[personal profile] galianoir

Jako że nie sobota mnie nie pocieszy po tym co zrobili z pewnym wątkiem w ostatnim odcinku, muszę się pocieszyć sama









- I missed you.
- I missed you too
.


Czyli w skrócie:

FUCK YOU MOORE!

Wiemy swoje!



A tu reszta radosnego picspamu (i dowodów na poparcie powyższego stwierdzenia):



- Are you shure I'm what you realy want?
- Yeah, you're what i want.





- Well, I think it's the first drink you've ever had with me, captan Kara Thrace. Must be a special occasion.

- I slept with Lee last night.






- He's been making the same mistakes since the day he met me.
- When you were with Zak?
- Yeah. And now I'm with Sam.


Co powiecie na to w kontekście flashbacka?

W ogóle skręcało mnie jak oglądałam ten odcinek. Tak będzie już chyba zawsze. Chociaż nie, znając mnie za każdym razem będzie gorzej.

FUCK YOU MOORE!

Date: 2009-03-26 10:23 pm (UTC)
ext_13247: ([bsg] ubi tu)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Dawno mówiłam, że Moore to zło.

Date: 2009-03-26 10:25 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
nie no, moore się zrobił złem w czwartej serii.

Date: 2009-03-26 10:59 pm (UTC)
ext_13247: ([bsg] legs)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Mordercze i samobójcze lesbijki tudzież gwałcone cylonki wymyślił wcześniej.

Date: 2009-03-27 09:50 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Akurat gwałcone cylonki wydają mi się bardzo prawdopodobne.

Date: 2009-03-27 09:58 pm (UTC)
ext_13247: ([bsg] gaius and women)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
O wszystkim można mówić z szacunkiem i zrozumieniem albo bez. "A może Gina zostanie prostytutką i tak pozna Baltara?" czyli zarzucony pomysł Moore'a to nie jest szacunek ani zrozumienie. To jest tania sensacja i epatowanie seksem podyktowane tym, że Tricia jest ładna.

Date: 2009-03-27 10:14 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Ej, odniosłam się do gwałcenia Cylonek, a nie do zarzuconych pomysłów Moore'a, o których nie wiedziałam.

Date: 2009-03-27 11:53 pm (UTC)
ext_13247: ([bsg] stockholm)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Ale to jest tylko przykład. Uważam, że w ogóle sposób ukazania gwałtu na Ginie i na Atenie, czy przemocy na Cally (od Bastille Day!) i Tory, i Starbuck, zdecydowanie zbyt często stanowi coś na kształt eye-candy albo wypełniacza, traktowany jest jako coś pozbawionego konsekwencji albo znaturalizowanego. I to jest moim zdaniem kwestia Moore'a, pana który uważa, że to zajebisty!!!!! pomysł, pokazać jak Athena patrzy, jak Boomer gwałci Helo / Helo pieprzy Boomer.

Date: 2009-03-28 01:05 am (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Możemy porozmawiać o konkretnych scenach? Bo potem się okaże że myślimy o tych samych postaciach ale w innych sytuacjach.
Co masz na myśli, mówiąc znaturalizowana? Generalnie w społeczeństwie przemoc wobec kobiet jest uznawana na coś zwykłego, co widać znajduje odzwierciedlenie w serialu.
Złamania szczęki jako formy oświadczyn dyskutować chyba nie musimy, bo mamy to samo zdanie.
Jeśli chodzi o konsekwencje "Bastile Day" to rzeczywiście ich nie pokazali, z drugiej strony Cally nie jest główną bohaterką, a my nie wiemy co dokładnie tam się stało. Do tekstu, że facet ma szczęście, że nie odgryzła mu niczego innego, rzeczywiście można się przyczepić, ale tez myślę, że Cally mogła chcieć pokazać Szefowi i reszcie, jaka to ona nie jest twarda.
Nie zgodzę się, że przemoc wobec Kary na NC (chyba, że chodzi o jakąś inną scenę) nie pozostawiła żadnych konsekwencji. Powiedziałabym raczej, że były duże.
Tory? Scena śmierci? Fabularnie nie minęło wystarczająco dużo czasu na pokazanie konsekwencji.
Co do konsekwencji gwałtu na Athenie się zgodzę.

