I'm not a gambler
May. 5th, 2010 09:14 pmNie dostałam się dziś na konsultacje, na których miałam zaliczać ćwiczenia, żeby pójść na zerówkę, bo było tyle ludzi zaliczających jeszcze pierwsze koło, że musiałabym przyjść trzy godziny wcześniej, żeby się dostać. Przynajmniej pan mgr był miły i powiedział, że w przyszłym tygodniu będziemy mogli to napisać, żeby wszyscy zdążyli. Co prawda forma pisemna kazusów znacznie zmniejsza moje szanse na dostanie oceny która uprawni mnie do zerówki, co z kolei rozbija mi plany sesyjne bardzo.
W każdym razie wróciłam do domu zmęczona, niewyspana i zła i nawet nie mogłam sobie powiedzieć przynajmniejmogę się spokojnie zabrać za prawo pracy mam to już za sobą. A potem jeszcze miałam dwie lekcje, na które kompletnie nie miałam ochoty (nie miałam ochoty nawet jeść).
Chyba trochę za wcześnie na reaktywowanie czarnej dupy, wiec pójdę obejrzeć ostatniego Bonsa (czy to już finał?).
Oglądam nadal, choć już właściwie mi się nie podoba. Dla mnie serial skończył się wraz z trzecim sezonem. Potem był kryzys czwartego sezonu, z którego do dziś się nie wgrzebali a pewnie nie mają zamiaru, bo po prostu zmienili koncepcję. Historia idzie bardziej w lekką komedię niż w zagadkę. Wiem, że ciężko oglądać to samo po przez tyle czasu, ale nienawidzę jak serial kryminalny przestaje takim być, sprawy stają się jakimś tłem dla życia osobistego bohaterów albo Większego Spisku. Zdecydujcie się albo robimy serial kryminalny albo obyczajowy albo o Wielkim Spisku.
Jednak nadal serial oglądam, bo uwielbiam Brennan. Po prostu uwielbiam ją jako bohaterkę i musiałoby się wiele złych rzeczy wydarzyć, żebym ją porzuciła. Jest moja ajdolką i w dodatku na Emily mój heteroseksualizm przeżywa kryzys.
No wiec oglądam sobie co jakiś czas po kilka odcinków, bez większej miłości, czasem ciesząc cię z Anegla/Wnedell albo licząc na powrót Angela/Hodgins (te dwa wątki wychodzą im wg mnie najlepiej).
No i tak mniej – więcej oglądałam sobie na MP4 wracając z pożyczonego wesela aż trafiłam na odcinek 5x16 The Parts in the Sum of the Whole i miałam wielkie squeeeeeee! Pierwsze squee było na Zacku (awwwww! Bez Zacka po prostu nie ma Bones). A potem dali normalny klasyczny odcinek jak za starych dobrych czasów. I to w dodatku dobrze wpleciony w obecną fabułę. O prawda miał kilka mankamentów (niepotrzebnie wcisnęli tam Cam, Angela dostała robotę w naciągany sposób, Booth wyglądał strasznie i w dodatku starzej zamiast młodziej) ale Zack!!! Klasyczna historia, klasyczni Booth i Brennan, wyjaśnienie historii z eksperymentami Zacka i Hodginsa!
Drugie squee było na wątku seksualnym B/B. Tak, to jest to! Bones being bones. Po prostu tak mogłoby być. I to jest napięcie miedzy nimi, jakie mi się podoba. Co prawda wolałabym, żeby się jednak ze sobą wtedy przespali, ale nic nie jest idealne.
Trzecie squee było na samym końcu, jak Booth jej w końcu powiedział. A Brennan stwierdziła, że nie jest hazardzistką tylko naukowcem, a wszystko mówi: nie, więc nie. A potem Booth stwierdził, że musie się pozbierać i ruszyć dalej. Bones being Bones, Booth being Booth. TO BYŁO TAKIE DOBRO
Już wiem za co porzucę ten serial. Jeśli przez kolejny sezon Bones będzie żałować to koniec z nami.
