Moja słuchaczka mnie rozpija.

Ja *przychodzę, lekko spóźniona na lekcję*
Ja: cześć
tu zwykle następuje scena wyboru herbaty/soku/koli/wody.
A: Czego się napijesz? Wina? *zaczyna wyciągać z szafli kieliszki*
Ja: ee *zastanawia się czy ma ochotę na alkohol*
A: Czekałam na to cały dzień
Ja: OK
Ja: *w myślach* to zaczyna być zastanawiające.


Poza tym miałyśmy czytankę o kolonizacji Zachodu w Ameryce i była jakaś historyjka osadników, którzy utknęli na zimę w górach i potem jedli swoich zmarłych. Ma się rozumieć, musiałam spróbować wykorzystać ten temat. A. niestety nie podzielała mojego entuzjazmu.
Ja: to jak nie chcesz rozmawiać o kanibalizmie, to listening!
1. Najlepsza z Sióstr szczęśliwie doleciała do Warszawy, mimo że rosyjskim samolotem.

2.  Na dzisiejszej lekcji (która miała być jutro) wypiłyśmy z Asią całe wino, więc wpis może być trochę nieskładny. Moja praca wpędza mnie w alkoholizm

3. A propos pracy. Rozmawiałam z Panią Alicją. Nie było problemów, pracuje do końca miesiąca.

4. W dniach 1-3.04 jestem w Warszawie, bo Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny robi następne szklenie. Czy ktoś chce się spotkać?

Srs bzns

Mar. 14th, 2011 11:40 pm
1. Najlepsza z Sióstr wraca do domu. Cieszy mnie to, bo mimo że w Tokio żyje się w miarę normalnie, to te doniesienia o kolejnych awariach w elektrowni atomowej i niewielkim napromieniowaniu zaczynają mnie niepokoić.
Szef kazał jej zabukować bilet na koniec miesiąca. Mam nadzieję, ze zrobi to wcześniej, bo koniec marca wg mnie mija się z celem. Do tego czasu sytuacja się wyklaruje. A jeśli rzeczywiście coś z elektrownią pójdzie nie tak, pod koniec marca będzie za późno.


2. Zaczynam dojrzewać do decyzji o rzuceniu pracy. Wady powoli zaczynają przerastać zalety. Minęło ponad pół roku, a ja nadal robię to samo – rejestruję sprawy. Wierzcie mi nie wymaga to żadnej znajomości prawa. Z resztą o postępowaniu egzekucyjnym nadal nie mam zielonego pojęcia. W dodatku nic nie zapowiada tego, żeby w najbliższym czasie powyższa sytuacja miała się zmienić. A wpis w CV „praca u komornika” już i tak mam.

Co mnie jednak najbardziej skłania do odpuszczenia sobie pracy to magisterka + egzaminy na aplikację. Wiem, że wiele osób rezygnuje z dotychczasowej pracy, żeby się przygotować do egzaminu. Osoby, które się dostały twierdzą (uśredniając), ze zajęło im to 3 miesiące bitej nauki po 8h dziennie. Może i dałoby się to zrobić przy pracy na pół etatu, ale kosztowałoby mnie to dużo wysiłku (tzn. więcej niż normalnie), maksymalnego ograniczenia życia poza pracą i nauką oraz więcej stresu, bo terminy i nawał pracy mnie stresują.
A szczęśliwie jestem w tej komfortowej sytuacji, że moja pensja nie jest mi niezbędna do życia. Tata też nie ma żadnych obiekcji. Mam kasę na opłatę egzaminacyjną, mam nawet kasę na opłatę za pierwszy rok aplikacji (tzn. tak mi się wydaje, ale nie dysponuje najświeższymi danymi co do opłat). O kolejnych będę myśleć, jeśli się dostanę. Oczywiście przyzwyczaiłam się do tego, ze mam kasę i mogę jej czasem trochę przepuścić i przestawienie się na stare tory będzie bolesne, ale nadal daje korki (właśnie z myślą o takiej sytuacji nie rezygnowałam z moich uczniów) i dotychczas sobie jakoś w ten sposób radziłam. Mam tez to pożal – się – bogini stypendium.

