Wiecie co, jeśli teraz, kiedy nie mamy żadnych zajęć na studiach, przez dwa tygodnie nie jestem w stanie ustalić daty spotkania która pasowałaby 5 osobom, to co będzie, jak wszyscy zaczniemy pracować?

Z rzeczy bardziej pomyślnych: skończyłam drugi rozdział. Czy jest ktoś, kto ma w weekend chwilę czasu, żeby pośmiać się z moich literówek? Rozdział jest o podstawowych założeniach feminizmu prawniczego, ale myślę, że można to czytać bez najmniejszej znajomości prawa.

I zaczynam nie lubić mojego promotora. Byłam dziś na uczelni, spotkałam się z nim. Oczywiście nie miał uwag do pierwszego rozdziału (he, he), ale zapytałam tez, czy dotarł do niego mail z pierwszym rozdziałem. Stwierdził, że tak. A ja mu jak wół w OBU mailach napisałam, ze prosze o potwierdzenie otrzymana wiadomości (żeby wiedzieć, czy sama muszę to cholerstwo drukować). w jednym poinformowałam także, że zamierzam przyjść na najbliższe seminarium. I przyszłam na nie. Na drzwiach była karteczka, że seminarium przeniesione na inny dzień. Na prawdę tak ciężko napisać 2 linijki?

Srs bzns

Mar. 14th, 2011 11:40 pm
1. Najlepsza z Sióstr wraca do domu. Cieszy mnie to, bo mimo że w Tokio żyje się w miarę normalnie, to te doniesienia o kolejnych awariach w elektrowni atomowej i niewielkim napromieniowaniu zaczynają mnie niepokoić.
Szef kazał jej zabukować bilet na koniec miesiąca. Mam nadzieję, ze zrobi to wcześniej, bo koniec marca wg mnie mija się z celem. Do tego czasu sytuacja się wyklaruje. A jeśli rzeczywiście coś z elektrownią pójdzie nie tak, pod koniec marca będzie za późno.


2. Zaczynam dojrzewać do decyzji o rzuceniu pracy. Wady powoli zaczynają przerastać zalety. Minęło ponad pół roku, a ja nadal robię to samo – rejestruję sprawy. Wierzcie mi nie wymaga to żadnej znajomości prawa. Z resztą o postępowaniu egzekucyjnym nadal nie mam zielonego pojęcia. W dodatku nic nie zapowiada tego, żeby w najbliższym czasie powyższa sytuacja miała się zmienić. A wpis w CV „praca u komornika” już i tak mam.

Co mnie jednak najbardziej skłania do odpuszczenia sobie pracy to magisterka + egzaminy na aplikację. Wiem, że wiele osób rezygnuje z dotychczasowej pracy, żeby się przygotować do egzaminu. Osoby, które się dostały twierdzą (uśredniając), ze zajęło im to 3 miesiące bitej nauki po 8h dziennie. Może i dałoby się to zrobić przy pracy na pół etatu, ale kosztowałoby mnie to dużo wysiłku (tzn. więcej niż normalnie), maksymalnego ograniczenia życia poza pracą i nauką oraz więcej stresu, bo terminy i nawał pracy mnie stresują.
A szczęśliwie jestem w tej komfortowej sytuacji, że moja pensja nie jest mi niezbędna do życia. Tata też nie ma żadnych obiekcji. Mam kasę na opłatę egzaminacyjną, mam nawet kasę na opłatę za pierwszy rok aplikacji (tzn. tak mi się wydaje, ale nie dysponuje najświeższymi danymi co do opłat). O kolejnych będę myśleć, jeśli się dostanę. Oczywiście przyzwyczaiłam się do tego, ze mam kasę i mogę jej czasem trochę przepuścić i przestawienie się na stare tory będzie bolesne, ale nadal daje korki (właśnie z myślą o takiej sytuacji nie rezygnowałam z moich uczniów) i dotychczas sobie jakoś w ten sposób radziłam. Mam tez to pożal – się – bogini stypendium.