Z rzeczy innych. Dostałam praktykę w pewnej firmie. Niby piszą, że jak obie strony będą zadowolone, to istnieje możliwość stałej współpracy, ale wątpię w to. Tak czy siak będzie co w CV wpisać. Szkoda tylko, że praktyka zaczyna się w sesji, ale ma być 1-2 razy w tygodniu wiec może ich namówię, żeby na początku było raz, potem
W każdym razie wróciłam do domu zmęczona, niewyspana i zła i nawet nie mogłam sobie powiedzieć przynajmniej
Chyba trochę za wcześnie na reaktywowanie czarnej dupy, wiec pójdę obejrzeć ostatniego Bonsa (czy to już finał?).
Oglądam nadal, choć już właściwie mi się nie podoba. Dla mnie serial skończył się wraz z trzecim sezonem. Potem był kryzys czwartego sezonu, z którego do dziś się nie wgrzebali a pewnie nie mają zamiaru, bo po prostu zmienili koncepcję. Historia idzie bardziej w lekką komedię niż w zagadkę. Wiem, że ciężko oglądać to samo po przez tyle czasu, ale nienawidzę jak serial kryminalny przestaje takim być, sprawy stają się jakimś tłem dla życia osobistego bohaterów albo Większego Spisku. Zdecydujcie się albo robimy serial kryminalny albo obyczajowy albo o Wielkim Spisku.
Jednak nadal serial oglądam, bo uwielbiam Brennan. Po prostu uwielbiam ją jako bohaterkę i musiałoby się wiele złych rzeczy wydarzyć, żebym ją porzuciła. Jest moja ajdolką i w dodatku na Emily mój heteroseksualizm przeżywa kryzys.
No wiec oglądam sobie co jakiś czas po kilka odcinków, bez większej miłości, czasem ciesząc cię z Anegla/Wnedell albo licząc na powrót Angela/Hodgins (te dwa wątki wychodzą im wg mnie najlepiej).
No i tak mniej – więcej oglądałam sobie na MP4 wracając z pożyczonego wesela aż trafiłam na odcinek 5x16 The Parts in the Sum of the Whole i miałam wielkie squeeeeeee! Pierwsze squee było na Zacku (awwwww! Bez Zacka po prostu nie ma Bones). A potem dali normalny klasyczny odcinek jak za starych dobrych czasów. I to w dodatku dobrze wpleciony w obecną fabułę. O prawda miał kilka mankamentów (niepotrzebnie wcisnęli tam Cam, Angela dostała robotę w naciągany sposób, Booth wyglądał strasznie i w dodatku starzej zamiast młodziej) ale Zack!!! Klasyczna historia, klasyczni Booth i Brennan, wyjaśnienie historii z eksperymentami Zacka i Hodginsa!
Drugie squee było na wątku seksualnym B/B. Tak, to jest to! Bones being bones. Po prostu tak mogłoby być. I to jest napięcie miedzy nimi, jakie mi się podoba. Co prawda wolałabym, żeby się jednak ze sobą wtedy przespali, ale nic nie jest idealne.
Trzecie squee było na samym końcu, jak Booth jej w końcu powiedział. A Brennan stwierdziła, że nie jest hazardzistką tylko naukowcem, a wszystko mówi: nie, więc nie. A potem Booth stwierdził, że musie się pozbierać i ruszyć dalej. Bones being Bones, Booth being Booth. TO BYŁO TAKIE DOBRO
Już wiem za co porzucę ten serial. Jeśli przez kolejny sezon Bones będzie żałować to koniec z nami.
Z rzeczy innych. Dostałam praktykę w pewnej firmie. Niby piszą, że jak obie strony będą zadowolone, to istnieje możliwość stałej współpracy, ale wątpię w to. Tak czy siak będzie co w CV wpisać. Szkoda tylko, że praktyka zaczyna się w sesji, ale ma być 1-2 razy w tygodniu wiec może ich namówię, żeby na początku było raz, potem
no subject
Date: 2010-05-05 09:37 pm (UTC)no subject
Date: 2010-05-05 09:41 pm (UTC)no subject
Date: 2010-05-05 09:43 pm (UTC)no subject
Date: 2010-05-05 09:45 pm (UTC)A na wydział weszli o 6, jak go otwierają.
no subject
Date: 2010-05-05 09:47 pm (UTC)no subject
Date: 2010-05-06 04:02 pm (UTC)