Wróciłam! Szybciej niż myślałam, więc bardzo się cieszę. Stwierdzam, że brak Internetu jest najbardziej stresująca rzeczą na świecie.

Co się stało?

Przyznam szczerze, że mój tata nie popisał się i kiedy UPC zaczęło robić problemy nie sprawdził, czy z przelewem było wszystko ok.
Ale kurcze jak się zmienia numer konta, na który trzeba wpłacać pieniądze, to naprawdę można by o tym klientowi wspomnieć

No i oczywiście UPC zupełnie nie przeszkadzało, że przez miesiąc ma nadpłatę na swoim koncie. Powiadomić o tym klienta z uprzejmym zapytaniem, czemu taki hojny, też nie łaska.
Postanowiłam w końcu przeczytać część o egzekucji z kodeksu pi stępowania cywilnego. Jako że mam takie postanowienie od dawna i nic njak Dotąd z tego nie wyszło, stwierdziłam, że wezmę kodeks do autobusu, bo inaczej się nie zabiorę. I doznałam objawiane. Chyba się jednak nadaję na prawniczkę, bo całkiem przyjemnie się mi to czytało (a Może to tylko trauma po prawie europejskim)

Na dzisiejszym wykładzie oglądaliśmy film Królik po berlińsku. Film prostu w swojej metaforyce, ale bardzo mi się podobał. Kto zatrudnił tam Czubównę – jest geniuszem. No i króliki *_* Powinnam częściej oglądać filmy wśród ludzi z zewnątrz, bo nie mogłam się powstrzymać przed awww za każdym razem jak je pokazywali. dobrze, że to nie Damon, bo byłoby gorzej

Tata kupił nową suszarkę do naczyń.
Tata: *wkurza się, że pojemnik na sztuczce jest źle pomyślany i ciężko jest z niego wyciągnąć łyżeczkę*
Ja: Bo widzisz, to na pewno zaprojektował jakiś facet, który nie zmywa naczyń.
Tata *na pewno doszedł do wniosku, że spełnił się jego koszmar i te radykalne feministki wyprały mi mózg, ale litościwie odpuścił sobie komentarz i zaczął narzekać na to jak wyremontowano chodnik na Nowych Ogrodach*

Jutro przyjeżdżają [livejournal.com profile] pellamerethiel i [livejournal.com profile] soriso
Usiłuje ogarnąć mieszkanie. Usiłuję to dobre słowo.
Barłóg Gaga?
Dziś znowu w punktach, bo widać w moim życiu nie dzieje się nic, co by można opisać w więcej niż dwóch zdaniach :

1. Najlepsza z Sióstr zdała ostatni egzamin na kursie przygotowawczym do pracy, więc wygląda na to, że zostaje w Warszawie \o/\o/\o/ Dziękujemy za trzymanie kciuków.

2. Dzwonił użytkownik [livejournal.com profile] malenstwo . Jest w Peru, będzie przez jakiś czas w Ameryce Pd,, potem Europa. Żyje się mu całkiem nieźle ma polską załogę, więc generalnie jest zadowolony. Pozdrawia wszystkich.

3. Nie sądziłam, ze to kiedykolwiek powiem, ale rzucam Bones. Wczoraj usiłowałam, nadrobić tych kilka odcinków z którymi jestem do tyłu i jak zobaczyłam laser, który niebieskiej galaretki miał zrobić odlew kości tkwiących w cemencie (nie zmierzyć te kości, ale zrobić odlew), to stwierdziłam, że mimo mojej miłości do Brennan, to za dużo. Z resztą Brannan, to już nie moja Brennan. Może dobrze, że mam tyle seriali do obejrzenia na liście, bo jakoś słabo w tym sezonie. I brakuje mi wampirów.
A propos seriali – dowiedziałam się, że mam ciekawe zainteresowania jak na dziewczynę, skoro oglądałam TSCC.

4. Babcia chora i musi leżeć, co źle wpływa na jej ogólną kondycję fizyczna i psychiczną :(

5. Odczuwam ostatnio potrzebę poprawy swojego angielskiego i niemieckiego. Chciałabym bardziej swobodnie wyrażać myśli i polepszyć słownictwo. Może warto by pójść na kurs legal english, ale w sumie nie na tym mi zależy. Konwersacje? Jakieś sugestie?

6. Olałam dziś warsztaty z active citizens. Nie czuję, żeby mi wiele dawały, a strata weekendu to dużo. I trzeba się czasem wyspać, prawda?

