Telefon cd

Mar. 13th, 2011 10:54 am
Zastanawiam się nad telefonem Samsung Wave 533

Mój tata chce Nokia E52

Jakieś oponie? Ktoś coś słyszał o tych modelach?

Ja wolę ten pierwszy. lubię klawiaturę qwerty, nie przepadam za nokiami, a opinie na forach co do tego drugiego są podzielone.
Mój lj nigdy nie cierpiał na nadmiar komentarzy. Nawet wanki zdarzały się z rzadka. Jednak ostatnimi czasy obserwuję dość znaczny spadek ilości komentarzy. Zastanawiam się, czy jest tego jakaś konkretna przyczyna. [Poll #1713666]
Powinnam zrobić update, ale chyba skończy się tylko na narzekaniu.

będzie emo )

1:0

Jan. 18th, 2011 11:26 pm
Ja:sesja - 1:0 dla mnie.

W nagrodę - Nowe Big Love. Podobało mi się bardzo.

Powinnam się zebrać w sobie i pochodzić do pracy.
W końcu dostałam mój prezent gwiazdkowy. okazało się, że to nie poczta nawaliłam tylko sklep, bo wysłał paczkę 5.01, czyli po tym jak NzS zapytała się ich, co z jej zamówieniem.

W każdym razie Damon jest śliczny. Mogę się teraz na nim zawieszać za każdym razem jak piję coś ciepłego. Mój pierwszy fandomowy kubeczek. powinnam sobie zrobić kolekcję moich facetów
Brak przerwy świątecznej to zło.
Jeszcze większym złem jest poświąteczna nadmiaroboźcoza (tłumaczyłam dziś ten termin Tacie XD), której nie można odreagować, bo
a) idzie się do pracy
b) ktoś wymyślił kolędę tuż po świętach.
Miałam zamiar się zwinąć z domu tak jak w zeszłym roku. Plany były dwa: albo pójść się z kimś spotkać, albo pójść na trening. Pierwsze ostatecznie nie wyszło, a na drugie mi się nie chciało zupełnie. Z resztą pewnie i tak wróciłabym przed przyjściem księdza.

Ostatecznie zostałam w domu i od razu zrobiło mi się lepiej, jak się na to zdecydowałam. Muszę trochę odpocząć, bo nie przeżyję barłogu jak przyjadę na niego z taką nadmiarobodźcozą. Zamknę się w pokoju i będę udawać Harry'ego Pottera, że nie istnieję albo skasuję lj'acoś.

Z innych przykrych wiadomości Tata się rozchorował (na szczęście nie mocno), więc nie pojechał do pracy i nie wziął do naprawy Lee. Tak więc nadal jestem na cudzym komputerze. Ale już weszłam w stadium zen i czytam podręcznik do filozofii prawa. Nadal nie czytałam gwiazdki :(.

Jak ktoś ma do mnei jakąś sprawę, to najlepiej mailem albo komórka. Może być lj. Na pewno nie tlen ani twitter, bo ten ostatni przerasta możliwości komputera taty i napisanie tweeta zajmuje 2 minuty, a dwie kolejne wysłanie go.

Przy okazji rozmów świątecznych tata zaczął ze mną przeprowadzać poważne rozmowy o przyszłości i aplikacji. To mi przypomina, że trzeba coś zdecydować. Straszne.

Aaaa Widzicie, jako że ja wstałam o świcie przed ósmą i i byłam w pracy, to słuchałam Wojewódzkiego i Figurskiego. Dzwonią do jakiegoś sklepu z dewocjonaliami.
W&F: *coś tam nawijają o różańcach*
Pan: *nie daje się zbytnio wkręcić*
Wojewódzki: A jak się nazywa to co jest zawieszone na końcu różańca?
Pan: Jak pan nie wie, co jest na końcu różańca, to pan na pewno jest z TVNu
I się rozłączył.
Postanowiłam w końcu przeczytać część o egzekucji z kodeksu pi stępowania cywilnego. Jako że mam takie postanowienie od dawna i nic njak Dotąd z tego nie wyszło, stwierdziłam, że wezmę kodeks do autobusu, bo inaczej się nie zabiorę. I doznałam objawiane. Chyba się jednak nadaję na prawniczkę, bo całkiem przyjemnie się mi to czytało (a Może to tylko trauma po prawie europejskim)

