update

Sep. 11th, 2010 12:19 pm
[personal profile] galianoir
Miałam dać jakiś update o tym, co się u mnie dzieje. Minął tydzień mojej pracy, więc jest okazja.

Nadal nie robię nic, do czego potrzebna byłaby matura, a najbardziej przydatny przedmiot to technika (zwana także pracami ręcznymi). Nie mówię, że tak wygląda cała praca komornika, ale jest część roboty papierkowe, którą trzeba zrobić w każdej sprawie (ja) (komornik ma dość ciekawy status, bo z jednej strony ma własną działalność gospodarczą, a z drugiej jest organem państwowym), a dopiero potem można pomyśleć co dalej (szefowa). Może później też będę myśleć, ale jak na razie jedyne na co musze zwracać uwagę to czy jest jeden czy więcej dłużników oraz czy są osobami fizycznymi czy prawnymi. No i czasem skąd są.

Chyba najbardziej odpowiedzialną robotą w tym wszystkim jest wprowadzenie do komputera danych wierzyciela i dłużnika (jak dotąd na szczęście nie robiłam, ale boje się, że jak zacznę to wylecę – wiecie, nazwiska, literówki, ja). Bo resztę to robi komputer. Naprawdę, jestem pełna podziwu, jak bardzo taki program komputerowy usprawnia pracę. Gdyby nie on, to w kancelarii już musiałoby pracować z pięć osób. Bo widzicie to nie jest tak, że ja dostaje wzorek pisma, takiego np. zajęcia wierzytelności do US i mam w nim pozmieniać dane i wydrukować w odpowiedniej ilości egzemplarzy. Ja wchodzę w sygnaturę sprawy w programie, wybieram odpowiednie pismo z menu, otwieram, program sam sobie pobiera wszystkie niezbędne dane (np. imiona i nazwiska dłużnika i wierzyciela, adres urzędu skarbowego), czasem wprowadzam koszty egzekucyjne (to jest tricky part, tu trzeba zauważyć, że np. dłużników jest więcej i koszty trzeba pomnożyć), naciskam „drukuj” i samo mi drukuje odpowiednią ilość egzemplarzy plus koperty i zwrotki. Jak sobie pomyślę, że kiedyś to robili na maszynach do pisania w takich np. czterech egzemplarzach, do tego jeszcze ręcznie wypisywali koperty i zwrotki…. Moja szefowa przez 18 lat była asesorką komorniczą i mówi, że pamięta czasy, kiedy się to wszystko robiło ręcznie (i się lizało koperty, żeby je zakleić – to też musiał być koszmar, tak wiecie, sto listów dziennie).

Od poniedziałku powinien wrócić drugi pomocnik komorniczki, zobaczymy jaki będzie.



Poza tym zaczął się wrzesień, cos się powoli rusza. W zeszły weekend zaliczyłam prelekcję feministyczną, wczoraj byłam na piwie ze znajomymi z Żywej Biblioteki. Być może w listopadzie będzie taka w Malborku. Poza tym od września ruszyło karate. Z tej okazji kupiłam sobie kimono, wiec przynajmniej ubiorem nie odstaje od grupy. Z umiejętnościami gorzej, bo nic nie pamiętam po wakacjach. Za to jestem zadowolona z mojej kondycji fizycznej. Okazuje się, że rzeczy, które mi do niedawna wydolnościowo sprawiały trudność, nie są już takie złe. No i w sumie lubię się zmęczyć :).



Czekam na plan zajęć i zastanawiam się, jak ja to wszystko razem połączę.

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Mar. 20th, 2026 03:59 am
Powered by Dreamwidth Studios