Dziś kategoria: moja myśl dnia:

Jak kserujesz fragment jednego z 10 wydań komentarza, to zapisz sobie, który to, bo potem nie dojdziesz, co skserowałaś.




Jako, ze wiem, że interesuje Was tylko Norweg, to niestety wywiad przeprowadzały dwie dziennikarki i się z nim nie widziałam.
Wiecie co, jeśli teraz, kiedy nie mamy żadnych zajęć na studiach, przez dwa tygodnie nie jestem w stanie ustalić daty spotkania która pasowałaby 5 osobom, to co będzie, jak wszyscy zaczniemy pracować?

Z rzeczy bardziej pomyślnych: skończyłam drugi rozdział. Czy jest ktoś, kto ma w weekend chwilę czasu, żeby pośmiać się z moich literówek? Rozdział jest o podstawowych założeniach feminizmu prawniczego, ale myślę, że można to czytać bez najmniejszej znajomości prawa.

I zaczynam nie lubić mojego promotora. Byłam dziś na uczelni, spotkałam się z nim. Oczywiście nie miał uwag do pierwszego rozdziału (he, he), ale zapytałam tez, czy dotarł do niego mail z pierwszym rozdziałem. Stwierdził, że tak. A ja mu jak wół w OBU mailach napisałam, ze prosze o potwierdzenie otrzymana wiadomości (żeby wiedzieć, czy sama muszę to cholerstwo drukować). w jednym poinformowałam także, że zamierzam przyjść na najbliższe seminarium. I przyszłam na nie. Na drzwiach była karteczka, że seminarium przeniesione na inny dzień. Na prawdę tak ciężko napisać 2 linijki?
1. Najlepsza z Sióstr wraca jutro. O 21 ma być w Warszawie. Teraz to powinna być w drodze na lotnisko w Tokio (zastanawiam się czy nie ma problemów z dojazdem). Miała jechać w sobotę, ale dziś ich firma zaczęła panikować i przebukowali jej bilet na jutro. I dobrze, bo codziennie są gorsze informacje z tej elektrowni.

2. Skończyłam pierwszy rozdział mojej magisterki. Krótki mi wyszedł, ale to pierwszy i podobno tak może być. Tu pojawia się pytanie do Was: czy jakaś dobra dusza nie chce tego zbetować, zanim oddam promotorowi? 13 stron, interlinia 1,5, TNR 12. O feminizmie w ogólności.
Mam absolutorium :)

I wolne.

Mogę zacząć nadrabiać zaległości towarzyskie. Czeka mnie ciężka praca XD.

Podsumowania studiów raczej nie będzie, bo jeszcze bym się załamała XD

1:0

Jan. 18th, 2011 11:26 pm
Ja:sesja - 1:0 dla mnie.

W nagrodę - Nowe Big Love. Podobało mi się bardzo.

Powinnam się zebrać w sobie i pochodzić do pracy.
Jakby się ktoś zastanawiał - jeszcze żyję. Jeszcze jest kluczowym słowem. Przepraszam, ze nie komentuję, staram się chociaż przejrzeć notki.
Jeśli ktoś chce się ze mną skontaktować w ciągu najbliższych dwóch i pół tygodnia - polecam komórkę.

Wiecie czego najbardziej nie lubię w moim sposobie uczenia się? Że jak mam więcej czasu niż jest to niezbędne do nauczenia się jakiegoś materiały, to zamiast się sprężyć, zrobić to szybko i potem np. coś obejrzeć, to automatycznie zaczynam się uczyć wolniej, robię więcej przerw, dłubię w nosie itp. Na nawet jak mi zostanie trochę czasu, to nie potrafię się odprężyć, tylko myślę "a może jeszcze to powtórzę i to i tamto"

I tak mijają trzy tygodnie...

Trzymajcie za mnie jutro kciuki!
1. Mój uczeń znowu nie przyjechał na lekcję. Teraz to już szkoda, mimo że strasznie mi się nie chciało (jak zwykle w sumie) to jednak pieniążki <3333. Napisał, ze musiał dłużej zostać w pracy. Ja nadal podejrzewam pogodę. Niech w końcu przyjdzie ta odwilż.

