Żona mormona
Jan. 9th, 2010 11:29 pmPrzy ostatniej notce zapomniałam wspomnieć o kulturalnej części mojej wizyty w Warszawie. Korzystając z przerwy między filmami poszłam obejrzeć wystawę "Przemijanie", która całkiem mi się podobała, ale pewnie niewiele z niej zrozumiałam, bo większość prac była z lat 60tych, a mi się nieodmiennie kojarzyły z cybertechnologią.
O tym, że u użytkowniczki
akinnore oglądałyśmy torchwood wspominałam, ale mogłabym napisać kilka słów wrażeń i pochwalić się moim szczytem taktu.
Ja: Czy Owen ma coś z twarzą, czy on tak na prawdę wygląda?
Arain: ... To mój ulubiony bohater.
Ogólnie serial mi się podoba, nie przeszkadzają mi rożne śmieszne urządzenia kosmiczne, może dlatego, że zaczęłam to oglądać na barłogu. Nie potrafię ocenić. No i Jack <333333 Natomiast odcinek 1x03 z duchami bardzo mi się podobał, co dziwne podobał mi się Owen. Myślę, że to bardzo fajne jak pokazali, jak nie mógł sobie poradzić z tym co widział, doświadczył i czuł. I jak chciał ukarać tamtego faceta. Bardzo, bardzo dobry motyw.
Poza tym to w drodze do Warszawy zaczęłam czytać książkę o mormonach od Pelle. Jest to najbardziej ateistyczny tekst jaki czytałam.
Sama babka, która opowiada swoje życie jako żony poligamisty chyba nie odeszła od wiary w Boga (choć ciężko jest mi jeszcze określić jej dokładny stosunek do Boga i religii, zobaczę na końcu). Natomiast przestawia zasady wiary mormońskich fundamentalistów. Np. nikt nie twierdzi, ze poligamia ma przynieść komukolwiek szczęście na ziemi, jest to jedynie droga wo wiecznego szczęścia po śmierci, w którym mężczyzna - poligamista stanie się bogiem w swoim własnym świecie, którego przy pomocy swojej licznej rodziny będzie zaludniać (tak jak Bóg jest bogiem w naszym świecie i przy naszej pomocy go zaludnia). Albo, że facet oświadcza się kobiecie, kiedy dostanie objawienie od Boga (i dlatego nie powinna mu odmówić). Autorka często tłumaczy swoje postępowanie (czasem robiła coś wbrew sobie) bezwzględnym posłuszeństwem wobec Boga. Jak to czytam to mam takie: "Co za bzdury! Jak trzeba mieś mózg wyprany, żeby w to wierzyć?" "Jak można sobie tak życie utrudniać?". Że już o mechanizmach wymuszana na kobietach posłuszeństwa, eksploatowania ich, czynienia ich życie nieszczęśliwym z założenia nie wspomnę.
Czemu to jest takie ateistyczne? Bo to jednak jest bliskie. Mormoni, mimo że nie uznawani za chrześcijan jednak wywodzą się z nich. Mitologia jest podobna i na prawdę widzę mnóstwo paralelizmów do wierzeń katolików. Poprzez te wierzenia fundamentalistów mormońskich, od których bzdurność aż bije, widzę, że nasza religia tez ma tego pełno.
No bo srsly. Dziewica rodząca dziecko? Albo modlimy się o wstawiennictwo świętych, którzy kiedyś byli ludźmi a teraz są w niebie. ale przecież nie było jeszcze Sądu Ostatecznego, na którym czyny każdego człowieka zostaną osądzone i okaże się, czy są warci życia wiecznego. Więc co święci są w niebie czy nie? (zapytałam kiedyś o to katechetki, nie potrafiła odpowiedzieć). Że już o sprzeczności między ochroną życia w postaci zakazu aborcji a zakazem antykoncepcji nie wspomnę.
