała kupić bilety wcześniej.

ogłoszenie

Dec. 2nd, 2010 12:35 am
Jako że ludzie odpisują za wolno na maile Koło Gender do 15.12 musi wydać kasę, jaka dostało od uniwerku, biblioteczka koła może się powiększyć.
Jako że musilu się tym zająć szybko, a ja nie mam czasu na przeglądanie różnych księgarni internetowych, może macie jakies propozycje, co można by kupić? (w grę wchodzą tylko pozycje polskie, bo wole nie myśleć, jak biurokracja załatwiłaby zagraniczne faktury).

Przepraszam za składnię ale padam, a czas jest ważny.
1. Miałam dziś z rana lekcję, mój tata musiał gdzieś wyjść wiec przyszłam do Babci dopiero ok. południa. Jej mieszkanie było całe zadymione (dym aż szczypał w oczy), bo zostawiła cebulę na gazie, kiedy poszła się położyć. Musiała się położyć, bo tak ją bolała noga, że ledwo chodziła. Tym sposobem, zrobiłam pierwsze w moim życiu klopsy. Jak zapytałam czemu babcia nie zadzwoniła do nas całkiem z rana, skoro tak źle się czuła, odpowiedziała, że „wyciągnęła mięso i nie mogło się zmarnować”. Ja: to lepiej, żeby mieszkanie się spaliło, albo Babcia trafiła do szpitala niż żeby mięso się zmarnowało? jakby mieszkanie się spaliło, to mięso też by się zmarnowało
Czuję, że najwyższy czas się jednak nauczyć gotować i odciążyć Babcię, ale z drugiej strony myślę, że psychicznie byłoby to dla niej bardzo ciężkie.

2. W zeszły piątek reaktywowało się koło Gender Studies. Spotkane naładowało mnie optymizmem, bo przyszło kilka nowych osób – ergo może jednak nie wymrzemy. W ramach działalności genderowej poszłam dziś na film „Chrzest”. W filmie facet „zapisuje w spadku” swoją żonę i dziecko swojemu przyjacielowi (bo wiecie, musi jej zapewnić bezpieczeństwo). Będzie o czym rozmawiać na najbliższym spotkaniu Koła.
Poza tym mamy jeden bardzo fajny pomysł, ale startujemy z nim odrobinę później.

3. Podczas gdy ja byłam w kinie tata zabrał Babcię do szpitala, gdzie okazało się, że Babcia ma dmę moczową (znaną w literaturze jako podagra) i dlatego ją boli. Niestety nie mogli jej dać żadnych leków, bo żołądek i nerki są w zbyt słabym stanie :(
Ja *wieczorem pomagam babci się przygotować do spania*
Ja *stoję nad babcią z pytaniem „czy w czymś pomóc”*
Tata *siedzi w salonie i ogląda fakty*
I nie chodzi o to, że on by tego nie zrobił, ale jak ja jestem to jakoś tak automatycznie spada to na mnie. Chociaż jakby mnie nie było to też by pewnie oglądał fakty i czekał, aż babcia go o coś poprosi. Jakby nie wiedział (a kurcze zna ją trochę dłużej ode mnie), że babcia zrobi wszystko, żeby nie potrzebować pomocy. A nie powinna.
Część rodzinna: ankieta etyczna.[Poll #1635083]
Tak, spotkałam się dzisiaj z moją niedoszłą chrześnicą.


Część polityczna: Panie Prezydencie, a co z siostrami i siostrzaną krwią?
Jesień przyszła, wszystko wraca do normy, więc i u mnie muszą się pojawić reklamy.

Czemu kiedy była demonstracja w Warszawie, ja byłam w Trójmieście, a kiedy jest demonstracja w Trójmieście, ja jestem w Warszawie? Eh, feministkom zawsze wiatr w oczy :(

PANI JUŻ DZIĘKUJEMY!
demonstracja w sprawie odwołania min. Radziszewskiej

2 października (sobota), godz. 11:00
przed Urzędem Wojewódzkim(ul. Okopowa 21/27) w Gdańsku.

uzasadnienie )
Jak tak dalej pójdzie, to założę Facebooka, żeby się zapisać do grupy przecie Radziszewskiej.

update

Sep. 11th, 2010 12:19 pm
Miałam dać jakiś update o tym, co się u mnie dzieje. Minął tydzień mojej pracy, więc jest okazja.