Date: 2009-03-28 09:55 am (UTC)
ext_13247: ([bsg] stockholm)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Tigh praktycznie POGRATULOWAŁ Szefowi zabicia Tory - ale co najgorsze, jednak większość postaci niezależnie od swoich fuck-ups dostawała w BSG trochę sympatii i własnego punktu widzenia, co się odzwierciedlało w pracy kamery etc. etc. Tory zupełnie tego nie dostała, została ofiarą i potworem i TYLE. To nawet Cavilowi dano opowiadać dowcipy i dostał backstory.

Przemoc względem Kary w szpitalu była okropna :(

Poza tym ogólnie, znacznie więcej ginie kobiet niż mężczyzn, ich śmierć jest inaczej pokazana, a fakt, że gwałt podczas wojny jest istniejącym zjawiskiem nie znaczy, że nie można by pokazać trochę więcej współczucia dla jego ofiar i obrzydzenia ze strony pozytywnych bohaterów. Helo-i-Szef-ratują-swoją-dziewczynę to nie jest dość.

Tylko Gaius był odpowiednio zdegustowany chyba w sumie... ale nawet to zepsuli, bo potem PRZELECIAŁ OFIARĘ GWAŁTU ;____;

Date: 2009-03-28 10:03 am (UTC)
ext_13247: ([bsg] the end)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Hm, może nie dość to wyjaśniłam.

Bardzo złe było, że motyw gwałtu na Cylonkach nigdy nie stał się historią o skrzywdzonych kobietach, ale pozostał męską historią, opowieścią o bohaterskich mężczyznach i o złych mężczyznach, ale ostatecznie? O mężczyznach. Kobiety nie były w niej tak naprawdę obiektami, poza tym motywem ze Złą Giną, która zabiła swoją kochankę/lesbijkę, a potem wysadziła wszystkich.

Ta pozycja kamery skupiająca się na działaniach mężczyzn i pasywności kobiet to coś bardzo, bardzo paskudnego.

Date: 2009-03-28 07:09 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Tak potem pomyślałam, że jeśli chodzi o Karę, to była jeszcze straszna farma. No ale to też nie zostało bez konsekwencji dla niej.
Co do ukazania gwałtu Atheny jako męskiej historii to muszę się zgodzić, choć dali jej scenę w inferni.
Natomiast nigdy nie odebrałam Giny, jako Złej Giny. Jej motywy były dla mnie jasne i ludzkie. Jedyne czym dostała u mnie ujemne punkty, to to jak grała na emocjach ludzi, kierując tym ruchem dążącym do pokoju z cylonami.
Co do Tory. Jakiś jej punkt widzenia pokazali. Ona była jedyną z F5, która nie miała problemu z byciem Cylonką, chciała to wykorzystać (pod tym względem była podobna do Cavila). Ona czuła większy związek z Cylonami niż z ludźmi i tak się zachowywała. Nasza negatywna ocena wynika z tego, że stoimy po stronie ludzi. Można powiedzieć, że zdradzała przyjaźnie, ale przecież poszła do swoich. Strasznie jej nie lubiłam i nie rusza mnie jej śmierć, tak samo jak nie ruszyłaby mnie śmierć Gaiusa tuż przed jego procesem. Racja, go jednak nie zabili, ale chyba nie dlatego, że był facetem tylko dlatego, że był ważną postacią od początku serialu. Nie zapominajmy, że Tory to najpierw miał być Billy. Moore'owi widać nie chciało się wymyślać kolejnego backstory. Jest to poważny zarzut wobec jego pracy, ale nie znaczy, że facet jest seksistą. Fakt: nie poświęcili jej wiele czasu, motywów raczej się musimy domyślać, nie ma backstory. Ale czasem ludzie działają źle bez szczególnych motywów. Ktoś musi być tą złą postacią. Liczenie tego czy to jest kobieta czy mężczyzna i ile kobiet zginęło ma sens jedynie w szerszym kontekście (a tu niestety jestem niekompetentna). Szerszym niż jeden serial, bardziej statystycznym, bo jak wychodzą zauważalne dysproporcje, to coś jest nie tak, ale raczej w samym społeczeństwie, w którym wychowają się i żyją scenarzyści. Nie wieszajmy jednego za to, jaka jest nasza kultura. To tak jakby mieć pretensje, że Mickiewicz czy Sienkiewicz przedstawiali kobiety jak przedstawiali. Ważne, żeby to zauważać, żeby o tym mówić, pisać mety, bo wtedy może się coś zmienić. Ale nie wińmy za to jednego człowieka.
W każdym serialu można się do czegoś przyczepić. Mnie na przykład strasznie wkurzała sekta Gaiusa i że były tak prawie same kobiety (zwłaszcza na początku) i że od razu się rzuciły na niego. Choć sekty generalnie opierają się na kasie i seksie, to można było to ukazać inaczej. Ale kończąc dygresję. W każdym serialu można się do czegoś przyczepić. To jednak nie zmienia faktu, ze BSG jest genderowo on ponad przeciętną, choć idealnie nie jest.