Najbardziej przeraża mnie rozmowa z panią Alicją. Bo jak ja jej to powiem. Nie chciałabym, żeby poczuła się zawiedziona albo coś w tym stylu, bo jest naprawdę wspaniałą osobą i mogę o mniej mówić w samych superlatywach. Każdemu życzyłabym takiego pracodawcy. Z drugiej strony jest to postawienie sprawy jasno i odpowiednio wcześnie. Nie mam zamiaru iść na aplikację komorniczą (a takie plany ma dla mnie pani Alicja, no chyba że mówi tak z uprzejmości). Teraz mogę spokojnie popracować do czasu aż nie znajdzie kogoś na moje miejsce. Nie wyskoczę jej we wrześniu z „a wie pani, jednak zdecydowałam się na adwokacką”. Zwłaszcza, że nawet jak się nie dostanę, to po prostu nie chcę pracować u komornika. Myślę, że poszukałabym wtedy jakiejś innej pracy, a tą jednak traktuję jako ostateczność.

1:0

Jan. 18th, 2011 11:26 pm
Ja:sesja - 1:0 dla mnie.

W nagrodę - Nowe Big Love. Podobało mi się bardzo.

Powinnam się zebrać w sobie i pochodzić do pracy.
Brak przerwy świątecznej to zło.
Jeszcze większym złem jest poświąteczna nadmiaroboźcoza (tłumaczyłam dziś ten termin Tacie XD), której nie można odreagować, bo
a) idzie się do pracy
b) ktoś wymyślił kolędę tuż po świętach.
Miałam zamiar się zwinąć z domu tak jak w zeszłym roku. Plany były dwa: albo pójść się z kimś spotkać, albo pójść na trening. Pierwsze ostatecznie nie wyszło, a na drugie mi się nie chciało zupełnie. Z resztą pewnie i tak wróciłabym przed przyjściem księdza.

Ostatecznie zostałam w domu i od razu zrobiło mi się lepiej, jak się na to zdecydowałam. Muszę trochę odpocząć, bo nie przeżyję barłogu jak przyjadę na niego z taką nadmiarobodźcozą. Zamknę się w pokoju i będę udawać Harry'ego Pottera, że nie istnieję albo skasuję lj'acoś.

Z innych przykrych wiadomości Tata się rozchorował (na szczęście nie mocno), więc nie pojechał do pracy i nie wziął do naprawy Lee. Tak więc nadal jestem na cudzym komputerze. Ale już weszłam w stadium zen i czytam podręcznik do filozofii prawa. Nadal nie czytałam gwiazdki :(.

Jak ktoś ma do mnei jakąś sprawę, to najlepiej mailem albo komórka. Może być lj. Na pewno nie tlen ani twitter, bo ten ostatni przerasta możliwości komputera taty i napisanie tweeta zajmuje 2 minuty, a dwie kolejne wysłanie go.

Przy okazji rozmów świątecznych tata zaczął ze mną przeprowadzać poważne rozmowy o przyszłości i aplikacji. To mi przypomina, że trzeba coś zdecydować. Straszne.

Aaaa Widzicie, jako że ja wstałam o świcie przed ósmą i i byłam w pracy, to słuchałam Wojewódzkiego i Figurskiego. Dzwonią do jakiegoś sklepu z dewocjonaliami.
W&F: *coś tam nawijają o różańcach*
Pan: *nie daje się zbytnio wkręcić*
Wojewódzki: A jak się nazywa to co jest zawieszone na końcu różańca?
Pan: Jak pan nie wie, co jest na końcu różańca, to pan na pewno jest z TVNu
I się rozłączył.
Przychodzę dziś do Asi z moimi zeszytami i wszelkimi innymi pomocami. Asia otwiera drzwi, wiadro na środku przedpokoju, siata z śmieciami a kuchni, w pokoju papier do pakowania prezentów i prezenty.
- O, to my mamy dzisiaj lekcję? Byłam pewna, ze w środę.