Nadal nie robię nic, do czego potrzebna byłaby matura, a najbardziej przydatny przedmiot to technika (zwana także pracami ręcznymi). Nie mówię, że tak wygląda cała praca komornika, ale jest część roboty papierkowe, którą trzeba zrobić w każdej sprawie (ja) (komornik ma dość ciekawy status, bo z jednej strony ma własną działalność gospodarczą, a z drugiej jest organem państwowym), a dopiero potem można pomyśleć co dalej (szefowa). Może później też będę myśleć, ale jak na razie jedyne na co musze zwracać uwagę to czy jest jeden czy więcej dłużników oraz czy są osobami fizycznymi czy prawnymi. No i czasem skąd są.

Chyba najbardziej odpowiedzialną robotą w tym wszystkim jest wprowadzenie do komputera danych wierzyciela i dłużnika (jak dotąd na szczęście nie robiłam, ale boje się, że jak zacznę to wylecę – wiecie, nazwiska, literówki, ja). Bo resztę to robi komputer. Naprawdę, jestem pełna podziwu, jak bardzo taki program komputerowy usprawnia pracę. Gdyby nie on, to w kancelarii już musiałoby pracować z pięć osób. Bo widzicie to nie jest tak, że ja dostaje wzorek pisma, takiego np. zajęcia wierzytelności do US i mam w nim pozmieniać dane i wydrukować w odpowiedniej ilości egzemplarzy. Ja wchodzę w sygnaturę sprawy w programie, wybieram odpowiednie pismo z menu, otwieram, program sam sobie pobiera wszystkie niezbędne dane (np. imiona i nazwiska dłużnika i wierzyciela, adres urzędu skarbowego), czasem wprowadzam koszty egzekucyjne (to jest tricky part, tu trzeba zauważyć, że np. dłużników jest więcej i koszty trzeba pomnożyć), naciskam „drukuj” i samo mi drukuje odpowiednią ilość egzemplarzy plus koperty i zwrotki. Jak sobie pomyślę, że kiedyś to robili na maszynach do pisania w takich np. czterech egzemplarzach, do tego jeszcze ręcznie wypisywali koperty i zwrotki…. Moja szefowa przez 18 lat była asesorką komorniczą i mówi, że pamięta czasy, kiedy się to wszystko robiło ręcznie (i się lizało koperty, żeby je zakleić – to też musiał być koszmar, tak wiecie, sto listów dziennie).

Od poniedziałku powinien wrócić drugi pomocnik komorniczki, zobaczymy jaki będzie.



Poza tym zaczął się wrzesień, cos się powoli rusza. W zeszły weekend zaliczyłam prelekcję feministyczną, wczoraj byłam na piwie ze znajomymi z Żywej Biblioteki. Być może w listopadzie będzie taka w Malborku. Poza tym od września ruszyło karate. Z tej okazji kupiłam sobie kimono, wiec przynajmniej ubiorem nie odstaje od grupy. Z umiejętnościami gorzej, bo nic nie pamiętam po wakacjach. Za to jestem zadowolona z mojej kondycji fizycznej. Okazuje się, że rzeczy, które mi do niedawna wydolnościowo sprawiały trudność, nie są już takie złe. No i w sumie lubię się zmęczyć :).



Czekam na plan zajęć i zastanawiam się, jak ja to wszystko razem połączę.
Pół wieczoru spędziłam na wypełnianiu formularza zgłoszeniowego do projektu British Council Active citizens (taki projekt dla aktywnych lokalnie). Jak doszłam do punktu o doświadczeniu w działaniach na rzecz równości i pomyślałam o tym wszystkim, co robiłam (a tylko pomyślałam nie sprawdzałam w różnych archiwach), to trochę tego jest. Co jest kinda optymistyczne. (Mam dużą ochotę dopisać też [livejournal.com profile] feminizm_pl . Minusem jest to, że jeśli Ania - koordynatorka tam zajrzy, do dojdzie do mojego lj'a z tymi wszystkimi dziwnymi notkami XD).