Date: 2009-03-28 07:41 pm (UTC)
ext_13247: ([bsg] legs)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Uważam, że to co określasz jako ponad-przeciętność, to są niespełnione obietnice BSG. Ten serial wyszedł z miejsca, które mogło uczynić go ponadprzeciętnym - dał widzom postaci kobiece w pozycjach władzy, dał postaci kobiece złe i dobre, silne na różne sposoby, wyzwolone seksualnie i niezainteresowane rozrodem - a potem strzelił sobie w stopę, bo imię problemów z genderem to w BSG legion.

- Roslin coraz bardziej sprowadzana do swojego umierania.
- Rozród jako największa misja ludzkości.
- Ilość i sposób pokazania gwałtu i przemocy względem kobiet, a nawet takiej przemocy, w przypadku której mamy sympatyzować z AGRESOREM!!!
- To, ile umiera kobiet.
- Złe i martwe lesbijki.
- Kobiety, które zostają bierne, bo jakoś nikt nie wymyślił dla nich wątku (tak kończy D'Anna czy Tory, która najwyraźniej na Ziemi nie robiła NIC poza słuchaniem Sama.)
- Płody umierające, bo tatuś już nie kocha mamusi O_O
- Seksualne prezentowanie scen odrodzenia Cylonek ale nie Cylonów.
- Taki a nie inny wybór aktorów i aktorek do ról Cylonów.
- Kobiety, których JEDYNYM wątkiem jest seksualny/miłosny/rodzinny, albo które do tego zostają sprowadzone (np. Roslin nawrócona ze złej drogi WŁADZY na dobrą drogę MIŁOŚCI).
- Męskie przyjaźnie na plus, a brak podobnych relacji między postaciami kobiecymi.

A to tylko problemy z samymi kobietami, jeszcze bym mogła powymieniać problemy z rasą i ideologią indywidualizmu/kolektywizmu i dalej mnie wkurwia wychwalony nepotyzm i Lee jako nasz cudowny niebieskooki lider, który podejmie decyzje za wszystkich i nas zbawi.

To, że nie jest to Supernatural jeszcze nie wynosi tego serialu ponad przeciętną. Jedna Starbuck wiosny nie czyni - zwłaszcza, że ostatecznie okazała się być kompletnie zepsuta, autodestrukcyjna i nie mogła się dostosować do świata i musiała odejść.

Co do samego Moore'a - najzwyczajniej w świecie czytałam z nim parę wywiadów i kilka jego wypowiedzi sprawiło, że krew mi zawrzała, wiem, że to on wymyślł kilka tych motywów z gwałtem i lubi epatować seksem w dość tani sposób, oraz uważam ten motyw z wstawieniem samego siebie na końcu serialu za bardzo brzydki, narcystyczny i ogólnie odwołujący się nieco za mocno do tradycji Autora-Ojca-Boga.

Date: 2009-03-28 07:55 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Mogę poprosić o przykład serialu ponad przeciętną, żebym mogła porównać?

