Byłam dziś na wystawie bursztynnika Lucjana Maryty w Zielonej Bramie w Gdańsku. Właściwie to chciałam tam zabrać już wcześniej użytkowniczki
novin_ha i
akzseinga (kolejna bez litości dla dyslektyków), kiedy przyjechały jakiś tydzień temu do Gdańska. Ale pomyliłam Zieloną Bramę z Złotą (która w przeciwieństwie do tej pierwszej jest zielona) i zaprowadziłam je do Katowni, w której znajduje się Muzeum Bursztynu (Katownia z kolei jest między Bramą wyżynną a Złotą). Tak jakoś mi isę wydawało logiczne, że wszelaki bursztyn to na pewno tam.
Podczas wizyty w Katowni coś mi się nie zgadzało, za mało nowych ekzponatów. W końcu odkryłam pomyłke i mogłam pójść jeszcze raz (wspomniane użytkowniczki bardzo przepraszam). Wniosek z wizyty: mimo mojej miłości do bursztynu, w za dużych ilościach jest złem. Powinien być ozdobą a nie budulcem.
Podczas wizyty w Katowni coś mi się nie zgadzało, za mało nowych ekzponatów. W końcu odkryłam pomyłke i mogłam pójść jeszcze raz (wspomniane użytkowniczki bardzo przepraszam). Wniosek z wizyty: mimo mojej miłości do bursztynu, w za dużych ilościach jest złem. Powinien być ozdobą a nie budulcem.