2. Byłam dziś w bibliotece poszukać materiałów do magisterki. Okazało się, że dr M napisała artykuł o feminizmie prawniczym. Niestety tomu XIII Gdańskich studiów prawniczych nie było w naszej bibliotece. Bo po co komu zbiór takiego periodyku na Wydziale Prawa i Administracji UG?

3. Po [obieranym przejrzeniu dostępnych materiałów, czuję, ze czytanie komentarzy do kodeksu karnego, art. 197 (zgwałcenie) to będzie trauma. Czuję też kolejny artykuł do Zadry.

4. Następnie postanowiłam udać się do biblioteki głównej UG w celu pożyczenia innej książki. Rozmieniłam w tym celu nawet pieniądze, żeby mieć 2zł.
A trzeba Wam wiedzieć, że mieć 2zł do szafki w Bibliotece Głównej, to podstawa, bez której nie da się obyć* oraz główna bolączka osób, które bywają tam za rzadko, żeby o tym szczególe pamiętać (reszta ma dyżurne 2zł w kurtce). W szatni zawsze znajdzie się osoba prosząca o rozmienienie/wymienienie pieniędzy. A czasem nawet znajdzie się ktoś dobroczynny, kto widząc Twą zdesperowana minę, podaruje Ci te 2 zł, gdy sam nie ma rozmieć (najprawdopodobniej sam znalazł się kiedyś w podobnej sytuacji i zna ten ból).
Na miejscu, po przebyciu ciężkiej drogi na mrozie, okazało się jednak, że nie wzięłam ze sobą dokumentów (żadnych, ani biletu miesięcznego, ani legitymacji, która jest karta biblioteczną), więc szłam nadaremno. Było mi bardzo smutno z tego powodu, jednakże uszczęśliwiłam zdesperowana osobę, bo mogłam jej rozmienić 5 zł, jako że już nie potrzebowałam moich 2zł do szafki.

*do biblioteki nie wpuszczają w płaszczu, z torbą (torbą na laptopa też) czy czymkolwiek innym, w czym możesz wynieść książki. Wszystko trzeba zostawać w szatni, gdzie są jedynie szafki otwierane na 2zł (łaskawie zwrotne).

5. Jak się potem okazało, wyrwa do biblioteki nie była jednak daremna – zauważyłam brak biletu miesięcznego i kupiłam sobie bilet tramwajowy w drodze powrotnej do domu. A akurat była kontrola.

6. Jeden z wykładowców wywiesił karteczkę, że jego wykład zacznie się 15 minut wcześniej niż zwykle, po czym spóźnił się 15 minut w stosunku do normalnego czasu. Ergo czekaliśmy na niego pół godziny.
Postanowiłam w końcu przeczytać część o egzekucji z kodeksu pi stępowania cywilnego. Jako że mam takie postanowienie od dawna i nic njak Dotąd z tego nie wyszło, stwierdziłam, że wezmę kodeks do autobusu, bo inaczej się nie zabiorę. I doznałam objawiane. Chyba się jednak nadaję na prawniczkę, bo całkiem przyjemnie się mi to czytało (a Może to tylko trauma po prawie europejskim)

Na dzisiejszym wykładzie oglądaliśmy film Królik po berlińsku. Film prostu w swojej metaforyce, ale bardzo mi się podobał. Kto zatrudnił tam Czubównę – jest geniuszem. No i króliki *_* Powinnam częściej oglądać filmy wśród ludzi z zewnątrz, bo nie mogłam się powstrzymać przed awww za każdym razem jak je pokazywali. dobrze, że to nie Damon, bo byłoby gorzej

Tata kupił nową suszarkę do naczyń.
Tata: *wkurza się, że pojemnik na sztuczce jest źle pomyślany i ciężko jest z niego wyciągnąć łyżeczkę*
Ja: Bo widzisz, to na pewno zaprojektował jakiś facet, który nie zmywa naczyń.
Tata *na pewno doszedł do wniosku, że spełnił się jego koszmar i te radykalne feministki wyprały mi mózg, ale litościwie odpuścił sobie komentarz i zaczął narzekać na to jak wyremontowano chodnik na Nowych Ogrodach*