Date: 2009-03-28 08:11 pm (UTC)
ext_13247: ([ats] appearances are deceiving)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Terminator: The Sarah Connor Chronicles ;) w dużej mierze jednak Buffy, chociaż ma poważne grzechy na sumieniu. Wydaje mi się, że możliwe, że Saving Grace, ale nie widziałam dość i nie analizowałam zbyt dokładnie. 30 Rock. Bones się starało, chociaż nie wiem, jak im teraz będzie szło. Big Love jest analizą bardzo ostrego patriarchatu i tego, co to robi kobietom, co oznacza, że nie jest to przyjemne i miłe, wręcz przeciwnie, kobiety mają wyprane mózgi - ale mają też swoje własne motywacje i pragnienia, które tak czy inaczej tłumią bądź nie. Veronica Mars przez dwa sezony dawała radę... i założę się, że dałoby się też znaleźć seriale z głównymi bohaterami-mężczyznami, w których postaci kobiece mają wystarczająco szeroki wybór ról i motywacji i działań, żeby było okej.

A poziomem przeciętnym jest taka Gossip Girl, gdzie postaci kobiece są różne, mają motywacje, ich losy nie są w sumie ograniczone do randek, no i nie ma za wiele mordowania i gwałcenia. Albo taki zwyczajny serial w miejscu pracy, medyczny, prawniczy i policyjny, o ile nie ma w nim za dużo seksizmu.

Ja nie twierdzę, że BSG jest gorsze od tych seriali. Jest od zdecydowanej większości z nich lepsze. Ale jeśli idzie o potraktowanie genderu, to ostatecznie jednak bardziej na minus niż na plus, po prostu, moim zdaniem. A szkoda, bo miało szansę być WIELKIM plusem (i do pewnego momentu pewnie było.)

Date: 2009-04-02 10:39 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
W końcu chwila czasu.
Widzisz, Ty kochasz Buffy, mimo że widzisz niedociągnięcia, ja kocham BSG tak samo. I nadal uważam, ze jest ponad przeciętną.
Co do zarzutów.
- Ja na miejscu Roslin zajęłabym się swoim umieraniem już w miniseries. Babka przetrwała przez 3 i pół serii, załamała się po tym, co zobaczyła na Ziemi, która miała być Ziemią Obiecaną, a okazała się katastrofą. Generalnie z tego powodu załamała się cała flota. Roslin była w szczególnej sytuacji. Skoro już i tak nie osiedlimy się na żadnej planecie za mojego życia, to chcę je wykorzystać do końca. Nie dziwi mnie zupełnie ta postawa, wydaje m się bardzo naturalna. Nie zgodzę się też z nawróceniem na drogę miłości. Ten ship trwał dość długo już kiedy Roslin była full time prezydentką. To „nawrócenie” wynika z „chcę pożyć”. Władza to jednak obowiązki.
- Jeśli chodzi o wątek aborcyjny, to ostatnio oglądałam „Captain’s Hand” i myślę, ze zostało tam wyraźnie pokazane, że była to decyzja, z którą sama Roslin się nie zgadzała. Miała z tym duże problemy, jej pierwszą reakcją na propozycje Adamy jest „No”. Głos się jej trzęsie, kiedy ogłasza decyzję. Ostatecznie nie karze też tej dziewczyny. Natomiast była to droga na skróty (inna kwestia, że nieskuteczna), jeśli chodzi o zapewnienie przetrwania ludzkości. I na prawdę wydaje mi się, że łatwo w nią uwierzyć. Dla mnie przetrwanie ludzkości to nie jest jakaś szczególna wartość, ale dla wielu ludzi jest, a dla określonych ważnych wartości można ograniczać prawa i wolności. Szczerze powiedziawszy już od „we should start making babies” zastanawiałam się, czy zakażą aborcji. I cieszę się, że ten temat został podniesiony. Zauważ, jak zachowuje się Cottle, jak przeciwnicy prawa do aborcji przedstawiani są jako fanatycy religijni – to nie jest pozytywny obraz. Zakaz aborcji wywołał we flocie poruszenie, wiec rozród nie jest traktowany jak misja ludzkości. W dodatku właśnie ograniczenie praw obywatelskich w postaci zakazu aborcji został wykorzystany do ogłoszenia przez Gaiusa startu w wyborach. Co prawda jedynie wykorzystał to dla swoich celów, ale gdyby nie sprawa nie wywoływała we flocie odpowiedniego poruszenia, nie zostałaby nie nadawałaby się do realizacji tych celów (nota bene Gaius w końcu wybory wygrał, więc kto wie, czy jeśli Roslin nie wprowadziłaby tego zakazu, to może przez cały czas byłaby prezydentką).
- do liczenia ofiar się już odniosłam, do przemocy wobec kobiet po części także. Chciałam tylko zaznaczyć, że nie twierdzę, ze BSG pokazuje matriarchalny świat.
- Co do złych lesbijek. W wątku Cain skupiłam się najbardziej na tym, że pokazali, jak kochała Ginę. Poczuła się zdradzona przez najbliższą osobę i dlatego jej odbiło (to w jakim kierunku jej odbiło było już wynikiem jej charakteru i różnych innych czynników). Ale to była prawdziwa miłość, co nie wszyscy uważają za takie oczywiste, jeśli chodzi o osoby homoseksualne. Może to płytkie, ale ja to przede wszystkim tak odebrałam. (Z resztą przy Cain można by dyskutować o tym czy kobiety wchodząc do „męskiego” świta muszą przyjmować „męski styl rządzenia”)