Tyle, że... jakoś to przechodzi. Zwykle nie wydaje się to aż tak rażące. Wśród innych religii dostrzegamy głupoty, ale nie wśród własnej, nawet jeśli właściwie nie wierzymy (np. sytuacja ja - chrześcijaństwo), to jakoś łatwiej jest to przełknąć, nie dziwimy się ludziom którzy wierzą (tak jak np. ja się dziwię jak można podzielać wierzenia fundamentalistów mormońskich). A potem przeczytam coś takiego, mitologię podobną do naszej, ale tak strasznie bzdurną... I zaczynam się zastanawiać. Czy nie jest mi łatwo "przełknąć" chrześcijaństwa dlatego, że w tej religii, a przynajmniej kulturze się wychowałam? I zinternalizowałam to. Jest to dla mnie częścią normy, więc nie zauważam sprzeczności, niekonsekwencji dziwactwa. Pewnie dla muzułmanina chrześcijaństwo zawiera w sobie tyle samo głupot ile dla mnie islam. A potem czytam taki tekst i wydaje się, że katolicyzm w sumie nie jest nic lepszy.
O tym, że u użytkowniczki
Ja: Czy Owen ma coś z twarzą, czy on tak na prawdę wygląda?
Arain: ... To mój ulubiony bohater.
Ogólnie serial mi się podoba, nie przeszkadzają mi rożne śmieszne urządzenia kosmiczne, może dlatego, że zaczęłam to oglądać na barłogu. Nie potrafię ocenić. No i Jack <333333 Natomiast odcinek 1x03 z duchami bardzo mi się podobał, co dziwne podobał mi się Owen. Myślę, że to bardzo fajne jak pokazali, jak nie mógł sobie poradzić z tym co widział, doświadczył i czuł. I jak chciał ukarać tamtego faceta. Bardzo, bardzo dobry motyw.
Poza tym to w drodze do Warszawy zaczęłam czytać książkę o mormonach od Pelle. Jest to najbardziej ateistyczny tekst jaki czytałam.
Sama babka, która opowiada swoje życie jako żony poligamisty chyba nie odeszła od wiary w Boga (choć ciężko jest mi jeszcze określić jej dokładny stosunek do Boga i religii, zobaczę na końcu). Natomiast przestawia zasady wiary mormońskich fundamentalistów. Np. nikt nie twierdzi, ze poligamia ma przynieść komukolwiek szczęście na ziemi, jest to jedynie droga wo wiecznego szczęścia po śmierci, w którym mężczyzna - poligamista stanie się bogiem w swoim własnym świecie, którego przy pomocy swojej licznej rodziny będzie zaludniać (tak jak Bóg jest bogiem w naszym świecie i przy naszej pomocy go zaludnia). Albo, że facet oświadcza się kobiecie, kiedy dostanie objawienie od Boga (i dlatego nie powinna mu odmówić). Autorka często tłumaczy swoje postępowanie (czasem robiła coś wbrew sobie) bezwzględnym posłuszeństwem wobec Boga. Jak to czytam to mam takie: "Co za bzdury! Jak trzeba mieś mózg wyprany, żeby w to wierzyć?" "Jak można sobie tak życie utrudniać?". Że już o mechanizmach wymuszana na kobietach posłuszeństwa, eksploatowania ich, czynienia ich życie nieszczęśliwym z założenia nie wspomnę.
Czemu to jest takie ateistyczne? Bo to jednak jest bliskie. Mormoni, mimo że nie uznawani za chrześcijan jednak wywodzą się z nich. Mitologia jest podobna i na prawdę widzę mnóstwo paralelizmów do wierzeń katolików. Poprzez te wierzenia fundamentalistów mormońskich, od których bzdurność aż bije, widzę, że nasza religia tez ma tego pełno.
No bo srsly. Dziewica rodząca dziecko? Albo modlimy się o wstawiennictwo świętych, którzy kiedyś byli ludźmi a teraz są w niebie. ale przecież nie było jeszcze Sądu Ostatecznego, na którym czyny każdego człowieka zostaną osądzone i okaże się, czy są warci życia wiecznego. Więc co święci są w niebie czy nie? (zapytałam kiedyś o to katechetki, nie potrafiła odpowiedzieć). Że już o sprzeczności między ochroną życia w postaci zakazu aborcji a zakazem antykoncepcji nie wspomnę.