7. Niech już w końcu przestanie padać.
1. Miałam dziś z rana lekcję, mój tata musiał gdzieś wyjść wiec przyszłam do Babci dopiero ok. południa. Jej mieszkanie było całe zadymione (dym aż szczypał w oczy), bo zostawiła cebulę na gazie, kiedy poszła się położyć. Musiała się położyć, bo tak ją bolała noga, że ledwo chodziła. Tym sposobem, zrobiłam pierwsze w moim życiu klopsy. Jak zapytałam czemu babcia nie zadzwoniła do nas całkiem z rana, skoro tak źle się czuła, odpowiedziała, że „wyciągnęła mięso i nie mogło się zmarnować”. Ja: to lepiej, żeby mieszkanie się spaliło, albo Babcia trafiła do szpitala niż żeby mięso się zmarnowało? jakby mieszkanie się spaliło, to mięso też by się zmarnowało
Czuję, że najwyższy czas się jednak nauczyć gotować i odciążyć Babcię, ale z drugiej strony myślę, że psychicznie byłoby to dla niej bardzo ciężkie.

2. W zeszły piątek reaktywowało się koło Gender Studies. Spotkane naładowało mnie optymizmem, bo przyszło kilka nowych osób – ergo może jednak nie wymrzemy. W ramach działalności genderowej poszłam dziś na film „Chrzest”. W filmie facet „zapisuje w spadku” swoją żonę i dziecko swojemu przyjacielowi (bo wiecie, musi jej zapewnić bezpieczeństwo). Będzie o czym rozmawiać na najbliższym spotkaniu Koła.
Poza tym mamy jeden bardzo fajny pomysł, ale startujemy z nim odrobinę później.

3. Podczas gdy ja byłam w kinie tata zabrał Babcię do szpitala, gdzie okazało się, że Babcia ma dmę moczową (znaną w literaturze jako podagra) i dlatego ją boli. Niestety nie mogli jej dać żadnych leków, bo żołądek i nerki są w zbyt słabym stanie :(
Ja *wieczorem pomagam babci się przygotować do spania*
Ja *stoję nad babcią z pytaniem „czy w czymś pomóc”*
Tata *siedzi w salonie i ogląda fakty*
I nie chodzi o to, że on by tego nie zrobił, ale jak ja jestem to jakoś tak automatycznie spada to na mnie. Chociaż jakby mnie nie było to też by pewnie oglądał fakty i czekał, aż babcia go o coś poprosi. Jakby nie wiedział (a kurcze zna ją trochę dłużej ode mnie), że babcia zrobi wszystko, żeby nie potrzebować pomocy. A nie powinna.
Część rodzinna: ankieta etyczna.[Poll #1635083]
Tak, spotkałam się dzisiaj z moją niedoszłą chrześnicą.


Część polityczna: Panie Prezydencie, a co z siostrami i siostrzaną krwią?
Właściwie cały dzień spędziłam dziś w kuchni. Zrobiłam ciasto i dwie ogromne miski (aj min naprawdę ogromne, będziemy to jeść przez tydzień) sałatek. Plus ciasto zrobione wcześniej, plus babka, która upiekła Babcia, bo co z tego, że wyszła wczoraj ze szpitala (nic poważnego, zaplanowana seria kroplówek), jeszcze jedno ciasto musi być.


Tata cały dzień usiłuje skompletować zestaw naczyń, jaki będzie potrzebny. Przez pół dnia zastanawialiśmy się w czym podać lody i wygrzebywaliśmy jakieś salaterki, po czym okazało się, ze za kieliszkami stoją pucharki. 



I choć zabrało mi to całą sobotę i jestem zmęczona, dało mi to wiele satysfakcji. Jestem zadowolona i naprawdę cieszę się na jutro :) (imieniny taty i impreza rodzinna)
1. Byłam dziś u Babci w szpitalu (cały czas bez zmian). Telewizor włączony non-stop. Dziś załapałam się na kawałek tego nowego cuda TVNu - "Majka"
W ciągu dwudziestu minut dowiedziałam się o dwóch ciążach, w tym jednej fikcyjnej, pozamacicznej, usuniętej, wymyślonej po to, żeby odzyskać męża (wszystko w jednym). Mąż chyba jest szefem drugiej babki w ciąży i ojcem jej dziecka. Srsly prawdziwy polski serial nie może obyć się bez przynajmniej jednej ciąży. Czy Łepkowska, czy jak jej tam, mogłaby zrobić kiedyś serial o antykoncepcji?
Jutro nie idę, bo jak trafię na "Ojca Mateusza" to będą musieli mnie chyba zostawić w tym szpitalu (= sala ze staruszkami = więcej Ojca Mateusza). Współczuję jedynej młodej babce, która jest z moją Babcią na sali.

2. Dialogi różnorakie
Co roku w marcu UG robi targi dla maturzystów. Stoiska są rozstawione w takim wielkim namiocie.
Koleżanka: Rozstawili budę
Ja: Targi kariery?