Date: 2009-04-02 10:40 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Komentarz mi się nie zmieścił w jednym poście o_0

- Postacie bez wątku. Chciałam zauważyć, ze w 4s też nie wiedzieli co zrobić z Lee (Helo w 4.5 też prawie w ogóle nie ma) i gdyby nie to, że jest głównym bohaterem od miniseries to by go też wywalili. Moore po prostu schrzanił. Poza tym zauważmy, że Doral i ten drugi cylon –doktor (albo na odwrót) też są postaciami bardzo negatywnymi i nie mamy żadnego ich background.
- nie karz mi mysleć o poronieniu Six. Wypieram cały ten odcinek, a nawet wątek. Moore znowu schrzanił. I to ostro. W takich wypadkach (jak też na przykład ze złamaniem szczęki Cally) stwierdzam, że nie łapię o co chodzi jest to wpadka scenarzystów, która nie powinna się znaleźć w ogóle w serialu. Ale przyznaję, że to wynik mojej miłości do BSG.
- Myślę, ze gdyby Starbuck chociaż trochę nie odbiło, to pojawiłby się zarzut, ze śmierć nie wywarła na niej żadnego wrażenia. A zniknięcie Kary, zważywszy na to, że nie wiadomo, kim jest wydaje mi się dobrym rozwiązaniem a mówi to osoba, która chce ją z Lee. Jeszcze co do zepsucia i autodestrukcji. Mamy wielu bohaterów - mężczyzn, którzy nie są idealni, a widzowie/ czytelnicy i tak ich lubią. Tu mamy Starbuck, która mogłaby jeść na śniadanie niemowlęta jest bardzo daleka od ideału, zdradza męża, czasem (często?) coś spieprzy, a i tak wiele (większość?) osób ją strasznie lubi.

Na koniec jeszcze pytanie. Girl pisała kiedyś na lj, że rozmawiałyście z Pelle o tym, czy to jak Kara nie miała problemu ze zdradzaniem Sama, ale nie chciała się zorwieść ze względu na przysięgę złożoną bogom było hipokryzją. Ty twierdziłaś, ze nie. Miałam się Ciebie o to zapytać, ale ostatecznie zapomniałam.
Edited Date: 2009-04-02 10:41 pm (UTC)

Date: 2009-04-02 11:18 pm (UTC)
ext_13247: ([bsg] ubi tu)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Przypomnij mi, że mam Ci odpowiedzieć pełniej potem, okej? Bo wyjeżdżam na wekend i zapomnę.

Teraz tylko w skrócie powiem, że ostatecznym przesłaniem Buffy jest empowerment i dzielenie się władzą - oddanie jej każdej kobiecie, która może ją otrzymać. Zrealizowanie potencjału.

Ostateczna wiadomość BSG nt. kobiet? Nie przeżyła ani jedna kobieta nie będąca sprowadzona do roli matki-cylonki. Zabito kobiet znacznie, znacznie więcej niż mężczyzn. Z postaci wprowadzonych w miniseries przeżyli prawie wszyscy czy nawet wszyscy mężczyźni i ile kobiet?