Na dzisiejszym wykładzie oglądaliśmy film Królik po berlińsku. Film prostu w swojej metaforyce, ale bardzo mi się podobał. Kto zatrudnił tam Czubównę – jest geniuszem. No i króliki *_* Powinnam częściej oglądać filmy wśród ludzi z zewnątrz, bo nie mogłam się powstrzymać przed awww za każdym razem jak je pokazywali. dobrze, że to nie Damon, bo byłoby gorzej

Tata kupił nową suszarkę do naczyń.
Tata: *wkurza się, że pojemnik na sztuczce jest źle pomyślany i ciężko jest z niego wyciągnąć łyżeczkę*
Ja: Bo widzisz, to na pewno zaprojektował jakiś facet, który nie zmywa naczyń.
Tata *na pewno doszedł do wniosku, że spełnił się jego koszmar i te radykalne feministki wyprały mi mózg, ale litościwie odpuścił sobie komentarz i zaczął narzekać na to jak wyremontowano chodnik na Nowych Ogrodach*

Jutro przyjeżdżają [livejournal.com profile] pellamerethiel i [livejournal.com profile] soriso
Usiłuje ogarnąć mieszkanie. Usiłuję to dobre słowo.
Barłóg Gaga?

25 faktów

Nov. 11th, 2010 12:58 am
Mame 25 faktów o mnie. Cała moje flista juz zrobiła, więc nie taguję nikogo. Mnie otagowała [livejournal.com profile] le_mru

25 faktw o mnie )

Czemu tyle osób robi to meme po angielsku?

wygrywam

Nov. 8th, 2010 11:13 pm
1. wiecie jak to jest - jeśli osoba, która mieszka najbliżej najczęściej się spóźnia. No więc jako że mieszkam jakieś 12 minut od mojej pracy, zawsze mi tych dwóch brakuje. nikt się jeszcze nie czepiał, ale zawsze przychodzę do pracy ostatnia. I nigdy nie czekam pod drzwiami.
Dziś przed pracą musiałam pójść do sklepu, wiec wyszłam z zapasem i byłam całe za pięć dziewiąta pod kancelarią.
Zamknięte.
*Stoję*
*Przychodzi Sylwek*
Sylwek: O! co Ty tak szybko?
Ja:...
*stoimy razem i czekamy na panią Alicję*
*przychodzi pani Alicja*
Pani Alicja: Czekacie? A ja się specjalnie nie spieszyłam, bo wiedziałam, ze masz klucze.
Ja: No w sumie mam je w torbie
(miałam, bo zamykałam kancelarię w czwartek i tak zostały ze mną na stałe chyba teraz mogę spokojnie okradać szefową)

2. Wczoraj byłam na imprezie (tłumacze sobie, ze właśnie dlatego zapomniałam, ze mam te klucze w torbie). Oczywiście zasnęłam przed północą, bo jakżeby inaczej.
Poza tym dowiedziałam się, ze wyglądam, jakbym biła ludzi (widać mam taką przyjazną twarz).
Koleżanka opowiada mi swoją rozmowę z inna dziewczyna. Podczas rozmowy padło słowo "sędzina", Magda zwróciła uwagę, że powinno się mówić "sędzia"
Magda: Bo wiesz ja mam koleżankę, która jest feministą i zwraca uwagę na takie rzeczy.
Dziewczyna: Ewa?
M: Tak
Dz: Ona by mnie pewnie zdzieliła za coś takiego.
M: Nie no, ona nie bije ludzi.
Dz: Na prawdę? A nie wygląda.

Ja *-________-'*

(Drogie dzieci, ja na prawdę nie biję ludzi, ja tylko zjadam niemowlęta na śniadanie)

3. Byłam dziś na seminarium, które trwało całe 3 minuty.

4. A potem byłam na treningu i było tak faaaaaaaaaaajnie (co z tego, ze nadal nic mi nie wychodzi)
Dziś jest szczęśliwy dzień.
Po pierwsze zjadłam dziś obiad. Rozdziabane widelcem kartofle z masłem i jeszcze bardziej rozdziabany kotlet mielony (nie lubię obu). Tzn. bardziej połykałam już jadłam, ale to postęp! W końcu coś, co nie jest słodkim mlekiem (*płacze*). W dodatku prawie mogę gryźć! I dotykam zębami o zęby. To chyba jakiś dobroczynny wpływ spotkania z Siostrą ([livejournal.com profile] ffukacz ) i nakarmienia mnie fetą, bo prawie natychmiastowa poprawa nastąpiła podczas mojego powrotu do domu.
Opuchlizna też mi prawie zeszła, tylko zostawiła po sobie żółto – zielone ślady (taki kolor zanikającego siniaka). O dziwo najbardziej widać to na szyi.
I jeszcze mogę spać też na drugim boku!
Szycie bywa piękne, prawda?