Skończyło się na tym, że piłyśmy desperadosa, przegadałyśmy pól lekcji (ale po angielsku). Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, muszę ją zapędzić do roboty *postanowienie świąteczne: przygotować kilka hardcore'owych lekcji*


Poza tym koniec świata - nawet skm przestaje jeździć.

wygrywam

Nov. 8th, 2010 11:13 pm
1. wiecie jak to jest - jeśli osoba, która mieszka najbliżej najczęściej się spóźnia. No więc jako że mieszkam jakieś 12 minut od mojej pracy, zawsze mi tych dwóch brakuje. nikt się jeszcze nie czepiał, ale zawsze przychodzę do pracy ostatnia. I nigdy nie czekam pod drzwiami.
Dziś przed pracą musiałam pójść do sklepu, wiec wyszłam z zapasem i byłam całe za pięć dziewiąta pod kancelarią.
Zamknięte.
*Stoję*
*Przychodzi Sylwek*
Sylwek: O! co Ty tak szybko?
Ja:...
*stoimy razem i czekamy na panią Alicję*
*przychodzi pani Alicja*
Pani Alicja: Czekacie? A ja się specjalnie nie spieszyłam, bo wiedziałam, ze masz klucze.
Ja: No w sumie mam je w torbie
(miałam, bo zamykałam kancelarię w czwartek i tak zostały ze mną na stałe chyba teraz mogę spokojnie okradać szefową)

2. Wczoraj byłam na imprezie (tłumacze sobie, ze właśnie dlatego zapomniałam, ze mam te klucze w torbie). Oczywiście zasnęłam przed północą, bo jakżeby inaczej.
Poza tym dowiedziałam się, ze wyglądam, jakbym biła ludzi (widać mam taką przyjazną twarz).
Koleżanka opowiada mi swoją rozmowę z inna dziewczyna. Podczas rozmowy padło słowo "sędzina", Magda zwróciła uwagę, że powinno się mówić "sędzia"
Magda: Bo wiesz ja mam koleżankę, która jest feministą i zwraca uwagę na takie rzeczy.
Dziewczyna: Ewa?
M: Tak
Dz: Ona by mnie pewnie zdzieliła za coś takiego.
M: Nie no, ona nie bije ludzi.
Dz: Na prawdę? A nie wygląda.

Ja *-________-'*

(Drogie dzieci, ja na prawdę nie biję ludzi, ja tylko zjadam niemowlęta na śniadanie)

3. Byłam dziś na seminarium, które trwało całe 3 minuty.

4. A potem byłam na treningu i było tak faaaaaaaaaaajnie (co z tego, ze nadal nic mi nie wychodzi)
1. Z wiadomości optymistycznych: szefowa powiedziała mi dzisiaj, że chciałaby ze mną współpracować na stałe i mam się nad tym zastanowić. I może bym się wybrała na aplikację komorniczą?
Szczerze powiedziawszy praca u komornika/bycie komornikiem średnio mnie interesuje na dłuższa metę, niemniej miło coś takiego usłyszeć :)

2. Trzymajcie za mnie kciuki jutro rano. Operacja ząb, podejście trzecie. w ogóle panikuję teraz najbardziej z tego powodu, że się dzisiaj obudziłam, ze powinnam była wcześniej sprawdzić, jakie jest tam dokładne dojście, bo teraz mam tylko adres i telefon ii boję się, że nie trafię :(
1. Od poniedziałku znowu mam okulary. Skorzystałam ze starych oprawek, bo noszę je tylko do czytania i pracy przed komputerem czyli w umie prawie zawsze XD. Mniej mi się wzrok męczy, ale największa poprawa jest w widzeniu a odległość.

2.Ostatni Dexter mnie zawidł )

3. Do końca października nie mam lekcji z Asią. W sumie nawet mi nie żal.

4. Na treningach czuję, że robię większe postępy w koszykówce niż w karate.

5. w pracy odpieram teraz telefony i uczę się być wredną babą dla dłużników i miłą dla wierzycieli. Od listopada szefowa będzie jeździć w teren. nie wiem, jak będę miała sama ogarnąć udzielanie informacji (nawet nie wiem, co komu mogę udzielić). Chyba powinnam przeczytać ustawę o komornikach i część kodeksu postępowania cywilnego dotyczącą egzekucji.