Ten serial nieodmiennie składał kobiety w ofierze. Wszystkie lesbijki giną - a co do PRAWDZIWEJ miłości lesbijek to się w ogóle nie zgodzę, bo jedna strona była zaangażowana po to najwyraźniej, by zdradzić Cain i wydać w ręce Cylonów - Gina jest zaprogramowana do uwodzenia. Co nie jest niczym niezwykłym - Cylonki w ogóle są obiektami seksualnymi.

Buffy robiła błędy po drodze, ale ostatecznie afirmuje kobiecą społeczność i ideę siostrzeństwa! Czy mamy coś takiego w BSG? NIE.

Uważam, że zniknięcie Kary jest dobrym rozwiązaniem fabularnym, co nie zmienia faktu, że ma różne znaczenia, wśród nich także takie anty-feministyczne.

A wszystkie te obiecujące, silne postaci kobiece zostały albo zabite, albo spłycone, albo zostały ostatecznie odkupione przez cierpienie i macierzyństwo...

Date: 2009-04-05 10:59 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Miałam przypomnieć, żebyś odpowiedziała potem, więc pisze dopiero teraz.
Co do Giny i Cain kłócić się nie będę. Powiedziałam tylko, jakie były moje wrażenia, a Razora w dodatku oglądałam tylko raz.
Możesz mi powiedzieć o co chodzi z tym macierzyństwem? Mamy tam trzy ciąże. Cally zdecydowanie nie była silną postacią kobietą i wszystko co było po małżeństwie z Szefem mnie nie dziwi. Mamy Athenę, dla której Hera jest bardzo ważna (co nie powinno dziwić), ale absolutnie nie zgodzę się, że jest definiowana przez macierzyństwo. Sharon jest matką, ale jest też pilotką, nie musi wybierać również dzięki temu, że Hera ma ojca. Jest jeszcze Caprica, której wątku ciążowego bardzo nie lubię, ale też nie rozumiem, za co miałaby być odkupiona. Wyciągnięcie jej z brygu jest raczej przejawem nepotyzmu Adamy. I tak jak nie lubię tego wątku, tak bardzo podobała mi się tam Caprica, jak nie pozwalała sobą manipulować.

Buffy robiła błędy po drodze, ale ostatecznie afirmuje kobiecą społeczność i ideę siostrzeństwa! Czy mamy coś takiego w BSG? NIE.
Nie twierdzę, że BSG to feministyczna forpoczta, ale uważam że jest ponad przeciętną. Do tego nie trzeba spełniać wszystkich genderowych postulatów. Myślę, ze bardzo ważne jest to, że BSG jest ponad przeciętną na tym najbardziej podstawowym poziomie (choć zawiera też podstawowe i niebezpieczne błędy – np. tak jak wskazywałaś ukazanie gwałtu jako męskiej historii). Nie wiem ile osób odebrało zakończenie Buffy jako pochwałę siostrzeństwa (!#$@& word nie zna takiego słowa). Nie wiem ile osób będzie się zastanawiać nad feministycznymi bądź nie interpretacjami zniknięcia Kary. Jednak większość zauważy te silne postacie kobiece (i nie będzie porównywać w jaki sposób zginęły), Lee, który ma problemy ze sobą i Adamę, który pozwala, żeby uczucia miały wpływ na jego decyzję dowódcze (i za to go lubimy).
I proszę napisz o tym rozwodzie, bo jestem ciekawa.

Date: 2009-04-06 07:21 am (UTC)
ext_13247: ([bsg] stockholm)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
1. Nikt nie uważa, że nie możesz kochać BSG - to jest pierwsza rzecz, którą może powinnam zaznaczyć. Sama uważam BSG za jeden ze swoich ulubionych seriali, ale jeśli idzie o gender, to akurat niezrealizowany potencjał i złe rozwiązania fabularne/cliche, na które się zdecydował, budzą we mnie sporo oporu.