PS. Skończyłam pierwszy sezon Wampirków, ale notkę dostaniecie chyba dopiero, jak obejrzę to co wyemitowali z drugiego.

EDIT:
Poza tym, to była u mnie wczoraj rodzina. wiecie zawsze myślałam, że u mnie w domu nie ma antysemityzmu. Teraz widzę, ze nie ma bezpośredniego.
*Oglądamy "Pianistę"*
*Pada uwaga na temat nosa aktora*
Wujek: ale tam mnóstwo Żydów grało
Ja: Wujku, to jest film o Holokauście Ciężko, żeby nie grali tam Żydzi.
Wujek: Ale skąd oni ich tam wszystkich wzięli.
Ja:...

Ale gdyby się kogoś zapytać o antysemityzm, to odpowiedzą: "Co komu przeszkadza, że ktoś jest Żydem?"
Wszystkim bardzo dziękuję za troszkę, jesteście kochani :*

Przeżyłam dzisiejszy dzień – dobry znak.
Rwanie było nieprzyjemne, ale do przeżycia. Najgorzej było, jak znieczulenie zeszło, a keto al jeszcze nie zaczął działać (srsly zaczął działać po jakieś 1,5 godziny!). Usiłowałam spać, ale nie mogłam zasnąć i było mi strasznie zimno (a spałam w ubraniu pod kołdrą z dwiema parami skarpetek). W dodatku jak już zasypiałam to raz wyłączył mi się komputer (sam z siebie, format nie pomógł mu na to :() i to mnie obudziło, a potem przyszła cioci zobaczyć jak się czuję (chyba byłam dla mniej dość niemiła) i przyniosła ciasteczka (nie najlepszy pomysł, srsly XD).
Teraz jest ok, mam antybiotyk i ketonal (szkoda tylko, ze mogę go brać co najwyżej trzy razy dziennie). I robię się głodna. Jestem nieprzystosowana do diety płynnej (ale gerberki są ok!). no i w sumie to obrzęk mi się zwiększa, co mnie zaczyna trochę martwić.
1. Z wiadomości optymistycznych: szefowa powiedziała mi dzisiaj, że chciałaby ze mną współpracować na stałe i mam się nad tym zastanowić. I może bym się wybrała na aplikację komorniczą?
Szczerze powiedziawszy praca u komornika/bycie komornikiem średnio mnie interesuje na dłuższa metę, niemniej miło coś takiego usłyszeć :)

2. Trzymajcie za mnie kciuki jutro rano. Operacja ząb, podejście trzecie. w ogóle panikuję teraz najbardziej z tego powodu, że się dzisiaj obudziłam, ze powinnam była wcześniej sprawdzić, jakie jest tam dokładne dojście, bo teraz mam tylko adres i telefon ii boję się, że nie trafię :(
1. Od poniedziałku znowu mam okulary. Skorzystałam ze starych oprawek, bo noszę je tylko do czytania i pracy przed komputerem czyli w umie prawie zawsze XD. Mniej mi się wzrok męczy, ale największa poprawa jest w widzeniu a odległość.

2.Ostatni Dexter mnie zawidł )

3. Do końca października nie mam lekcji z Asią. W sumie nawet mi nie żal.

4. Na treningach czuję, że robię większe postępy w koszykówce niż w karate.

5. w pracy odpieram teraz telefony i uczę się być wredną babą dla dłużników i miłą dla wierzycieli. Od listopada szefowa będzie jeździć w teren. nie wiem, jak będę miała sama ogarnąć udzielanie informacji (nawet nie wiem, co komu mogę udzielić). Chyba powinnam przeczytać ustawę o komornikach i część kodeksu postępowania cywilnego dotyczącą egzekucji.