Jutro przyjeżdżają [livejournal.com profile] pellamerethiel i [livejournal.com profile] soriso
Usiłuje ogarnąć mieszkanie. Usiłuję to dobre słowo.
Barłóg Gaga?
1. Byłam na spotkaniu z Magdalena Środą w Krytyce Politycznej. Nic szczególnego, ot miło posłuchać czegoś z naszej strony. Na prawdę spodobała mi się tylko jedna wypowiedź i to głównie dlatego, że rozjaśniła mi trochę problem nad którym zastanawiałam się od jakiegoś czasu. Chodziło konkretnie o konflikt praw jednostki i praw społeczności w kontekście praw człowieka (prawa społeczności też są prawami człowieka). Za przykład społeczności posłuży rodzina, a wypowiedź brzmiała mniej – więcej tak:

Każda osoba ma prawo do bezpieczeństwa, wolności i szczęścia. Rodzina jest miejscem, gdzie powinna te prawa realizować, a jeśli tak się nie dzieje, to rodzina traci swoją wartość.

2. Komentarz polityczny

TVN24: *puszcza migawki z przemówienia Rostkowskiej* *migawki się kończą*
Pan redaktor ze studia: W śród ojców – założycieli nowego stowarzyszenia był…
Ja:…

krtko pod cutem. Osoby głosujące na Kaczyńskeigo proszone są o nie klikanie )

Swoją drogą z politycznych rozmów rodzinnych dowiedziałam się dziś jak łatwo rozpoznać priorytety różnych osób. Mój tata kojarzył Poncyliusza z rządu Kaczyńskiego, a zupełnie nie kojarzył Kluzik – Rostkowskiej. Ja na odwrót.

3. Dzisiejsze seminarium – 30 sekund (nie przesadzam). Jestem pewna, że promotor nie przeczytał, co mu dałam. Obecnie zastanawiam się, czy być upierdliwą studentką i pokazywać się od czasu do czasu, czy sobie odpuścić i przyjść jak naprawdę będę coś miała.
1. Od poniedziałku znowu mam okulary. Skorzystałam ze starych oprawek, bo noszę je tylko do czytania i pracy przed komputerem czyli w umie prawie zawsze XD. Mniej mi się wzrok męczy, ale największa poprawa jest w widzeniu a odległość.

2.Ostatni Dexter mnie zawidł )

3. Do końca października nie mam lekcji z Asią. W sumie nawet mi nie żal.

4. Na treningach czuję, że robię większe postępy w koszykówce niż w karate.

5. w pracy odpieram teraz telefony i uczę się być wredną babą dla dłużników i miłą dla wierzycieli. Od listopada szefowa będzie jeździć w teren. nie wiem, jak będę miała sama ogarnąć udzielanie informacji (nawet nie wiem, co komu mogę udzielić). Chyba powinnam przeczytać ustawę o komornikach i część kodeksu postępowania cywilnego dotyczącą egzekucji.

6. Na poniedziałkowym seminarium zorientowałam się, że mój promotor nie ma pojęcia o czym będę pisać pracę (tzn. wie, że o feminizmie i tyle). Smuci mnie to trochę. ale będę mogła całość zmyślić, b i tak nikt tego nie zweryfikuje