Najbardziej przeraża mnie rozmowa z panią Alicją. Bo jak ja jej to powiem. Nie chciałabym, żeby poczuła się zawiedziona albo coś w tym stylu, bo jest naprawdę wspaniałą osobą i mogę o mniej mówić w samych superlatywach. Każdemu życzyłabym takiego pracodawcy. Z drugiej strony jest to postawienie sprawy jasno i odpowiednio wcześnie. Nie mam zamiaru iść na aplikację komorniczą (a takie plany ma dla mnie pani Alicja, no chyba że mówi tak z uprzejmości). Teraz mogę spokojnie popracować do czasu aż nie znajdzie kogoś na moje miejsce. Nie wyskoczę jej we wrześniu z „a wie pani, jednak zdecydowałam się na adwokacką”. Zwłaszcza, że nawet jak się nie dostanę, to po prostu nie chcę pracować u komornika. Myślę, że poszukałabym wtedy jakiejś innej pracy, a tą jednak traktuję jako ostateczność.

Busy day

Mar. 11th, 2011 12:54 am
[Poll #1716315]
Bo ja nigdy nie spotkałam się z takim zachowaniem ze trony kobiet. I tak się zastanawiam, czy to nie jest przełożenie na praktykę męskiego chamstwa „świat do mnie należy” i „przestrzeń publiczna jest moja”. Wiecie o co mi chodzi. Pani się odchudza jak wsiada do autobusu, to zakłada nóżkę na nóżkę, torebka na kolanach, żeby zajmować jak najmniej miejsca i broń bogini nikomu nie przeszkadzać. A pan to się rozwali na siedzeniu, nogi rozłoży „na motylka” i gówno go obchodzi, że jak chcesz usiąść to masz do dyspozycji jedną trzecią swojego miejsca.
Mam absolutorium :)

I wolne.

Mogę zacząć nadrabiać zaległości towarzyskie. Czeka mnie ciężka praca XD.

Podsumowania studiów raczej nie będzie, bo jeszcze bym się załamała XD

1:0

Jan. 18th, 2011 11:26 pm
Ja:sesja - 1:0 dla mnie.

W nagrodę - Nowe Big Love. Podobało mi się bardzo.

Powinnam się zebrać w sobie i pochodzić do pracy.

wygrywam

Nov. 8th, 2010 11:13 pm
1. wiecie jak to jest - jeśli osoba, która mieszka najbliżej najczęściej się spóźnia. No więc jako że mieszkam jakieś 12 minut od mojej pracy, zawsze mi tych dwóch brakuje. nikt się jeszcze nie czepiał, ale zawsze przychodzę do pracy ostatnia. I nigdy nie czekam pod drzwiami.
Dziś przed pracą musiałam pójść do sklepu, wiec wyszłam z zapasem i byłam całe za pięć dziewiąta pod kancelarią.
Zamknięte.
*Stoję*
*Przychodzi Sylwek*
Sylwek: O! co Ty tak szybko?
Ja:...
*stoimy razem i czekamy na panią Alicję*
*przychodzi pani Alicja*
Pani Alicja: Czekacie? A ja się specjalnie nie spieszyłam, bo wiedziałam, ze masz klucze.
Ja: No w sumie mam je w torbie
(miałam, bo zamykałam kancelarię w czwartek i tak zostały ze mną na stałe chyba teraz mogę spokojnie okradać szefową)

2. Wczoraj byłam na imprezie (tłumacze sobie, ze właśnie dlatego zapomniałam, ze mam te klucze w torbie). Oczywiście zasnęłam przed północą, bo jakżeby inaczej.
Poza tym dowiedziałam się, ze wyglądam, jakbym biła ludzi (widać mam taką przyjazną twarz).
Koleżanka opowiada mi swoją rozmowę z inna dziewczyna. Podczas rozmowy padło słowo "sędzina", Magda zwróciła uwagę, że powinno się mówić "sędzia"
Magda: Bo wiesz ja mam koleżankę, która jest feministą i zwraca uwagę na takie rzeczy.
Dziewczyna: Ewa?
M: Tak
Dz: Ona by mnie pewnie zdzieliła za coś takiego.
M: Nie no, ona nie bije ludzi.
Dz: Na prawdę? A nie wygląda.