6. Na poniedziałkowym seminarium zorientowałam się, że mój promotor nie ma pojęcia o czym będę pisać pracę (tzn. wie, że o feminizmie i tyle). Smuci mnie to trochę. ale będę mogła całość zmyślić, b i tak nikt tego nie zweryfikuje

7. Najlepsza z Sióstr instaluje się powoli w Warszawie. Dostała z pracy służbowego laptopa, ale mówi, ze nie bardzo ogarnia ten swój kurs przygotowawczy. Także proszę trzymajcie kciuki bardziej, co? Mówi, że lubi swoja współlokatorkę (nic dziwnego, dziewczyna studiuje japonistykę), ale płaci 900 zł za pokój (plus opłaty0. To mi przypomina, dlaczego pić lat temu na mojej liście potencjalnych uniwerków Warszawa była skreślona od razu. Choć teraz coraz częściej myślę sobie, że taki wyjazd to jednak byłaby bardzo dobra inwestycja, jeśli chodzi o wszelaka działalność, bo generalnie większość organizacji pozarządowych mnie interesujących ma siedzibę w Warszawie. Mogłabym współpracować od jakiegoś czasu. Wszelakiego rodzaju konferencje tez odbywają się w stolicy. A obecnie przyjazd to nie tylko bariera finansowa, ale i czasowa.

update

Sep. 11th, 2010 12:19 pm
Miałam dać jakiś update o tym, co się u mnie dzieje. Minął tydzień mojej pracy, więc jest okazja.

Nadal nie robię nic, do czego potrzebna byłaby matura, a najbardziej przydatny przedmiot to technika (zwana także pracami ręcznymi). Nie mówię, że tak wygląda cała praca komornika, ale jest część roboty papierkowe, którą trzeba zrobić w każdej sprawie (ja) (komornik ma dość ciekawy status, bo z jednej strony ma własną działalność gospodarczą, a z drugiej jest organem państwowym), a dopiero potem można pomyśleć co dalej (szefowa). Może później też będę myśleć, ale jak na razie jedyne na co musze zwracać uwagę to czy jest jeden czy więcej dłużników oraz czy są osobami fizycznymi czy prawnymi. No i czasem skąd są.

Chyba najbardziej odpowiedzialną robotą w tym wszystkim jest wprowadzenie do komputera danych wierzyciela i dłużnika (jak dotąd na szczęście nie robiłam, ale boje się, że jak zacznę to wylecę – wiecie, nazwiska, literówki, ja). Bo resztę to robi komputer. Naprawdę, jestem pełna podziwu, jak bardzo taki program komputerowy usprawnia pracę. Gdyby nie on, to w kancelarii już musiałoby pracować z pięć osób. Bo widzicie to nie jest tak, że ja dostaje wzorek pisma, takiego np. zajęcia wierzytelności do US i mam w nim pozmieniać dane i wydrukować w odpowiedniej ilości egzemplarzy. Ja wchodzę w sygnaturę sprawy w programie, wybieram odpowiednie pismo z menu, otwieram, program sam sobie pobiera wszystkie niezbędne dane (np. imiona i nazwiska dłużnika i wierzyciela, adres urzędu skarbowego), czasem wprowadzam koszty egzekucyjne (to jest tricky part, tu trzeba zauważyć, że np. dłużników jest więcej i koszty trzeba pomnożyć), naciskam „drukuj” i samo mi drukuje odpowiednią ilość egzemplarzy plus koperty i zwrotki. Jak sobie pomyślę, że kiedyś to robili na maszynach do pisania w takich np. czterech egzemplarzach, do tego jeszcze ręcznie wypisywali koperty i zwrotki…. Moja szefowa przez 18 lat była asesorką komorniczą i mówi, że pamięta czasy, kiedy się to wszystko robiło ręcznie (i się lizało koperty, żeby je zakleić – to też musiał być koszmar, tak wiecie, sto listów dziennie).

Od poniedziałku powinien wrócić drugi pomocnik komorniczki, zobaczymy jaki będzie.