6. Na poniedziałkowym seminarium zorientowałam się, że mój promotor nie ma pojęcia o czym będę pisać pracę (tzn. wie, że o feminizmie i tyle). Smuci mnie to trochę. ale będę mogła całość zmyślić, b i tak nikt tego nie zweryfikuje

7. Najlepsza z Sióstr instaluje się powoli w Warszawie. Dostała z pracy służbowego laptopa, ale mówi, ze nie bardzo ogarnia ten swój kurs przygotowawczy. Także proszę trzymajcie kciuki bardziej, co? Mówi, że lubi swoja współlokatorkę (nic dziwnego, dziewczyna studiuje japonistykę), ale płaci 900 zł za pokój (plus opłaty0. To mi przypomina, dlaczego pić lat temu na mojej liście potencjalnych uniwerków Warszawa była skreślona od razu. Choć teraz coraz częściej myślę sobie, że taki wyjazd to jednak byłaby bardzo dobra inwestycja, jeśli chodzi o wszelaka działalność, bo generalnie większość organizacji pozarządowych mnie interesujących ma siedzibę w Warszawie. Mogłabym współpracować od jakiegoś czasu. Wszelakiego rodzaju konferencje tez odbywają się w stolicy. A obecnie przyjazd to nie tylko bariera finansowa, ale i czasowa.

okulary

Oct. 6th, 2010 10:04 pm
Drogi eldżeju!
Okazało się, ze będę nosić o0kulary, -0,5 w prawym oku. Oprawki w sumie mam, bo kiedyś rpzeciez nosiłam okulary. Zastanawiam się, czy po szkła lepiej pójść do Vision Express czy jakiejś innej sieciówki ? istnieją takie?), czy do "zwykłego" optyka. Poza tym jakie powinnam kupić sobie szkła? Bo teraz jest mnóstwo szkieł z bajerami i się na tym kompletnie nie znam. Co powinnam sobie kupić? Okulary będę nosić głównie do czytania i siedzenia przed komputerem.
Wstałam dziś o 7:40 i pojechałam na uczelnię, żeby się dowiedzieć, że zajęcia zaczynają się 7.10. Bo po prostu nie można wcześniej umieścić informacji na stronie internetowej. Tak na przykład 30 września? Bo teoretycznie ktoś przecież mógłby pomyśleć, że zajęcia zaczną się już 1.10.
Jeszcze mam ustawione korki i muszę pojechać na Zaspę jeszcze raz. A wydostać się ode mnie to nie jest takie proste zadanie przy rozkopanych torach.
Jak tak dalej pójdzie, to założę Facebooka, żeby się zapisać do grupy przecie Radziszewskiej.
Byłam wczoraj na pierwszym szkoleniu programu Active Citizens (to to na co pisałam takie długie CV). Było to spotkanie zapoznawcze i w sumie ciężko streścić, co robiliśmy, a robiliśmy rożne ćwiczenia, skupione głównie na naszej pracy na rzecz organizacji i społeczności. No i poznawaliśmy się. Okazało się, że nie tylko na narzekam, że nawalę sobie za dużo na głowę, ale jak nic się nie dzieje, to jest mi źle. Dowiedziałam się też o istnieniu trójmiejskiej organizacji kobiecej, o której wcześniej nie miałam pojęcia. Ogólnie atmosfera była świetna i czułam się „wśród swoich”.

Na samym wstępie uderzyło mnie, że jestem prawieże wśród samych kobiet. Mieliśmy jednego uczestnika i jednego organizatora. Reszta - same kobiety. Z jednej strony aktywność kobiet zdecydowanie mnie cieszy, z drugiej żal mi, że tyle naszej pracy jest nieopłacana albo słabo opłacana :(.

Poza tym potwierdza się teza, że jednak jestem kobietą (OMG). Gdy mówiliśmy o działaniach naszych organizacji i społeczności, często przewijały się wartości takie, jak różnorodność, współpraca oraz sieć (np. organizacji). I widząc tyle osób działających w taki właśnie sposób jasnym stało się dla mnie, że mi to właśnie odpowiada. Wolę współpracę, a nie konkurencję i rywalizację, a to podobno typowo kobieca cecha.