Ja *-________-'*

(Drogie dzieci, ja na prawdę nie biję ludzi, ja tylko zjadam niemowlęta na śniadanie)

3. Byłam dziś na seminarium, które trwało całe 3 minuty.

4. A potem byłam na treningu i było tak faaaaaaaaaaajnie (co z tego, ze nadal nic mi nie wychodzi)
Wpis zainspirowany notką u Arian, początkowo miał być komentarzem do jej wpisu, ale się trochę rozrósł. Jest to moja opinia, a nie polemika.
Chodzi oczywiście o sprawę rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8480181,_Dzien_wstydu___Prawica_zmienia_raport_o_pelnym_dostepie.html

Używam tu zamiennie słów „sumienie” i „światopogląd” z powodu dość silnych konotacji tego pierwszego z religią. Chciałam podkreślić, że również niereligijne poglądy zasługują na ochronę.

ja nie przeczę, że jest konflikt )
KOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOONIEC

Mam wakacje. 
(wiem, nienawidzicie mnie)

to były chyba najgorsze trzy tygodnie w moim życiu. Rili, a najgorsza sesja na pewno. Kurcze, na czwartym roku sesja już nie powinna robić na mnie takiego wrażenia, prawda?
Rili, czuję, ze się cofam intelektualnie. Co może potwierdzać sposób przeprowadzenia dzisiejszego egzaminu, bo nie tylko sprawdzali nam dokumenty (ok, jakieś uzasadnienie to ma), ale robili to ALFABETYCZNIE, a potem prawie odprowadzali na miejsce. Wszystko zajęło 45 min. SRSL. Poza tym wyszło że nikt nie chodzi na wykłady, bo nie mieliśmy dobrze ponumerowanych kartek XD. Na szczęście o to się nie czepiali.

Poza tym dostałam prezent urodzinowy (tak, urodzinowy) od moich przyjaciół ze studiów. NIEŚMIERTELNIKI (które miałam sobie wyrobić jakoś tak od roku?). Idealnie z hasłem, jakie chciałam mieć, czyli "urągam ludzkiej godności" Dzięki! ♥
1. Głodowałam dziś przez cały dzień, bo ojciec zamiast pojechać na zakupy pojechał na rower. Zakupy przyjechały dopiero ok 21, bez bułek ale za to z orzeszkami w czekoladzie z biedronki (trzymają mnie przy życiu podczas sesji)

2. Nadal się uczę, ale postępowanie cywilne w porównaniu z prawem pracy co przyjemność tylko czemu tak w chuj dużo tego
Zaliczyłam prawo pracy, które ma opinię najgorszego egzaminu na tych studiach (zaraz po historii polski, ale to osobna kategoria) i to ma 5, więc jestem borem, normalnie czuję się, jakbym miała koniec sesji, choć postępowanie cywilne jeszcze przede mną i jeszcze go nie ruszyłam. W dodatku przesunęli mi praktykę na termin późniejszy, więc nie zaczynam jej jutro i mogę dziś spokojnie nadrobić flistę NIC nie robić. Poza tym dziś o 18 spotkanie z Zadrą, więc zapowiada się bardzo miły wieczór :)
W tym roku poszukuje osoby, która wybiłaby wszystkich pracodawców (zabiłabym wszystkich pracowników, ale pracodawców jest mniej, szybciej pójdzie). Praca (LOL) od zaraz. Umowa na czas wykonywania określonej pracy. CV ze zdjęciem i BEZ listu motywacyjnego proszę zostawiać poniżej.
Przez najbliższy tydzień miałam wam narzekać jedynie na Wielkie Koło z postępowania cywilnego. Zastanawiałam się nawet, czy pójść na jutrzejsze zajęcia z prawa pracy, ale przypomniałam sobie, że mają być kobiety w ciąży i sierdziłam, że kto, jak kto, ale ja na tych zajęciach muszę być pewnie wyjdę z dołem i ogólnym rozdziawieniem gęby, że jestem jedyną osoba o takich a nie innych poglądach/ Eh, życie. No i, jak niektórzy już wiedzą, zaczęłam czytać o tych uprawnieniach związanych z rodzicielstwem. Cierpiałam na tym bardzo. Ogólnie można dojść do wniosku, że ludzie w Polsce rozmnażają się przez dzieworództwo.