W dodatku w organizacjach pozarządowych pracy mogę szukać. Szkoda, że nie mam takiego doświadczenia w czymś bezpośrednio związanym z praktyką prawniczą, albo działalnością akademicką. Szkoda, że moje CV tak biednieje, kiedy sobie tego nie wpisuję (a czasem boje się wpisywać działalność feministyczną, bo nie wiem kto to będzie czytać i czy szalonej feministki z góry nie skreśli).

Chociaż biorąc pod uwagę, ze zabrałam się za to, bo odczuwam już brak jakiejś aktywności społeczne to może nie ma sensu w ogóle myśleć o aplikacji, bo i tak skończę w organizacjach pozarządowych?
 

Pamiętacie ten post [livejournal.com profile] corvi_penna ?
Otóż KPH postanowiło jednak zorganizować akcję "przeciwwagi", przerabiając list sprzeciwu na list poparcia.
proponowana treść pod cutem )



Z serii: czego się nie dowiem o podczas moich lekcji.
Ja: (tłumacząc jakieś medyczne słówka) No to jest moja wiedza z House'a
Asia: Wiesz, ja House'a oglądam po polsku.
Ja: Myślałam, że lekarza nie są w stanie tego oglądać.
Asia: No co ty, uwielbiamy. To znaczy, na diagnostykę nikt nie zwraca uwagi, bo to nie możliwe, ale w końcu jest serial, w którym lekarz nie lubi pacjentów. No bo to jest tak naprawdę: jak najmniej kontaktu z pacjentem!
Tu miała być spokojna, wyważona, refleksyjna notka. Miałam napisać, że luzi było dużo, kościół mały, a ja nawet nie czułam się nie na miejscu (może dlatego, że Jaruga – Nowacka była religijna, a ja byłam tam dla niej, a może dlatego, że było tam więcej osób niewierzących, swoją drogą podobało mi się zachowanie np. Piekarskiej). Miałam napisać, że księża byli sensowni. I o tym, jak wspominałyśmy Izę w drodze powrotnej i rozmawiałyśmy o tym, że nie ma jej kto zastąpić, o męskich strukturach partyjnych, o potrzebie świeckich rytuałów, i o tym, jak można być racjonalnym i religijnym i oddzielać kościół od wiary (ale o tej rozmowie jeszcze będzie dalej)
Jak to ja miałam też trochę ponarzekać. Że było cholernie zimno na cmentarzu i że padał grad, a ja zostawiłam parasolkę w autobusie (ale ludzie dzielili się parasolami, bardzo miłe). Że tylko jedna osoba (przedstawicielka środowisk kobiecych) podczas przemówień na cmentarzu wspomniała, że Jaruga była feministką i uważała prawo do aborcji za prawo człowieka (mówię – na cmentarzu, nie w kościele), i że jak Napieralski wspomniał, że walczyła o prawa osób homoseksualnych usłyszałam gdzieś obok tekst „no, to sobie mógł odpuścić”.

Ale nie będzie o tym.
Bo wyszłam z mojego miłego, cieplutkiego kółeczka eldżejowego (a chciałam zauważyć, że nie do końca wyszłam z środowiska feministycznego) no i oczywiście dostałam jebut w twarz i doznałam szoku genderowego.
norma )
Dziś:
1. Rozwieszałam wystawę Berlin - Yogokarta
2. Potem odebrałam dziewczyny z Gender Lviv z dworca i odprowadziłam do mieszkania Ani, gdzie będą nocować.
3. Skoczyłam na godzinkę do domu, żeby coś zjeść
4. Poszłam do Krytyki Politycznej na nasze spotkanie o sytuacji kobiet na Ukrainie, gdzie po dyskusji zaatakowała nas jakaś straszna pani i opowiadała nam o ziołach, ale poza tym było bardzo miło i merytorycznie (czy ktoś chce jechać na Manifę do Lwowa (13.03)? Gender Lviv gwarantuje nocleg)
5. Potem skoczyłyśmy z dziewczynami coś zjeść i właśnie wróciłam do domu.