Tyle, że... jakoś to przechodzi. Zwykle nie wydaje się to aż tak rażące. Wśród innych religii dostrzegamy głupoty, ale nie wśród własnej, nawet jeśli właściwie nie wierzymy (np. sytuacja ja - chrześcijaństwo), to jakoś łatwiej jest to przełknąć, nie dziwimy się ludziom którzy wierzą (tak jak np. ja się dziwię jak można podzielać wierzenia fundamentalistów mormońskich). A potem przeczytam coś takiego, mitologię podobną do naszej, ale tak strasznie bzdurną... I zaczynam się zastanawiać. Czy nie jest mi łatwo "przełknąć" chrześcijaństwa dlatego, że w tej religii, a przynajmniej kulturze się wychowałam? I zinternalizowałam to. Jest to dla mnie częścią normy, więc nie zauważam sprzeczności, niekonsekwencji dziwactwa. Pewnie dla muzułmanina chrześcijaństwo zawiera w sobie tyle samo głupot ile dla mnie islam. A potem czytam taki tekst i wydaje się, że katolicyzm w sumie nie jest nic lepszy.
no subject
Date: 2010-01-09 11:16 pm (UTC)(Wiedziałam, że Twoja feministyczna dusza doceni ten odcinek.)
no subject
Date: 2010-01-09 11:23 pm (UTC)teraz muszę kurcze poszukać ikonki z Jackiem
no subject
Date: 2010-01-09 11:58 pm (UTC)LOL! Ale Galia, nawet duchowni nie biorą przecież Biblii dosłownie, serio :D Nie całkiem o to w religiach chodzi chyba ;)
no subject
Date: 2010-01-10 12:31 am (UTC)no subject
Date: 2010-01-10 01:18 pm (UTC)no subject
Date: 2010-01-10 12:17 am (UTC)no subject
Date: 2010-01-10 12:42 am (UTC)To co piszesz o świętych to jest dla mnie trochę dorabianie filozofii na siłę, dopasowywanie jej do współczesności.
I nie chodzi mi o zwalczanie religii. Po prostu takie mam odczucia i takie przemyślenia. Był okres w którym bardzo chciałam wierzyć, natomiast dookoła mnie widzę same dowody na to, że religia nie jest prawdziwa. I wcale mnie to nie cieszy. I nie wiem, czy dotrę kiedyś do następnego etapu. I też wcale mnie to nie cieszy.
no subject
Date: 2010-01-10 12:58 am (UTC)Jeśli ten argument do Ciebie nie trafia, to pomyśl ilu mądrych, wspaniałych ludzi jest głęboko religijnych. Nie może ich przecież zwodzić ta warsta wierzchnia.
W jakim sensie religia nie jest prawdziwa? To system filozoficzny i światopogląd zarazem, a te nie mogą być nieprawdziwe. Każdy jest prawdziwy (to tak w duchu słabej filozofii).
no subject
Date: 2010-01-10 10:06 am (UTC)Jeśli chodzi o tych świętych, to serio wydaje mi się to dorabianiem filozofii na siłę (zwłaszcza, ze święci ogólnie wydają mi się odbiciem bogów z czasów pogaństwa. Tak żeby poganom łatwiej się było nawrócić, wiesz o co chodzi). Zwłaszcza, że to co mówisz, jest Twoją interpretacją, a nie nauką KK. Argument o zrozumiałej dla wszystkich formie tez do nie mnie trafia, bo jak widać dla mnie nie jest zrozumiała. metaforyczność wydaje mi się zbyt mglista i niejasna.
To, że wielu mądrych ludzi wierzy też mi jakoś nie pomaga. Key point jest to, ze wierzą, są przekonani, że Bóg istnieje, więc potrafią zrozumieć więcej rzeczy z tej religii, a jeśli czegoś nie potrafią, to wiara pozwala im to jakoś przyjąć. Ja takiego przekonania nie mam, więc nie wątpliwości są wątpliwościami. niemniej jednak różne sprzeczności i "dziwactwa" z chrześcijaństwa wydają mi się bardziej do przyjęcia niż sprzeczności i "dziwactwa" z innych religii (nie wiem jak Ty, ale ja tak mam). Chyba dlatego, ze wychowałam się w chrześcijańskiej kulturze, a nie dlatego, ze są bardziej zrozumiałe. I o to chodziło mi w tej notce.