Rozmawiam z Najlepszą z Sióstr.
Ja: To pożyczysz mi tę bluzkę, chyba, ze będzie za duża w biuście.
NzS: Co ty, będzie dobrze, masz plecy jak NRDowska pływaczka, wyrówna się
Z babcią jest już lepiej. W porównaniu z niedzielą jest bardzo dobrze. Została extubowana, ma tylko maseczkę z tlenem. Może mówić. I zaczyna rządzić :) Co jest raczej dobrym objawem, bo znaczy, że ma na to siły. W ogóle jest pełna życia. Oczywiście chce do domu i uważa, że jej stan to wina lekarzy i niestety nie przetłumaczy się jej.
Ale to już nic, wygląda na to, że będzie dobrze :)

Dziękuję wszystkim za wsparcie i trzymanie kciuków:)
Rili potrzebuję Tygodnia Pełnowartościowych Notek, bo nie mam o czym pisać. Moje życie jest widać nudne.
Mogę tylko powiedzieć, że IV rok wydaje się być strasznie nudny. Mam nadzieje, ze się poprawi, jak wyjdziemy poza „czy prawo pracy to osobna gałąź prawa” (odpowiedź generalnie zależy od tego, czy pytają Cię na prawie pracy czy prawie handlowym). Coraz ciężej wysiedzieć mi na zajęciach. Mam takie „dajcie mi podręcznik i możemy się zobaczyć na egzaminie”. Chyba się starzeję.

W sumie właśnie wróciłam z imienin babci, więc jestem najedzona na dwa dni, a żarcia mamy na najbliższy tydzień.

Babcia (ubolewając nad tym, jak zapomniała podać wódki): Z babcią jest już naprawdę źle.

Niestety źle jest, zwłaszcza jak zapomina, ze ma 80 lat i chce robić wszystko, jakby była 20 lat młodsza. I nie da sobie pomóc, bo przecież ja nie umiem (np. pokroić wędliny). Dziś mam napędziła stracha, bo w nocy miała problemy z sercem. Sama bardzo się przestraszyła. Ale do nas oczywiście nie zadzwoniła, do lekarki, która mieszka obok też nie. I nie da sobie wytłumaczyć, że to może mieć związek z tym, ile zrobiła dnia poprzedniego.
Coraz bardziej zaczynam się martwić, że to mogły być jej ostatnie imieniny.

Z bardziej optymistycznych rzeczy zebrałam dziś kilka podpisów pod ustawą o parytetach . Nie podpisali się tylko wujek i mój tata (T_T). Tata podczas dyskusji stwierdził, że tego chcą „oszołomki” (może powinnam się cieszyć, że nie „oszołomi”), chyba nie bardzo zdając sobie sprawę z tego, ze mówi też o mnie…
Nie czuję się spełniona kulinarnie w te święta. Mazurek nie do końca się udał, trzeba było dwa razy piec spód, w sałatce zapomniałam jednego składnika, ale to da się przeskoczyć. Zz to nie ma już połowy sernika (tylko, ze nie ja go robiłam).
Jutro najpierw śniadanie u babci, a potem jadę do Mamy. Nie ma mnie cały dzień. Mimo wszystko święta mnie nie przerażają, co trzeba uznać za sukces :)



Wszystkim, którzy świętują, życzę wesołych świąt,
wszystkim który nie świętują miłego odpoczynku!


relacja

Feb. 15th, 2009 01:19 am
Tata wrócił dziś z 7 dniowego urlopu w górach. To oznacza, że przeciętna obecność Najlepszej z Sióstr w pobliżu mojej przestrzeni życiowej przekroczy wszelkie normy. Ale nic, byle nie zabić jej do wtorku.
W każdym razie. Dialog:
NzS (do taty): Opowiadaj jak było
Tata: Jeździliśmy na nartach. Wiesz, jak się jeździ na nartach. Co tu opowiadać?

I to jest absolutnie wszystko, czego się dowiedziałam.

To nie fair. Czemu jak już się pojawiają imprezy, na które na prawdę mam ochotę iść, bez śladów myślenia "powinnam gdzieś wyjść", tylko po prostu chcę, to muszą się zjawiać cztery w jednym terminie? Nie mogły się rozłożyć tak na miesiąc?
Ja chce na wszystkie!!!!!

Że już nie wspomnę o tym, że mój tata robi się ostatnio bardziej towarzyski ode mnie. On wychodzi z domu! Towarzysko a nie do pracy! Świat się wali. Jak tak dalej pójdzie, to może nie będzie go na sylwestra?
Mój tata czasem wymiata. Rzadko mu się zdarza, ale jednak.
Rozmowa o tym jakie to z siostrą jesteśmy psuje i że nowych rzeczy nie powinno się kupować, kiedy je zepsujemy się zepsują (tzn zużyją normalnie) tylko kiedy się zużyją moralnie z powodu rozwoju techniki itp.
Najpierw ómarłam, a potem pomyślałam: postęp=zużycie moralne= zło. Czy mam w domu mohera?

Poza tym od dwóch miesięcy męczę się z myszką bez kółeczka do przewijania stron, a tata mi dziś oznajmia, że on przecież jaką ma i może mi dać *facepalm*

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jul. 26th, 2017 06:45 am
Powered by Dreamwidth Studios