7. Najlepsza z Sióstr instaluje się powoli w Warszawie. Dostała z pracy służbowego laptopa, ale mówi, ze nie bardzo ogarnia ten swój kurs przygotowawczy. Także proszę trzymajcie kciuki bardziej, co? Mówi, że lubi swoja współlokatorkę (nic dziwnego, dziewczyna studiuje japonistykę), ale płaci 900 zł za pokój (plus opłaty0. To mi przypomina, dlaczego pić lat temu na mojej liście potencjalnych uniwerków Warszawa była skreślona od razu. Choć teraz coraz częściej myślę sobie, że taki wyjazd to jednak byłaby bardzo dobra inwestycja, jeśli chodzi o wszelaka działalność, bo generalnie większość organizacji pozarządowych mnie interesujących ma siedzibę w Warszawie. Mogłabym współpracować od jakiegoś czasu. Wszelakiego rodzaju konferencje tez odbywają się w stolicy. A obecnie przyjazd to nie tylko bariera finansowa, ale i czasowa.
Wstałam dziś o 7:40 i pojechałam na uczelnię, żeby się dowiedzieć, że zajęcia zaczynają się 7.10. Bo po prostu nie można wcześniej umieścić informacji na stronie internetowej. Tak na przykład 30 września? Bo teoretycznie ktoś przecież mógłby pomyśleć, że zajęcia zaczną się już 1.10.
Jeszcze mam ustawione korki i muszę pojechać na Zaspę jeszcze raz. A wydostać się ode mnie to nie jest takie proste zadanie przy rozkopanych torach.
Z okazji końca roku szkolnego poszłam zanieść indeksy do rozliczenia (mój i koleżanki). Dowiedziałam się, że jednak będę miała w przyszłym roku niższe stypendium, gdyż wyrobiłam za dużo wykładów do wyboru w zeszłym roku. Fun polega na tym, że nawet, gdybym nie zrobiła w zeszłym roku żadnego, to by mi nic nie zmieniło, jeśli chodzi o wysokość stypendium, a w tym roku, jakby mi doliczyli piątki z WDW, to załapałabym się na wyższy próg. A zawsze mieć na nie mieć...

Also moja praktyka przesunęła się na połowę lipca, jeśli już. Pani doktor przynajmniej nie oczekuje, że będę na nią czekać, soł, jeśli załapię się na obcinanie nóżek, spróbuję przesunąć praktykę jeszcze na sierpień. Kurcze, a miałam nadzieję, że zrobię coś produktywnego w te wakacje.

Wracając z uczelni wstąpiłam do Galerii Bałtyckiej w poszukiwaniu bluzki z długim rękawem. Niestety sklepy postanowiły się nie przejmować, że na dworze zimno i sprzedają same z krótkim rękawem :(
KOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOONIEC

Mam wakacje. 
(wiem, nienawidzicie mnie)

to były chyba najgorsze trzy tygodnie w moim życiu. Rili, a najgorsza sesja na pewno. Kurcze, na czwartym roku sesja już nie powinna robić na mnie takiego wrażenia, prawda?
Rili, czuję, ze się cofam intelektualnie. Co może potwierdzać sposób przeprowadzenia dzisiejszego egzaminu, bo nie tylko sprawdzali nam dokumenty (ok, jakieś uzasadnienie to ma), ale robili to ALFABETYCZNIE, a potem prawie odprowadzali na miejsce. Wszystko zajęło 45 min. SRSL. Poza tym wyszło że nikt nie chodzi na wykłady, bo nie mieliśmy dobrze ponumerowanych kartek XD. Na szczęście o to się nie czepiali.

Poza tym dostałam prezent urodzinowy (tak, urodzinowy) od moich przyjaciół ze studiów. NIEŚMIERTELNIKI (które miałam sobie wyrobić jakoś tak od roku?). Idealnie z hasłem, jakie chciałam mieć, czyli "urągam ludzkiej godności" Dzięki! ♥
1. Głodowałam dziś przez cały dzień, bo ojciec zamiast pojechać na zakupy pojechał na rower. Zakupy przyjechały dopiero ok 21, bez bułek ale za to z orzeszkami w czekoladzie z biedronki (trzymają mnie przy życiu podczas sesji)