Wstęp do podziału "Szczególna ochrona pracy kobiet i rodzicielstwa"*

Właściwości organizmu kobiety, realizowanie funkcji prokreacyjnej, łączenie dwóch ról społecznych - pracy zawodowej z obowiązkami domowymi, ponoszenie głównego ciężaru opieki i wychowania dzieci wymagają kształtowania sytuacji prawnej pracownicy w sposób szczególny.
U. Jackowiak, W. Uziak, A. wypych - Żywicka, "Prawo pracy"

A potem jeszcze peany, jakie to mamy nowoczesne ustawodawstwo przy każdym wspomnieniu o tym skrawku uprawnień rodzicielskich dla ojca, jakie się pojawiają.
Jeśli ktoś miał wątpliwości, co do socjalizacji w procesie edukacji, to proszę bardzo, nawet na studiach nie można się od tego uwolnić. A ludzie kupują ten szit, bo przecież napisał to ktoś, kto ma prof./dr przed nazwiskiem, a poza tym trzeba zdać egzamin, prawda? A potem zostają adwokatami, radcami prawnymi, sędziami aż Trybunału Konstytucyjnego. Założę się, ze jakby ktoś zaskarżył np zakaz pracy kobiet w szczególnie uciążliwych warunkach, to w orzeczeniu TK utrzymującym zakaz w mocy znalazłby się jakiś taki tekst.

Jestem ciekawa, jak zmaltretowana wyjdę po tych jutrzejszych zajęciach.

I żeby nie było, nie chodzi mi o to, że macierzyństwo nie jest ważne (bo jest, dla tych, które chcą!), a jedynie o sugerowanie, że jest ważniejsze od ojcostwa, a mężczyźni nie muszą godzić ról rodzinnych z zawodowymi. EDIT: "nie muszą" w znaczeniu nie powinni zacząć, a nie że teraz społecznie są do tego przymuszani w takim stopniu jak kobiety.
Byłam na Alicji. Trochę spojlerw, ale tu nie idziemy do kina dla fabuły.  )

Moja ogólna rada dla tych, co nie byli: idźcie na 2D. Efektów w 3D jest na prawdę niewiele, w każdym razie nie warte droższego biletu ani zmęczenia, jakie (przynajmniej u mnie) powodują te cholerne okulary. No i ogólnie wydaje mi się, że w 2D wyszłoby po prostu ładniej.

Z innych rzeczy: podobno był pożar (niewielki) u nas na Wydziale i z tego względu nie mam jurto zajęć. Miałam pójść do dziekanatu i wyjaśnić, czemu twierdzą, że nie zaliczyłam na pierwszym roku szkolenia BHP. Zadzwonię do nich jutro. Może się czegoś dowiem, jeśli dziekanaty w ogóle będą działać.
Dziś:
1. Rozwieszałam wystawę Berlin - Yogokarta
2. Potem odebrałam dziewczyny z Gender Lviv z dworca i odprowadziłam do mieszkania Ani, gdzie będą nocować.
3. Skoczyłam na godzinkę do domu, żeby coś zjeść
4. Poszłam do Krytyki Politycznej na nasze spotkanie o sytuacji kobiet na Ukrainie, gdzie po dyskusji zaatakowała nas jakaś straszna pani i opowiadała nam o ziołach, ale poza tym było bardzo miło i merytorycznie (czy ktoś chce jechać na Manifę do Lwowa (13.03)? Gender Lviv gwarantuje nocleg)
5. Potem skoczyłyśmy z dziewczynami coś zjeść i właśnie wróciłam do domu.

Jutro jeszcze wernisaż wystawy o 14 (wydział filologiczny UG, serdecznie zapraszam, bo wystawa bardzo fajna). Jak sobie pomyślę, ze tak będzie jeszcze przez najbliższe dwa tygodnie, to czuję nadchodzące załamanie.
Also odkrywam w sobie pokłady pracoholizmu.