Za to okazało się, że nie potrafię wyobrazić sobie przyszłości. W jednym z ćwiczeń mieliśmy sobie wyobrazić świat, jaki chcielibyśmy widzieć za 50 lat. Mimo usilnych starań nie byłam w stanie tego zrobić. Ćwiczenie było po prostu za trudne, bo musiałabym sobie wyobrazić, całą drogę, która doprowadziła do tej wizji. Musiałabym sobie wyobrazić jak będzie wyglądać wtedy demokracja i co sprawi, ze w końcu zamiast budować stadiony zaczniemy budować przedszkola (jak to potem opowiadałam koleżance, to stwierdziła, że myślę jak facet. Pogubić się można XD) A moja pierwszą myślą było, że za 50 lat będę miała 73 i zupełnie inna perspektywę niż teraz.

update

Sep. 11th, 2010 12:19 pm
Miałam dać jakiś update o tym, co się u mnie dzieje. Minął tydzień mojej pracy, więc jest okazja.

Nadal nie robię nic, do czego potrzebna byłaby matura, a najbardziej przydatny przedmiot to technika (zwana także pracami ręcznymi). Nie mówię, że tak wygląda cała praca komornika, ale jest część roboty papierkowe, którą trzeba zrobić w każdej sprawie (ja) (komornik ma dość ciekawy status, bo z jednej strony ma własną działalność gospodarczą, a z drugiej jest organem państwowym), a dopiero potem można pomyśleć co dalej (szefowa). Może później też będę myśleć, ale jak na razie jedyne na co musze zwracać uwagę to czy jest jeden czy więcej dłużników oraz czy są osobami fizycznymi czy prawnymi. No i czasem skąd są.

Chyba najbardziej odpowiedzialną robotą w tym wszystkim jest wprowadzenie do komputera danych wierzyciela i dłużnika (jak dotąd na szczęście nie robiłam, ale boje się, że jak zacznę to wylecę – wiecie, nazwiska, literówki, ja). Bo resztę to robi komputer. Naprawdę, jestem pełna podziwu, jak bardzo taki program komputerowy usprawnia pracę. Gdyby nie on, to w kancelarii już musiałoby pracować z pięć osób. Bo widzicie to nie jest tak, że ja dostaje wzorek pisma, takiego np. zajęcia wierzytelności do US i mam w nim pozmieniać dane i wydrukować w odpowiedniej ilości egzemplarzy. Ja wchodzę w sygnaturę sprawy w programie, wybieram odpowiednie pismo z menu, otwieram, program sam sobie pobiera wszystkie niezbędne dane (np. imiona i nazwiska dłużnika i wierzyciela, adres urzędu skarbowego), czasem wprowadzam koszty egzekucyjne (to jest tricky part, tu trzeba zauważyć, że np. dłużników jest więcej i koszty trzeba pomnożyć), naciskam „drukuj” i samo mi drukuje odpowiednią ilość egzemplarzy plus koperty i zwrotki. Jak sobie pomyślę, że kiedyś to robili na maszynach do pisania w takich np. czterech egzemplarzach, do tego jeszcze ręcznie wypisywali koperty i zwrotki…. Moja szefowa przez 18 lat była asesorką komorniczą i mówi, że pamięta czasy, kiedy się to wszystko robiło ręcznie (i się lizało koperty, żeby je zakleić – to też musiał być koszmar, tak wiecie, sto listów dziennie).

Od poniedziałku powinien wrócić drugi pomocnik komorniczki, zobaczymy jaki będzie.



Poza tym zaczął się wrzesień, cos się powoli rusza. W zeszły weekend zaliczyłam prelekcję feministyczną, wczoraj byłam na piwie ze znajomymi z Żywej Biblioteki. Być może w listopadzie będzie taka w Malborku. Poza tym od września ruszyło karate. Z tej okazji kupiłam sobie kimono, wiec przynajmniej ubiorem nie odstaje od grupy. Z umiejętnościami gorzej, bo nic nie pamiętam po wakacjach. Za to jestem zadowolona z mojej kondycji fizycznej. Okazuje się, że rzeczy, które mi do niedawna wydolnościowo sprawiały trudność, nie są już takie złe. No i w sumie lubię się zmęczyć :).



Czekam na plan zajęć i zastanawiam się, jak ja to wszystko razem połączę.

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Sep. 22nd, 2017 01:12 pm
Powered by Dreamwidth Studios