Poza tym zaczął się wrzesień, cos się powoli rusza. W zeszły weekend zaliczyłam prelekcję feministyczną, wczoraj byłam na piwie ze znajomymi z Żywej Biblioteki. Być może w listopadzie będzie taka w Malborku. Poza tym od września ruszyło karate. Z tej okazji kupiłam sobie kimono, wiec przynajmniej ubiorem nie odstaje od grupy. Z umiejętnościami gorzej, bo nic nie pamiętam po wakacjach. Za to jestem zadowolona z mojej kondycji fizycznej. Okazuje się, że rzeczy, które mi do niedawna wydolnościowo sprawiały trudność, nie są już takie złe. No i w sumie lubię się zmęczyć :).



Czekam na plan zajęć i zastanawiam się, jak ja to wszystko razem połączę.
1. Moje praktyki są całkiem fajne, zawsze mam co robić, atmosfera bardzo miła, wszyscy pomocni. Jest dobrze i wartościowo. Już wiem więcej niż przez dwa tygodnie w zeszłym roku. Srsly nie wiem, po co w ogóle tamta kancelaria zgłaszała nabór. Ale teraz jest dobrze i w dodatku blisko domu (plus omijam rozkopany tramwaj na Kartuskiej)

2. 
Skończyłam wczoraj 3s Doktora. Trochę spojlerów )
Wszystkiego najlepszego [livejournal.com profile] soriso!
Z uwagi na rozjazdy tak krótko.



Z placu boju budowy.
* dołączyła do nas Celle. Jak się okazuje jest jedyną osobą, która zna się na remontach.
* scenariusz naszego filmu porno się rozwija (mamy więcej aktorek)
* co chwilę dziś ktoś przychodził i musiałam co chwila przebierać strój roboczy (przed otwarciem drzwi)
* prawie zdarłyśmy dziś ściany do końca
* tak, rozbijałyśmy lustra, co opisze użytkowniczka [livejournal.com profile] akinnore, jak dotrze do pracy. W tym mieszkaniu wszystko jest na gwoździe, ale lustra zostały przyklejone do ściny. Jeden silikonem, drugi poxipolem.
* ochrzciłyśmy Ianto.
* dziś niefortunnie wyciągnęłyśmy super kryzys. Ale po dramatycznym skillchecku udało się go zażegnać.
* uczucie, kiedy wkładacie głowę pod wodę w celu umycia włosów i czujecie tworzące się tam blotko, jest naprawdę okropne.
* Nigdy nie pracujcie dla mnie. Będę straszną, straszną faszystowską szefową.
* Jak Kierowniczka Budowy mówi wam zostawić korytarzyk, to zostawcie korytarzyk.


Z rzeczy ciekawych, o których zapomniałam poprzednim razem. Już wiemy jak [livejournal.com profile] noelia_g daje radę. Ona po prostu ma konto premium, gdzie doba ma 32 godziny.

Z rzeczy praktycznych: jednak będę miała praktyki. W innym miejscu, bo pani mecenas nadal nie ma czasu, ale chyba już zrobiło się jej głupio i podesłała mnie swojemu koledze. Zaczynam w poniedziałek.
Pamiętacie ten post [livejournal.com profile] corvi_penna ?
Otóż KPH postanowiło jednak zorganizować akcję "przeciwwagi", przerabiając list sprzeciwu na list poparcia.
proponowana treść pod cutem )



Z serii: czego się nie dowiem o podczas moich lekcji.
Ja: (tłumacząc jakieś medyczne słówka) No to jest moja wiedza z House'a
Asia: Wiesz, ja House'a oglądam po polsku.
Ja: Myślałam, że lekarza nie są w stanie tego oglądać.
Asia: No co ty, uwielbiamy. To znaczy, na diagnostykę nikt nie zwraca uwagi, bo to nie możliwe, ale w końcu jest serial, w którym lekarz nie lubi pacjentów. No bo to jest tak naprawdę: jak najmniej kontaktu z pacjentem!
Z okazji końca roku szkolnego poszłam zanieść indeksy do rozliczenia (mój i koleżanki). Dowiedziałam się, że jednak będę miała w przyszłym roku niższe stypendium, gdyż wyrobiłam za dużo wykładów do wyboru w zeszłym roku. Fun polega na tym, że nawet, gdybym nie zrobiła w zeszłym roku żadnego, to by mi nic nie zmieniło, jeśli chodzi o wysokość stypendium, a w tym roku, jakby mi doliczyli piątki z WDW, to załapałabym się na wyższy próg. A zawsze mieć na nie mieć...