Jutro jeszcze wernisaż wystawy o 14 (wydział filologiczny UG, serdecznie zapraszam, bo wystawa bardzo fajna). Jak sobie pomyślę, ze tak będzie jeszcze przez najbliższe dwa tygodnie, to czuję nadchodzące załamanie.
Also odkrywam w sobie pokłady pracoholizmu.

Poza tym a propos Warylewskiego.
Ewa Łętowska napisała do niego list otwarty w sprawie jego wypowiedzi odnoście Ośrodka Gender Studies. Zadzwoniła w środę do Ewy Graczyk (opiekunki naszego koła; nie znały się wcześniej) i powiedziała, ze wyśle jej kopię i możemy z nią zrobić co chcemy. Jestem bardzo ciekawa tego listu.
Garść informacji o działalności koła gender, czyli przyczyna mojej nadal nie wyleczonej nadmiarobodźcozy. Wybaczcie, że takie informacje prasowe, ale nie mam sił tworzyć niczego własnego. Dostaniecie tylko krótki wstępik.

1 Przyjeżdża do nas dziewczyna z polsko – ukraińskiej grupy Gender Lviv, która współorganizuje Manifę we Lwowie. Porozmawiamy o sytuacji kobiet na Ukrainie.

(S)prawa kobiet sobota, 20.03, godz 17 Krytyka Polityczna )

2. Wystawa o której mówiłam we wczorajszym poście + pokaz filmów o prześladowaniach osób LGBT w czasie holocaustu.

wystawa Berlin - Yogyakarta, niedziela 21.02, godz 14 wydział filologiczny UG )
Raz na jakiś czas należy ponarzekać na swoją uczelnie, prawda?


1. Mój dziekan jest głównym przeciwnikiem założenia na UG Ośrodka Gender Studies. Nie podoba mu się, że ma tam pracować 14 kobiet i 5 mężczyzn. Faceci będą dyskryminowani! (szkoda, ze nie przeszkadza mu brak parytetu na jego własnym wydziale). A jak założą ośrodek Gender Studies, to on założy Ośrodek badań nad pedofilią. (a co to ma do rzeczy? Może przecież założyć)
Poczytajcie sami, artykuł tutaj.

2. Biurokracji ciąg dalszy. Obecnie, żeby koło mogło rozwiesić plakaty na UG nie tylko muszę mieć zgodę kanclerza wraz z zatwierdzeniem projektu plakatu. Teraz na podaniu musi być jeszcze podpis opiekuna naukowego. To już naprawdę zaczyna grozić cenzurą. Ja rozumiem, że władze UG odpowiadają za wszystko, co się dzieje na uczelni, wiec powinny o tym wiedzieć. Ale mamy coś takiego jak wolność badań naukowych (gwarantowane w Konstytucji art. 73). A stosy papierków naprawdę ograniczają korzystanie tej wolności (warto zaznaczyć, ze wg. art. 33 Konst. ograniczenia w korzystaniu z tych wolności mogą być ustanowione tylko w ustawie i to pod pewnymi warunkami). Pomijając to, że zamiast przesłać maila trzeba przejść się osobiście do rektoratu, że ludziom się odechciewa robienia czegokolwiek (a potem narzekajmy, że nie mamy społeczeństwa obywatelskiego), ale opiekunowie też będą niechętni patronowaniu kołom, jak co chwilę ktoś im będzie głowę zawracać. Są profesorowie, którzy są na uczelni raz na dwa tygodnie i zdobycie od nich podpisu, to nie jest prosta sprawa. Albo inna historia: jedno z kół na WNSie chciało wraz z KPH zorganizować wystawę o prześladowaniach osób homoserksualncyh podczas holokaustu. Potrzebowali zgody dziekanki. Pod podaniem potrzebny był podpis opiekunki koła. Jednak (wg oczywiście nieoficjalnych informacji) została ona zastraszona przez władze wydziału i nie podpisała. Dlatego też moje koło wraz z pierwotnymi organizatorami robi tę wystawę na wydziale filologicznym (jeszcze puszczę info). Pięknie.
Na prawdę wystarczyłaby jakaś notyfikacja do Kanclerza z możliwością zablokowania sprawy, jak kanclerz uzna, że narusza ona prawo (istota wolności polega na tym, że wolno robić nie to, na co prawo zezwala, tylko wolno robić wszystko prócz tego, co prawo zabrania) oraz z możliwością protestu innych osób (bo też chciałabym mieć możliwość zareagowania, jeśli ktoś robiłby spotkanie neofaszystów).Tak na przykład działa legalizacja zgromadzenia publicznego (realizacja innej konstytucyjnej wolności – wolności zgromadzeń art. 57). Mimo że czasem trzeba np. zatrzymać ruch w środku miasta wystarczy zawiadomić władze gminy na trzy dni przed zgromadzeniem. Jeśli władza milczy to znaczy, że się zgadza. Jak zgromadzenie naruszałoby ustawy bądź zagrażało bezpieczeństwu publicznemu organ gminy może wydać decyzję zabraniającą zgromadzenia, ale musi ją doręczyć organizatorowi na 24 godziny przez zgromadzeniem (w skrajnych wypadkach władze mają dwa dni na wydanie decyzji, niezależnie czy jest to dzień powszedni czy niedziela)