2. Feministyczna interpretacja idei Kary i siostrzeństwo w Buffy.

Ideologia nie działa *przede wszystkim* na poziomie informacji świadomej czy przekazu dosłownego. Ludzie są w stanie nie zastanawiając się nad tym odebrać przekaz na temat pochwalanych/ganionych wartości. Nie trzeba być teoretykiem kultury, żeby BSG przekazało Ci, że to przede wszystkim Kobiety Umierają, że męska przyjaźń nie ma kobiecego odpowiednika, że polityczne zaangażowanie Roslin jest bardzo często czymś złym, a idealizm Lee czymś dobrym (wiem, że po drodze mamy złych mężczyzn-polityków, ale ostatecznie właśnie z takim obrazem zostajemy), że Admirał Cain była tą złą, a Admirał Adama tym dobrym - bo kobiety przy władzy są złe, a mężczyźni dobrzy. Nie potrzeba mieć krytycznych narzędzi, żeby to zostało *odebrane* - dlatego, że są to w gruncie rzeczy koncepty *zgodne* z przekazywanymi nam przez naszą śliczną kulturę patriarchalną zdroworozsądkowymi założeniami o ludzkiej naturze i o fabułach tekstów kultury.

W odróżnieniu od tego, nie potrzeba znać słowa "siostrzeństwo", żeby na koniec Buffy zobaczyć jako coś Bardzo, Bardzo dobrego: sprzeciw względem patriarchatowi (władza z rąk mężczyzn w ręce kobiet), przeciw mizoginii (Caleb), przeciw władzy jednostki (nie Buffy ale każda dziewczyna-pogromczyni). BtVS w "Chosen" obiecuje lepsze jutro dla głównej bohaterki, w świecie, w którym podzieliła się ona siłą - władzą - z innymi kobietami. BSG w "Daybreak pt II" stwierdza, że dla głównej bohaterki nie ma już miejsca.

3. Co do porównywania sposobu ginięcia i zauważenia silnych postaci kobiecych - absolutnie się z Tobą nie zgadzam.

Wprowadzenie postaci geja w Supernatural nie czyniło tego serialu pro-gejowskim - bo to był miły gej. Ale z geja się śmiano, był zakochany w postaci heteroseksualnej, a potem zginął i oddał DUSZĘ by uratować "ukochanego". Został zniszczony. Bo to jest to, co się przydarza gejom.

Żeby serial był rzeczywiście na PLUS w kwestii genderu, to jeszcze silne postaci kobiece muszą nie tylko istnieć, ale być pokazane w świetle pozytywnym, mieć szansę na szczęście, być więcej niż jedna, stanowić pozytywne wzorce... Nie może być tak, że ten szereg silnych kobiecych postaci zostaje za swoją siłę ukaranych czy jest nienawidzonych. BSG pokazuje, że silne postaci kobiece umierają, chyba że zaakceptują swoje powołanie do macierzyństwa. Dzieci = cel ludzkości to jest w ogóle przesłanie tego serialu, co nie jest specjalnie bezpieczne samo w sobie, ale właśnie w przypadku kobiet doszło tu do najwyraźniejszych nadużyć i przegięć.

Macierzyństwo akceptuje Caprika, która najpierw sama bardzo chce ciąży, a potem cierpi, bo ją traci, a potem opiekuje się Herą!!! Poza tym akceptuje je oczywiście Athena, która w ogóle staje się definiowana przez pryzmat swojego macierzyństwa - kiedy zabiła Nathalie, na przykład. Sharon wybrała i to nawet kilka razy - Hera jest dla niej najważniejsza, bez Hery nie ma powodu do życia. I ja wiem, że tak bywa, i w odosobnieniu ten wątek by mi tak nie zgrzytał.

Co do Cally - ginie, bo jest ZŁĄ matką. Pozwala dziecku płakać, chce je zabić razem ze sobą, ma depresję poporodową.

A ostatnią matką jest Ellen, matka Cylonów. Która za swoje winy została zabita przez męża, ale to w porządku. I która potem stoi i potakuje, gdy jej mąż mówi Szefowi, że rozumie, czemu zabił Tory. Ach tak, uściśnijmy sobie ręce, zabijanie kobiet jest takim doświadczeniem, nad którym możemy się pobondować.

Date: 2009-04-06 07:22 am (UTC)
ext_13247: ([vm] from the darkness)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Przeciętny widz zauważy silne postaci kobiece. I potem zobaczy, że za tę siłę są karane, że ta siła wiąże się dla nich z bardzo negatywnymi konsekwencjami, że dobra kobieta to matka.