Also moja praktyka przesunęła się na połowę lipca, jeśli już. Pani doktor przynajmniej nie oczekuje, że będę na nią czekać, soł, jeśli załapię się na obcinanie nóżek, spróbuję przesunąć praktykę jeszcze na sierpień. Kurcze, a miałam nadzieję, że zrobię coś produktywnego w te wakacje.

Wracając z uczelni wstąpiłam do Galerii Bałtyckiej w poszukiwaniu bluzki z długim rękawem. Niestety sklepy postanowiły się nie przejmować, że na dworze zimno i sprzedają same z krótkim rękawem :(
Zaliczyłam prawo pracy, które ma opinię najgorszego egzaminu na tych studiach (zaraz po historii polski, ale to osobna kategoria) i to ma 5, więc jestem borem, normalnie czuję się, jakbym miała koniec sesji, choć postępowanie cywilne jeszcze przede mną i jeszcze go nie ruszyłam. W dodatku przesunęli mi praktykę na termin późniejszy, więc nie zaczynam jej jutro i mogę dziś spokojnie nadrobić flistę NIC nie robić. Poza tym dziś o 18 spotkanie z Zadrą, więc zapowiada się bardzo miły wieczór :)
Nie dostałam się dziś na konsultacje, na których miałam zaliczać ćwiczenia, żeby pójść na zerówkę, bo było tyle ludzi zaliczających jeszcze pierwsze koło, że musiałabym przyjść trzy godziny wcześniej, żeby się dostać. Przynajmniej pan mgr był miły i powiedział, że w przyszłym tygodniu będziemy mogli to napisać, żeby wszyscy zdążyli. Co prawda forma pisemna kazusów znacznie zmniejsza moje szanse na dostanie oceny która uprawni mnie do zerówki, co z kolei rozbija mi plany sesyjne bardzo.

W każdym razie wróciłam do domu zmęczona, niewyspana i zła i nawet nie mogłam sobie powiedzieć przynajmniej mogę się spokojnie zabrać za prawo pracy mam to już za sobą. A potem jeszcze miałam dwie lekcje, na które kompletnie nie miałam ochoty (nie miałam ochoty nawet jeść).

Chyba trochę za wcześnie na reaktywowanie czarnej dupy, wiec pójdę obejrzeć ostatniego Bonsa (czy to już finał?).


Bo nadal oglądam bones, Spojlery do 5x16 )

Z rzeczy innych. Dostałam praktykę w pewnej firmie. Niby piszą, że jak obie strony będą zadowolone, to istnieje możliwość stałej współpracy, ale wątpię w to. Tak czy siak będzie co w CV wpisać. Szkoda tylko, że praktyka zaczyna się w sesji, ale ma być 1-2 razy w tygodniu wiec może ich namówię, żeby na początku było raz, potem
Co robiłam dziś na praktykach:
- Twitterowałam
- Czytałam filstę
- I fika Celle i fika Pelle (pisanie komentarza mi przerwano)
- podsumowanie fikatonu
- oglądałam nowe zdjęcia promo BSG
- napisałam co robiłam do tej por na praktykach, żeby mieli mi co wypisać na zaświadczeniu
- wykonałam dwa telefony do sądu.

To robiłam do godz. 13. Potem poszłam do sekretariatu poprosić, żeby zadzwonili do drugiego biura. Liczyłam, ze może tam coś dla mnie znajdą. Albo, że każą mi poczekać jeszcze z godzinkę dla bezpieczeństwa i pójść do domu.
Wymyślili, ze mogę katalogować książki. I spoko, nie miałabym nic przeciwko (skoro nie było roboty), ale gdyby kazali mi katalogować te książki od 9 do 14, a nie od 13 do 16 :(. Co gorsza jutro zapowiada się tak samo :(



Poza tym rozmawiałam dziś z Najlepszą z Sióstr. Jadła psa. Mówi, że smakuje jak wieprzowina a wygląda jak wołowina.