no subject
Date: 2010-01-10 11:29 am (UTC)A czy ktoś zabronił katolikom własnych interpretacji? Religia wymaga od nas wiary, podaje, w co mamy wierzyć, ale nie jak dokładnie mamy to zrobić. Według mnie właśnie własne interpretacje, własne próby zrozumienia tego, co z zasady niepojęte są najistotniejsze. Bo religia to nie tylko zbiór zasad do przestrzegania - to rozwój duchowy, poszukiwanie.
http://www.polityka.pl/nauka/1501511,1,jak-bog-radzi-sobie-z-prawami-fizyki.read - To bardzo inspirujący artykuł z Polityki, tutaj w wersji skróconej, pokazujący takie poszukiwanie własnego sposobu, jak wierzyć.
I nie, nie mam zamiaru Cię do niczego przekonywać. Takie to tylko moje wynurzenia przy okazji niedzieli ;)
no subject
Date: 2010-01-10 11:50 am (UTC)no subject
Date: 2010-01-10 02:44 am (UTC)To oczywiste, że religie i ideologie nie mają w pewnych punktach szans z logiką. Ale one też nie oddziałują na logiczną sferę człowieka. Działają w sferze metafizycznej, emocjonalnej, nieracjonalnej, duchowej - nazwij to, jak chcesz. Wierzysz, że to Twoja religia czy idea są słuszne. Skąd masz pewność? Nie masz i nie będziesz mieć, to tak nie działa. Każdy człowiek może polegać tylko na swoim głębokim wewnętrznym przekonaniu.
Dlatego mam wątpliwości, czy "Jak oni mogą wierzyć w takie bzdury?" jest dobrym pytaniem. Takie pytanie może zadać każdy, kto nie podziela jakiejś wiary czy idei. I zawsze znajdzie uzasadnienie, które go usatysfakcjonuje, bo nie ma jakiegoś Powszechnego Punktu Odniesienia, więc będzie się odnosił do siebie. Nie wiem, jakie pytanie byłoby właściwsze. Może "Co ich do tego przyciąga?".
no subject
Date: 2010-01-10 10:25 am (UTC)Jak zwykle bardzo trafny argument z tą równością i prawami człowieka. Podałaś bardzo dobre porównanie, które pozwala mi lepiej zrozumieć religię. Wierz mi, nie raz się zastanawiałam, jak ta równość też jest uwarunkowana kulturalnie. Generalnie uważam prawa człowieka za wymysł bogatych krajów, które pozostałe państwa muszą przyjąć jeśli chcą wejść do tego klubu rządzących światem albo jeśli chcą, żeby im coś z tego bogactwa skapnęło. Sam statu Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości uznaje za źródło prawa międzynarodowego "ogólne zasady prawa uznane przez narody cywilizowane". Teraz oczywiście tłumaczy się, że to cywilizowane to pomyłka z czasów kolonialnych, niemniej jednak pokazuje to genezę prawa międzynarodowego.
I widzę to wszystko, niemniej jednak mam głębokie przekonanie, że prawa człowieka są słuszne i należy o nie walczyć, choć zupełnie nie mam pomysłu jak je wprowadzić w krajach, w których takiego przekonania nie ma.
no subject
Date: 2010-01-10 10:42 am (UTC)I widzę to wszystko, niemniej jednak mam głębokie przekonanie, że prawa człowieka są słuszne i należy o nie walczyć, choć zupełnie nie mam pomysłu jak je wprowadzić w krajach, w których takiego przekonania nie ma.
I widzisz, masz teraz dobry punkt wyjścia, żeby zrozumieć ludzi, którzy nawracali na chrześcijaństwo siłą. Różnica między Wami jest tylko taka, że Ty masz wbite w głowę, że przemoc jest czymś złym, a oni żyli w brutalnych czasach i nie przyszłoby im to nawet do głowy.
no subject
Date: 2010-01-10 12:29 pm (UTC)A swoją drogą, to uderzające, jak różne monoteizmy pięknie znajdują sobie wyjaśnienie do dyskryminowania kobiet.