W Buffy główna bohaterka długo się swojej siły boi, wstydzi, chce ją odrzucić i odzyskać swoje "naturalne" miejsce w porządku społecznym - ale ostatecznie tę siłę afirmuje, pochwala, cieszy się nią, osiąga dzięki niej cele.

Starbuck cieszy się, że jej misja się skończyła i spełniła swoje przeznaczenie i znika. Roslin chce spokojnie umrzeć. O innych "silnych" postaciach kobiecych może się nie wypowiem.

Date: 2009-03-26 11:00 pm (UTC)
From: [identity profile] pellamerethiel.livejournal.com
Masz rację, my i tak wiemy swoje!!!!11 \o/

Hmm, ten tekst o Zaku i błędach, które Lee już wtedy popełniał... Szczerze mówiąc myślę, że to jest niezamierzone, bo Moore flashbacki wymyślił podobno bardzo późno, jak coś mu nie grało w pierwotnych scenariuszach finału (już ja mu powiem, co mi nie gra...)
Wciąż myślę o napisaniu tej mety, ale nie wiem do końca, jak to ugryźć ;)

Date: 2009-03-26 11:03 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Wiem, że to przypadkowe z flashbackami, ale mimo wszystko pasuje :P
Też muszę się zabrać do mety, ale chyba powinnam najpierw obejrzeć drugi raz. No i powinnam jeszcze odpowiedzieć na twoją :P

Date: 2009-03-26 11:11 pm (UTC)
From: [identity profile] pellamerethiel.livejournal.com
Oo, odpowiedz, odpowiedz :D
Szukałam met K/L żeby się zainspirować, ale nie znalazłam nic w moich memories, a nie chcę, żeby to się zmieniło w zwykłe wymienianie odcinków z momentami K/L, hmm. ;) Jakieś sugestie? :P

Date: 2009-03-26 11:21 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
może spróbuj zacząć, potem zobaczysz, co z tego wychodzi. Wiesz, jak zbierzesz te wszystkie elementy, to pewnie jeszcze różne rzeczy ci się nasuną na myśl. Ja mam tak zawsze i o ile nie piszę czegoś wg planu, którego muszę się trzymać, to zwykle wychodzi mi zupełnie co innego niż zakładałam.
Poza tym mnie najbardziej inspirują źródła, czyli same odcinki :P

Date: 2009-03-26 11:25 pm (UTC)
From: [identity profile] pellamerethiel.livejournal.com
Na razie czytam mety o finale i mety o samej Karze i samym Lee... tj. wiesz, odcinki i sceny pamiętam i wiem, że jak zacznę, to pójdzie z górki, ale jak zacząć? Od tego flashbacka? Czy tak, jak się ogląda, czyli od mini? XD

http://pics.livejournal.com/wisteria_/gallery/0002sfdq - zobacz to tak w ogóle <333

Date: 2009-03-26 11:51 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Moja metoda: zacząć od czegokolwiek, czyli najlepiej to co najbardziej chcesz napisać, albo co Ci najłatwiej. Z reszta z mojego ostatniego doświadczenia wynika, ze lepiej zaczynać od tego co się chce najbardziej, to się zachowa odpowiednie proporcje w tekście.

http://pics.livejournal.com/wisteria_/pic/001ac6ya/g78
najlepsze. Chce ikonkę :P kolejną

Date: 2009-03-26 11:57 pm (UTC)
From: [identity profile] pellamerethiel.livejournal.com
Awww, faktycznie śliczne :DDD
Właśnie czytałam metę o UB, hmm... to może zacznę tę metę od końca, od tamtej ostatniej sceny i jakie to było złe, że w ten sposób potraktowali cztery lata tego pairingu :P
Ikonki to nie do mnie XD ja też chcę

Date: 2009-03-27 12:42 am (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
Ja już męczę Nilc o header :P

Date: 2009-03-27 01:08 am (UTC)
From: [identity profile] pellamerethiel.livejournal.com
O, nowy? Jaki tym razem? :P

Date: 2009-03-27 09:50 pm (UTC)
From: [identity profile] galianoir.livejournal.com
zobaczysz (już niedługo)

Profile

galianoir

April 2011

S M T W T F S
     12
34 567 8 9
10 1112 13 141516
17181920212223
24252627282930

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Mar. 20th, 2026 10:50 am
Powered by Dreamwidth Studios