Fikaton 7

Sep. 23rd, 2009 11:23 am
Nie wiem, czy wypada robić podsumowanie fikatonu, skoro wzięłam udział tylko w dwóch dniach, ale nudzi mi się na praktykach (bo po III roku nie znam prawa wekslowego) jestem sama i mam Internet, więc co mi tam. pójdę do moich radców za półgodziny, może coś będzie. W ogóle jeśli nie ma szans na jakąś robotę to mogliby powiedzieć, żebym pojechała do domu, bo też mi głupio ich co chwilę pytać

Yyy miało być o fikatonie.

Dziękuję promptowiczkom [personal profile] juana_ai [personal profile] noelia_gza inspirację, moim betom [personal profile] le_mrui [livejournal.com profile] swistusza doprowadzenie tekstów do porządku, wszystkim, w szczególności [livejournal.com profile] malenstwoi [livejournal.com profile] pellamerethielza zachęcanie.

Z powodu wyjazdu ominęły mnie chyba najcięższe fazy, ale tego, co było też wystarczy. I nawet mogę powiedzieć, że to był najbardziej chory fikaton jaki pamiętam bo nie jest ich tak wiele

Jestem zadowolona, że w ogóle wzięłam udział i to nie tak przypadkowy jak ostatnim razem. 7/7 jest jeszcze zdecydowanie poza moim zasięgiem, ale może być tylko lepiej, prawda?

Napisałam dwa teksty, oba niestety krótkie, w sumie 733 słowa (polska wikipedia twierdzi, że nic się wtedy nie wydarzyło, jaki fail, angielska ratuje honor twierdząc, że papież Grzegorz III stracił władzę na Bałkanach, Sycylii i w Kalabrii)

Dzień pierwszy Fortuna (po raz pierwszy udało mi się znaleźć jakiś tytuł), BSG, 375 słów, pojlery do Resurection ship (part 1)
Dzień piąty czyli zapis wielkiej fazy, CM, 358 słów, lekkie spojlery do 4x06 i 4x07, fabularyzowana faza z lj Pelle

Pierwszy tekst podoba mi się bardziej od drugiego, ale z drugiej strony ten drugi jest do nowego fandomu , co podbija mu punkty.

Komentowałam odrobinę, postaram sie trochę nadrobić. Tak, ludzie z BSG mają pierwszeństwo.
Asi (która się teoretycznie nami opiekuje) nie było dziś w pracy i przysłali jedną babkę z drugiego biura na zastępstwo. Ona nie była tak chętne do puszczania nas o 14, ale za to ma większy talent w załatwianiu nam rzeczy do robienia (szkoda, ze odkryłyśmy to po 2 godz. totalnego nudzenia się) Dziś pierwszy raz zastałam na praktykach aż do 16. Czytałam ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i pisałam umowę o wynagrodzenie dla rządowego mediatora w takim sporze. Jako że Asi nie ma być do końca przyszłego tygodnia, to może coś się zacznie na tych praktykach dziać.

Jutro jadę do użytkownika [livejournal.com profile] malenstwo , prosto z kancelarii. Tak wiec do zobaczenia w poniedziałek!
Nadal nie ma dla mnie komputera, ale dziś siedziałam razem ze znajomą ze studiów przy jednym i coś tam porobiłyśmy.
Przychodzę na 9 i kończę (jak dotąd) ok. 14. Ogólnie nie jest zachwycająco, ale chyba będzie lepiej niż w prokuraturze. Dziś na przykład przebijałam się przez spec ustawę stoczniową (która tak naprawdę nazywa się ustawą o postępowaniu kompensacyjnym w podmiotach o szczególnym znaczeniu dla polskiego przemysłu stoczniowego). Jak zaczęłam czytać dokumenty sprawy to miałam takie „WTF? Co ja robię na tych studiach?”

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jul. 26th, 2017 06:33 am
Powered by Dreamwidth Studios