[personal profile] galianoir

Tym razem nie będzie genderowo, naprawdę.

Tym razem będzie o mojej pracy. Miałam napisać tą notkę jakoś na początki lipca, ale mi się nie chciało i ostatecznie postanowiłam ją napisać, jak już będę miała wakacje.

OGÓLNIE

Powinnam zmienić stały opis mojej pracy z „obcinania nóżek” na „naklejenie naklejek”.

 

HASŁOWO

Antenki – najbardziej rozwijająca intelektualnie praca jak dotąd. Siedzisz przez osiem godzin i rozkręcasz od świeżo przybyłej z Chin antenki nakrętkę i podkładkę, tylko po to, żeby koleżanka zaraz włożyła to w obudowę i skręciła z powrotem. Najfajniejsza jest świadomość, ze na drugim końcu świata siedzi ktoś w podobnej fabryce i to skręca...

Biuro projektów płytek – nieustanny powód do narzekania. Zdążyłam się o tym przekonać wkładając w płytę 296 podwójnych pinów. Bo po co włożyć gdzieś ósemkę, szesnastkę, albo chociaż czwórkę?

GieeSeMy – inaczej: terminal; w całości: terminal abonencki GSM, pamiętam, bo przez kilka dni przyklejałam etykiety na obudowy (w przerwach miedzy skanowaniem). Kolejny argument, że teraz kleję naklejki. Jako, że kontrahent weźmie każdą ilość jaką wyprodukujemy, główny towar deficytowy. I główne miejsce przyklejania naklejek. A tak ogólnie to bardzo pechowe zlecenie. Jak tylko przyszłam do pracy, okazało się, że ktoś na SMD źle zaprogramował jakiś moduł i 95% było do poprawki. To bardzo budujące zajęcie, jak skręcasz płytki w obudowy, wysyłasz je na testy, po czym zaraz wracają i koleżanka je rozkręca do poprawki ;) A potem przysłali nową partię antenek (patrz: antenki) montowanych na płytkach. Okazało się, że mają o rozmiar większe nakrętki i nie ma do nich wkrętaków. Po czym okazało się, że prócz nakrętek, to antenki są okrągłe zamiast kanciaste, więc nie da się ich zablokować przy wkręcaniu i nie wiadomo, czy można je w ogóle montować. Istniała możliwość, że będziemy szlifować 10  tys. antenek ;) na szczęście pomysł upadł. Poza tym terminale to także dowód na to, ze ludzie są omylni, ale żeby cos naprawdę spieprzyć potrzeba komputera. Komputer natłukł tyle trefnych modułów, że jak przyszłam, na początku lipca, to z poprawkami nie zdążyli się uporać zanim nie skończyłam pracy (patrz też: skanowanie)

Goście – czyli wizytacja kontrahentów. Czytaj: trzeba zapiać fartuch, podpiąć bransoletkę ochronną i schować kubek z herbatą/kawą (co bywa bardzo niewygodne po nocy spędzonej na barłogu).
Chodzą pogłoski, ze goście tak naprawdę nie istnieją, ale trzeba czasem porządnie posprzątać stanowiska i wywieźć kartony z hali, więc się ich zapowiada.

Gniazdowanie – czyli wtykanie gniazd w płytkę. W sumie nic takiego, ale podoba mi się wyraz

Jarek – facet, naprzeciw którego miałam wątpliwą przyjemność siedzieć. Nawet Rysiaczek go nie przebija. Nawet w logu z więzieniem.

Klimatyzacja – coś dzięki czemu da się wytrzymać na hali w czasie upałów i przyczyna kilku zwolnień lekarskich. Poza tym powinni trochę bardziej przeszkolić osobę obsługującą to urządzenie i wytłumaczyć, że jak jest zimno na dworze, to klimy nie włączamy.

Lego – bardzo pożyteczna zabawka, która daje pewną wprawkę do wtykania elementów w płytkę.

Maciek – facet, który w tym roku jest Markiem.

Marek – patrz: post o mojej pracy z zeszłego roku. Pierwszy post na lj.

Maszyna do obcinania nóżek – czego to ludzie nie wymyślą.

Skanowanie – czyli główna część mojej pracy i tym samym naklejania naklejek. Biorę  GSMy z regału, przejeżdżam takim czymś (co przypomina dawne czytniki kodów w sklepach, zanim zaczęli je wbudowywać w lady) po kodzie na płytce, drukują mi się dwa identyczne kody, które przyklejam na obudowę. Reszta zajęć zawodowych to jedynie przerwy w skanowaniu (patrz: antenki, gniazdowanie itp.)

Technika – przedmiot szkolny, który przydał mi się najbardziej w mojej pierwszej pracy. Niewiadomo czemu uważany za mniej ważny od polskiego i matematyki.

Wózek – nowa jednostka miary. Wózek = 200 GSMów. Nieustanny obiekt pożądania pana Krzyśka, który odbiera od nas GSMy.

Zetka – coś co się nie zmieni chyba nigdy. Radio, które powinno się nazywać Trójką: Radio Trzy Piosenki Na Krzyż. A oto przepis na program radiowy: wymyślić jakiś głupawy konkurs, nazwać go jeszcze bardziej głupawo (np. kostka Rubika) i co trzy piosenki przypominać o wysyłaniu smsów. To lato sponsorują: Patrycja Markowska („Tam na dnie został twój świat”), Lady Punk z piosenką o demokracji i jeszcze jakaś piosenka o Warszawie. Tytułów nie pomnę, bo aby je podać prowadzący/ca musieliby się wysilić.

Date: 2007-09-01 07:10 pm (UTC)
From: [identity profile] magdalith.livejournal.com
Popłakałam się ze śmiechu.
Przepraszam, jakby co XD

Date: 2007-09-01 11:11 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Czyżby mój poziom poczucia humoru wzrósł z -2 do -1?

Date: 2007-09-02 08:03 am (UTC)
From: [identity profile] magdalith.livejournal.com
A wiesz, że możliwe... ;)

Date: 2007-09-01 08:13 pm (UTC)
From: (Anonymous)
Tytuły to "Strach się bać" i pewnie "Stacja Warszawa". Wyrazy współczucia. I fakt faktem, można się uśmiać ;)
Vietnam zwany Hensem

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Mar. 20th, 2026 10:21 am
Powered by Dreamwidth Studios