3. Obniżyli stypendia na moim wydziale. Co prawda o 20 zł, ale biorąc pod uwagę i tak zawrotne kwoty, jakie dostajemy (obecnie od 110 do 230 zł) oraz to, ze na początku roku akademickiego w ogóle zlikwidowali najniższy próg stypendialny – to już naprawdę jest przesada.
Najprawdopodobniej 8.02 albo 9.02 jadę do Berlina , do moich koleżanek, jeszcze z genderów. Mój borze, prawdziwe ferie!

No chyba, ze zaliczę faila na którymś egzaminie. Jutro ten łatwiejszy, prawo morskie, trzymajcie kciuki o 14, w sobotę postępowanie administracyjne, tez o 14.

Niby zrobiłam wszystko, co zaplanowałam na dzisiaj i miałam sobie coś obejrzeć, ale weszłam na pocztę,. fliste, twittera i okazało się, że czas spać, żeby się wyspać i jeszcze coś może zrobić z rana.

znowu sama

Jan. 6th, 2010 08:50 pm
Pamiętacie ten straszny rysunek w Rzeczpospolitej?

Otóż byłam dziś na prawie prasowym i omawialiśmy go w kontekście cywilnego kontratypu krytyki, satyry i karykatury (kto wie, ten wie).
W pewnym momencie padło pytanie kogo to razi. Nie było nas dużo (ok 15 osób, max 20), ale jako jedyna podniosłam rękę (i  poczułam się dziwnie). Potem nieśmiało poparła mnie jakaś dziewczyna, a trzecia stwierdziła, że jej to nie przeszkadza, bo jej to nie dotyczy, ale trzeba brać pod uwagę uczucia innych. Czyli nie przeszkadza mi obrażanie innych, ale może nie powinno się tak robić. Choć to i tak dobrze, bo jedna dziewczyna (którą znam i wydawała się całkiem spoko) stwierdziła, że koza może się poczuć urażona.
Poczułam się tam autentycznie dziwnie i poczułam jak silny jest sprzeciw wobec legalizacji związków homoseksualnych a potem zaczęłam gadać o Hiszpanii Czy to źle czy dobrze, że nadal się dziwię jak odosobnione są moje poglądy? Srsly, ci ludzie będą PRAWNIKAMI *weeps*

I jeszcze na dodatek mój ulubiony ćwiczeniowiec stwierdził, że adopcja dzieci przez homoseksualistów to czarna dziura z której nie ma powrotu T_T

Teraz cały rok pewnie myśli, ze jestem lesbijką

***

Z innych ciekawych rzeczy na studiach. Są one bardzo praktyczne, jak wszyscy wiemy. Cytat z wykładu:
Zostawmy życie, zostawmy politykę, państwo mają tylko poznać instytucję

***

Z innych ciekawszych rzeczy dowiedziałam się, że anarchiści we Wrzeszczu mają stowarzyszenie.

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Sep. 22nd, 2017 01:22 pm
Powered by Dreamwidth Studios