Właściwie cały dzień spędziłam dziś w kuchni. Zrobiłam ciasto i dwie ogromne miski (aj min naprawdę ogromne, będziemy to jeść przez tydzień) sałatek. Plus ciasto zrobione wcześniej, plus babka, która upiekła Babcia, bo co z tego, że wyszła wczoraj ze szpitala (nic poważnego, zaplanowana seria kroplówek), jeszcze jedno ciasto musi być.


Tata cały dzień usiłuje skompletować zestaw naczyń, jaki będzie potrzebny. Przez pół dnia zastanawialiśmy się w czym podać lody i wygrzebywaliśmy jakieś salaterki, po czym okazało się, ze za kieliszkami stoją pucharki. 



I choć zabrało mi to całą sobotę i jestem zmęczona, dało mi to wiele satysfakcji. Jestem zadowolona i naprawdę cieszę się na jutro :) (imieniny taty i impreza rodzinna)
Wróciłam właśnie z promocji książki dla dzieci „Z Tango jest nas troje”, która mówi o parze homoseksualnych pingwinów, którzy wychowują małe pingwniątko (historia oparta na faktach, w Nowojorskim ZOO dwa samce zaczęły wysiadywać kamień i jak jakaś inna para porzuciła swoje jajko pracownicy ZOO dali je tym samcom i wykluł się Tango. Swoją drogą wiedzieliście, ze tango było oryginalnie tańczone przez dwóch mężczyzn?). Bardzo żałuję, że nie poszłam na część dla dzieci. Było świetnie! (Poza tym mirriel jest na prawdę wszędzie i zawsze się znajdzie XD)
Panelistki i panelista mówili tęczowych rodzinach (gdzie przynajmniej jedno z rodziców nie jest hetero) ciekawie o treningu homofobicznym jaki każdy i każda z nas przechodzi w dzieciństwie po prostu przez to, że nie rozmawia się z dziećmi o tym, iż istnieją inne niż heteroseksualne rodziny. Przez co szokiem (dla dzieci i rodziców) jest odkrycie innej niż heteroseksualna orientacji. W rodzinach tęczowych, rozmawia się o różnych rodzinach i dziecinie dziwią się, że ktoś ma mamusię i tatusia albo tylko mamusię.
Poza tym było tez o tym, że jak dziecko robi coming out i wychodzi z szafy, to jego/jej rodzina chowa się do tej szafy zupełnie nie wiedząc jak się ma zachowywać, przy dziecku, przy znajomych, w sytuacjach towarzyskich. Też wynik treningu homofobicznego.
Najlepszy był film na końcu. „Moja mama jest lesbijką”. Generalnie był o bardzo kochającej się rodzinie. Kobieta od szkoły średniej podejrzewała, ze jest lesbijką, ale wtedy to leczono, więc wyszła za mąż (mówiąc mężowi o przeszłości), urodziła dwójkę dzieci. Ale jej homoseksualizm cały czas „nad nimi wisiał”. Długo zajęło im (liczba mnoga jak najbardziej na miejscu) powiedzenie na głos „jestem lesbijką”, ale nikt nie zrobił z tego tragedii, cały czas trzymali się razem, wspierali się, przechodzili przez to razem i akceptowali się takimi, jakimi są. Moja idealna rodzina.
Ale to, co mnie w tym filmie urzekło, to jedno zdanie. Kiedy rodzice się rozstali ojciec porozmawiał z synami. Powiedział im coś w stylu: Mama i tata nie są już razem. Niektórzy powiedzą, że to dlatego, że mama jest lesbijką. Ale to w takim samym stopniu dlatego, że ja jestem heteroseksualny. chyba wstyd się przyznać, że dopiero wtedy, ale miałam taki ogromny, ogromny pozytywny przebłysk :)
Dzisiejszy dzień będzie DOBRYM DNIEM. nieważne co się stanie i co wymyśli 2008.
Szu wróciła do domu. Szu ma net. normalny. Szu wróciła na czata. Na stałe.

*euforia*

Jeszcze zanim zacznie się Dzień Spamera i wszyscy będą mieli tak dość notek, że nie będzie im się chciało czytać, to napiszę, co było co mi się dobrego przytrafiło ostatnio feministycznie.

1. Spotkanie Koła Naukowego Gender Studies się udało, nawet bardzo (mnie co prawda nie było, zarabiałam pieniążki, ale uczestniczyłam w przygotowaniach i mam nadzieję, ze w przyszłym semestrze będę mogła bardzej się tam angażować) Przyszło ok 20 nowych osób. co więcej ustalono PLAN DZIAŁANIA, czyli co chcemy robić na spotkaniach. Bez takiego planu wszystko się niestety strasznie rozłazi. A na liście dyskusyjnej już zgłosiła się już ktosia, żeby coś przygotować (a wiadomo z wkładem własnym najtrudniej)!
2. Odbyłam dziś bardzo pozytywną feministyczną rozmowę z moim kolegą. Co prawda zaczęło się od "Nie jestem feministą, ale..." ale to ale byo całkiem miłe. I dostałam od niego życzenia świąteczne, żeby moja działalność przynosiła sukcesy.
3. UG wydaje czasem coś takiego jak Zeszyty Studenckie. Dziś takie jedne dostały się w moje łapki. I co widzę? Druga pozycja na spisie treści:
"(Nie) Równość? Przyczynek o dyskusji o feminiźmie prawniczym" :):):):) Myślicie, ze da się z tego napisać magisterkę?


PS. Muszę sobie znaleźć jakąś feministyczną ikonkę.

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jul. 26th, 2017 06:44 am
Powered by Dreamwidth Studios