2. Nadal się uczę, ale postępowanie cywilne w porównaniu z prawem pracy co przyjemność tylko czemu tak w chuj dużo tego
Zaliczyłam prawo pracy, które ma opinię najgorszego egzaminu na tych studiach (zaraz po historii polski, ale to osobna kategoria) i to ma 5, więc jestem borem, normalnie czuję się, jakbym miała koniec sesji, choć postępowanie cywilne jeszcze przede mną i jeszcze go nie ruszyłam. W dodatku przesunęli mi praktykę na termin późniejszy, więc nie zaczynam jej jutro i mogę dziś spokojnie nadrobić flistę NIC nie robić. Poza tym dziś o 18 spotkanie z Zadrą, więc zapowiada się bardzo miły wieczór :)
W tym roku poszukuje osoby, która wybiłaby wszystkich pracodawców (zabiłabym wszystkich pracowników, ale pracodawców jest mniej, szybciej pójdzie). Praca (LOL) od zaraz. Umowa na czas wykonywania określonej pracy. CV ze zdjęciem i BEZ listu motywacyjnego proszę zostawiać poniżej.
Ludzie z południa trzymajcie się! To jest moment, w którym lubię Pomorze…



Dowiedziałam się dziś, jak wygląda moja sesja.
25.05 prawo handlowe
8.06 prawo pracy
15.06 postępowanie cywilne.

Niby co tydzień, więc idealnie, niemniej wydaje mi się, ze jest gorzej niż w latach poprzednich. I tak jakoś zaskoczyła mnie ta sesja. Rozpoczęcie praktyki w środku sesji nie poprawia mi humoru.

Właśnie. Wiem, czym będę się zajmować na praktyce. Głównie będę pisać pozwy z zakresu prawa lokalowego, bo praktyka będzie w Ogólnopolskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego, które wynajmuje ok. 400 mieszkań. Ma być dużo roboty. To dobrze. Bo jak już mam jeździć na koniec świata na Kowale, to chcę coś robić.

Koło z prawa pracy za mną i poza tym, że wyglądam jak trup (potwierdzone) i ominęło mnie mnóstwo faz na twitterze, mogę IŚĆ SPAĆ. Jestem ciekawa, jak wiele z legendy prawa pracy na naszym wydziale to samospełniająca się przepowiednia.

Poza tym dostałam dziś egzemplarz autorskich zeszytów naukowych, gdzie jakiś rok temu napisałam artykuł o ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

meme

May. 12th, 2010 09:14 pm
Wstałam dziś o 6:30, byłam na wydziale przed 8, konsultacje zaczynały się o 11 i udało mi się dostać. Zaliczyłam hadlówkę, tym samym mam kolejny dzień bez zajęć. No i mogę iść na zerówkę, co się podobno opłaca. A poza tym, nigdy więcej zajęć z mgr G.

meme 3 )
Nie dostałam się dziś na konsultacje, na których miałam zaliczać ćwiczenia, żeby pójść na zerówkę, bo było tyle ludzi zaliczających jeszcze pierwsze koło, że musiałabym przyjść trzy godziny wcześniej, żeby się dostać. Przynajmniej pan mgr był miły i powiedział, że w przyszłym tygodniu będziemy mogli to napisać, żeby wszyscy zdążyli. Co prawda forma pisemna kazusów znacznie zmniejsza moje szanse na dostanie oceny która uprawni mnie do zerówki, co z kolei rozbija mi plany sesyjne bardzo.

W każdym razie wróciłam do domu zmęczona, niewyspana i zła i nawet nie mogłam sobie powiedzieć przynajmniej mogę się spokojnie zabrać za prawo pracy mam to już za sobą. A potem jeszcze miałam dwie lekcje, na które kompletnie nie miałam ochoty (nie miałam ochoty nawet jeść).

Chyba trochę za wcześnie na reaktywowanie czarnej dupy, wiec pójdę obejrzeć ostatniego Bonsa (czy to już finał?).


Bo nadal oglądam bones, Spojlery do 5x16 )

Z rzeczy innych. Dostałam praktykę w pewnej firmie. Niby piszą, że jak obie strony będą zadowolone, to istnieje możliwość stałej współpracy, ale wątpię w to. Tak czy siak będzie co w CV wpisać. Szkoda tylko, że praktyka zaczyna się w sesji, ale ma być 1-2 razy w tygodniu wiec może ich namówię, żeby na początku było raz, potem
Raz na jakiś czas należy ponarzekać na swoją uczelnie, prawda?