Poza tym a propos Warylewskiego.
Ewa Łętowska napisała do niego list otwarty w sprawie jego wypowiedzi odnoście Ośrodka Gender Studies. Zadzwoniła w środę do Ewy Graczyk (opiekunki naszego koła; nie znały się wcześniej) i powiedziała, ze wyśle jej kopię i możemy z nią zrobić co chcemy. Jestem bardzo ciekawa tego listu.

koniec

Jan. 31st, 2010 12:14 am
Koniec sesji, odszyfam! (Choć ilość rzeczy, które muszę ogarnąć nie napawa mnie optymizmem. i wcale nie chodzi mi tu o seriale. Srsly nawet w ferie nie mam czasu, żeby się spotkać ze znajomymi.

cud w ogóle, że na ten egzamin dojechałam. Najpierw ledwo przed wyjściem zorientowałam się, że dziś sobota i tramwaje jeżdżą inaczej. Choć tak na prawdę odkrycie to okazało się zbyteczne, bo tramwaje i tak nie jeździły (żadne z mojej strony). Musiałam się dowlec na dworzec i na szczęście zdążyłam na SKM, który mnie dowiózł na czas.

Po egzaminie poszłam z Kasią i Marcinami wykorzystać kupony zniżkowe z maka, przy czym wszyscy bardzo się zawiedliśmy, bo mieli awarię maszyny i nie sprzedawali shake'ów ani lodów :(

A potem poszłam obmyślać jak zdobyć władzę nad światem na spotkanie manifowe, które wydaje mi się było bardzo produktywne. W ogóle coraz bardziej lubię te spotkania. Dają mi dużo pozytywnej energii :)

No i wróciłam do domu ok 20, jako - tako ogarnęłam maila, flisty jeszcze nie, o fikach nie wspominając. I jak sobie pomyślę, co powinnam zrobić w najbliższym czasie, to czuję, ze nie odpocznę w te ferie. No dobra, nie oszukujmy się - odpocznę, ale się nie ogarnę.
1. Właśnie wróciłam z mojej prelekcji o "Zmierzchu". Całkiem udanie przyszło sporo osób jak na Koło Gender XD. Kto wie, może ktoś zostanie?
Generalnie trochę się zacinałam i czasem mówiłam nieskładnie, kartki nie do końca mi pomagały, bo a) nie chciałam z nich tak strasznie czytać b) nie mogłam się rozczytać. Głównie mówiłam z pamięci, dlatego o części rzeczy nie wspomniałam.
Ale się podobało, potem była całkiem fajna dyskusja, gdzie Monika zwróciła mi uwagę, że Edward zachowuje się jak z sekty. I inne osoby wspominały też motywy o których zapomniałam wspomnieć (ergo: nie tylko ja to widzę). Były też fanki. Jedna mnie jedna usiłowała mnie zweryfikować, ale nikt nie miał książki, żeby porównać :P

2. Moja pierwsza w życiu porada prawna zakończona pełnym sukcesem - zatwierdzona bez żadnych poprawek.

3. Poza tym tata zainstalował bojler (poprzedni wybuchł i śmierdziało przez dwa dni), znowu mogę się kąpać we własnym domu.

4. 7.01.10 (2010!) jestem najprawdopodobniej w Warszawie \o/

5. Jutro koło z kpa. Jeśli zawalę do przez Twillight to będzie mi smutno.

6. Ja pierdolę -5!
Obejrzałam House’a



Poza tym w końcu skończyłam „Ławę przysięgłych” Grushama, która mnie bardzo, bardzo rozczarowała. Dla mnie była po prostu nudna. W dodatku styl słaby, zdania jakieś takie suche, kwadratowe, mało literackie. Jakbym czytała protokół a nie książkę.
Ale to tylko jedna ksiażka, prawda? Postanowiłam więc jednak Grishama tak całkiem nie skreślać i dać mu koleją szansę, skoro [livejournal.com profile] pellamerethiel pożyczyła mi też „Rainmakera”. Jadąc na karate, które się nie odbyło przeczytałam pierwszy rozdział. Zdecydowanie będę czytać dalej. Pierwszoosobowa narracje zdecydowanie wychodzi mu na dobre. Nareszcie czuję, że czytam książkę.