1. Mój dziekan jest głównym przeciwnikiem założenia na UG Ośrodka Gender Studies. Nie podoba mu się, że ma tam pracować 14 kobiet i 5 mężczyzn. Faceci będą dyskryminowani! (szkoda, ze nie przeszkadza mu brak parytetu na jego własnym wydziale). A jak założą ośrodek Gender Studies, to on założy Ośrodek badań nad pedofilią. (a co to ma do rzeczy? Może przecież założyć)
Poczytajcie sami, artykuł tutaj.

2. Biurokracji ciąg dalszy. Obecnie, żeby koło mogło rozwiesić plakaty na UG nie tylko muszę mieć zgodę kanclerza wraz z zatwierdzeniem projektu plakatu. Teraz na podaniu musi być jeszcze podpis opiekuna naukowego. To już naprawdę zaczyna grozić cenzurą. Ja rozumiem, że władze UG odpowiadają za wszystko, co się dzieje na uczelni, wiec powinny o tym wiedzieć. Ale mamy coś takiego jak wolność badań naukowych (gwarantowane w Konstytucji art. 73). A stosy papierków naprawdę ograniczają korzystanie tej wolności (warto zaznaczyć, ze wg. art. 33 Konst. ograniczenia w korzystaniu z tych wolności mogą być ustanowione tylko w ustawie i to pod pewnymi warunkami). Pomijając to, że zamiast przesłać maila trzeba przejść się osobiście do rektoratu, że ludziom się odechciewa robienia czegokolwiek (a potem narzekajmy, że nie mamy społeczeństwa obywatelskiego), ale opiekunowie też będą niechętni patronowaniu kołom, jak co chwilę ktoś im będzie głowę zawracać. Są profesorowie, którzy są na uczelni raz na dwa tygodnie i zdobycie od nich podpisu, to nie jest prosta sprawa. Albo inna historia: jedno z kół na WNSie chciało wraz z KPH zorganizować wystawę o prześladowaniach osób homoserksualncyh podczas holokaustu. Potrzebowali zgody dziekanki. Pod podaniem potrzebny był podpis opiekunki koła. Jednak (wg oczywiście nieoficjalnych informacji) została ona zastraszona przez władze wydziału i nie podpisała. Dlatego też moje koło wraz z pierwotnymi organizatorami robi tę wystawę na wydziale filologicznym (jeszcze puszczę info). Pięknie.
Na prawdę wystarczyłaby jakaś notyfikacja do Kanclerza z możliwością zablokowania sprawy, jak kanclerz uzna, że narusza ona prawo (istota wolności polega na tym, że wolno robić nie to, na co prawo zezwala, tylko wolno robić wszystko prócz tego, co prawo zabrania) oraz z możliwością protestu innych osób (bo też chciałabym mieć możliwość zareagowania, jeśli ktoś robiłby spotkanie neofaszystów).Tak na przykład działa legalizacja zgromadzenia publicznego (realizacja innej konstytucyjnej wolności – wolności zgromadzeń art. 57). Mimo że czasem trzeba np. zatrzymać ruch w środku miasta wystarczy zawiadomić władze gminy na trzy dni przed zgromadzeniem. Jeśli władza milczy to znaczy, że się zgadza. Jak zgromadzenie naruszałoby ustawy bądź zagrażało bezpieczeństwu publicznemu organ gminy może wydać decyzję zabraniającą zgromadzenia, ale musi ją doręczyć organizatorowi na 24 godziny przez zgromadzeniem (w skrajnych wypadkach władze mają dwa dni na wydanie decyzji, niezależnie czy jest to dzień powszedni czy niedziela)

3. Obniżyli stypendia na moim wydziale. Co prawda o 20 zł, ale biorąc pod uwagę i tak zawrotne kwoty, jakie dostajemy (obecnie od 110 do 230 zł) oraz to, ze na początku roku akademickiego w ogóle zlikwidowali najniższy próg stypendialny – to już naprawdę jest przesada.

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Syndicate

RSS Atom

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Sep. 22nd, 2017 01:20 pm
Powered by Dreamwidth Studios