Dodatek dla wszystkich studentek prawa, które czasem cierpią na swoim kierunku (tak jak ja przez ostatnich kilka dni):

Dochodzę do wniosku, że studia prawnicze to nic innego jak trzy lata niepotrzebnego stresu*. Wiele godzin zmarnowaliśmy na wyszukiwanie informacji, które nigdy i do niczego nie będą nam potrzebne**. Musieliśmy słuchać wykładów, które od razu zapadały w niepamięć. Uczyliśmy się na przykładowych procesach, które dziś mogłyby mieć zupełnie inny przebieg***. Gdybym przez te trzy lata poświęcał pięćdziesiąt godzi tygodniowo na naukę u dobrego adwokata, to teraz sam byłbym dobrym adwokatem. Tymczasem jestem znerwicowanym studentem trzeciego roku, obawiającym się zetknięcia z jakimikolwiek rzeczywistymi problemami prawnymi i przerażonym perspektywą czekającego mnie niedługo egzaminu kwalifikacyjnego do palestry.

Już mi się podoba

*dude, ciesz się że tylko trzy, niektórzy maja pięć
** a słyszałeś kiedyś o historii państwa i prawa polskiego?
***ale przynajmniej macie gwarancję, że 90% prawa nie zdezaktualizuje się zanim skończycie studia.


Prawniczy bonus:
Co myśli prawnik francuski mówiąc "W poprzednim systemie to mieliśmy takie a takie prawo"?
Feudalizm.
prompt tutaj

Notka będzie mało pełnowartościowa, bo przeczytałam właśnie 10 stron podręcznika do kpc i padam. I o to właśnie chodzi. Nie wiem co się stało w tym roku. Usiądę wieczorem, zęby przeczytać coś na zajęcia i zasypiam (dosłownie) po pół strony. A znowuż nie wstałam tak wcześnie. Jak na rozleniwienie wakacyjne trwa to za długo. WTF?
Rili potrzebuję Tygodnia Pełnowartościowych Notek, bo nie mam o czym pisać. Moje życie jest widać nudne.
Mogę tylko powiedzieć, że IV rok wydaje się być strasznie nudny. Mam nadzieje, ze się poprawi, jak wyjdziemy poza „czy prawo pracy to osobna gałąź prawa” (odpowiedź generalnie zależy od tego, czy pytają Cię na prawie pracy czy prawie handlowym). Coraz ciężej wysiedzieć mi na zajęciach. Mam takie „dajcie mi podręcznik i możemy się zobaczyć na egzaminie”. Chyba się starzeję.

W sumie właśnie wróciłam z imienin babci, więc jestem najedzona na dwa dni, a żarcia mamy na najbliższy tydzień.

Babcia (ubolewając nad tym, jak zapomniała podać wódki): Z babcią jest już naprawdę źle.

Niestety źle jest, zwłaszcza jak zapomina, ze ma 80 lat i chce robić wszystko, jakby była 20 lat młodsza. I nie da sobie pomóc, bo przecież ja nie umiem (np. pokroić wędliny). Dziś mam napędziła stracha, bo w nocy miała problemy z sercem. Sama bardzo się przestraszyła. Ale do nas oczywiście nie zadzwoniła, do lekarki, która mieszka obok też nie. I nie da sobie wytłumaczyć, że to może mieć związek z tym, ile zrobiła dnia poprzedniego.
Coraz bardziej zaczynam się martwić, że to mogły być jej ostatnie imieniny.

Z bardziej optymistycznych rzeczy zebrałam dziś kilka podpisów pod ustawą o parytetach . Nie podpisali się tylko wujek i mój tata (T_T). Tata podczas dyskusji stwierdził, że tego chcą „oszołomki” (może powinnam się cieszyć, że nie „oszołomi”), chyba nie bardzo zdając sobie sprawę z tego, ze mówi też o mnie…

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Sep. 22nd, 2017 01:21 pm
Powered by Dreamwidth Studios