uwaga wpis o BSG
Mar. 26th, 2009 10:24 pmJako że nie sobota mnie nie pocieszy po tym co zrobili z pewnym wątkiem w ostatnim odcinku, muszę się pocieszyć sama
- I missed you.
- I missed you too.
Czyli w skrócie:
FUCK YOU MOORE!
Wiemy swoje!
A tu reszta radosnego picspamu (i dowodów na poparcie powyższego stwierdzenia):
- Are you shure I'm what you realy want?
- Yeah, you're what i want.
- Well, I think it's the first drink you've ever had with me, captan Kara Thrace. Must be a special occasion.
- I slept with Lee last night.
- He's been making the same mistakes since the day he met me.
- When you were with Zak?
- Yeah. And now I'm with Sam.
Co powiecie na to w kontekście flashbacka?
W ogóle skręcało mnie jak oglądałam ten odcinek. Tak będzie już chyba zawsze. Chociaż nie, znając mnie za każdym razem będzie gorzej.
FUCK YOU MOORE!
no subject
Date: 2009-03-26 10:23 pm (UTC)no subject
Date: 2009-03-26 10:25 pm (UTC)no subject
Date: 2009-03-26 10:59 pm (UTC)no subject
Date: 2009-03-27 09:50 pm (UTC)no subject
Date: 2009-03-27 09:58 pm (UTC)no subject
Date: 2009-03-27 10:14 pm (UTC)no subject
Date: 2009-03-27 11:53 pm (UTC)no subject
Date: 2009-03-28 01:05 am (UTC)Co masz na myśli, mówiąc znaturalizowana? Generalnie w społeczeństwie przemoc wobec kobiet jest uznawana na coś zwykłego, co widać znajduje odzwierciedlenie w serialu.
Złamania szczęki jako formy oświadczyn dyskutować chyba nie musimy, bo mamy to samo zdanie.
Jeśli chodzi o konsekwencje "Bastile Day" to rzeczywiście ich nie pokazali, z drugiej strony Cally nie jest główną bohaterką, a my nie wiemy co dokładnie tam się stało. Do tekstu, że facet ma szczęście, że nie odgryzła mu niczego innego, rzeczywiście można się przyczepić, ale tez myślę, że Cally mogła chcieć pokazać Szefowi i reszcie, jaka to ona nie jest twarda.
Nie zgodzę się, że przemoc wobec Kary na NC (chyba, że chodzi o jakąś inną scenę) nie pozostawiła żadnych konsekwencji. Powiedziałabym raczej, że były duże.
Tory? Scena śmierci? Fabularnie nie minęło wystarczająco dużo czasu na pokazanie konsekwencji.
Co do konsekwencji gwałtu na Athenie się zgodzę.
no subject
Date: 2009-03-28 09:55 am (UTC)Przemoc względem Kary w szpitalu była okropna :(
Poza tym ogólnie, znacznie więcej ginie kobiet niż mężczyzn, ich śmierć jest inaczej pokazana, a fakt, że gwałt podczas wojny jest istniejącym zjawiskiem nie znaczy, że nie można by pokazać trochę więcej współczucia dla jego ofiar i obrzydzenia ze strony pozytywnych bohaterów. Helo-i-Szef-ratują-swoją-dziewczynę to nie jest dość.
Tylko Gaius był odpowiednio zdegustowany chyba w sumie... ale nawet to zepsuli, bo potem PRZELECIAŁ OFIARĘ GWAŁTU ;____;
no subject
Date: 2009-03-28 10:03 am (UTC)Bardzo złe było, że motyw gwałtu na Cylonkach nigdy nie stał się historią o skrzywdzonych kobietach, ale pozostał męską historią, opowieścią o bohaterskich mężczyznach i o złych mężczyznach, ale ostatecznie? O mężczyznach. Kobiety nie były w niej tak naprawdę obiektami, poza tym motywem ze Złą Giną, która zabiła swoją kochankę/lesbijkę, a potem wysadziła wszystkich.
Ta pozycja kamery skupiająca się na działaniach mężczyzn i pasywności kobiet to coś bardzo, bardzo paskudnego.
no subject
Date: 2009-03-28 07:09 pm (UTC)Co do ukazania gwałtu Atheny jako męskiej historii to muszę się zgodzić, choć dali jej scenę w inferni.
Natomiast nigdy nie odebrałam Giny, jako Złej Giny. Jej motywy były dla mnie jasne i ludzkie. Jedyne czym dostała u mnie ujemne punkty, to to jak grała na emocjach ludzi, kierując tym ruchem dążącym do pokoju z cylonami.
Co do Tory. Jakiś jej punkt widzenia pokazali. Ona była jedyną z F5, która nie miała problemu z byciem Cylonką, chciała to wykorzystać (pod tym względem była podobna do Cavila). Ona czuła większy związek z Cylonami niż z ludźmi i tak się zachowywała. Nasza negatywna ocena wynika z tego, że stoimy po stronie ludzi. Można powiedzieć, że zdradzała przyjaźnie, ale przecież poszła do swoich. Strasznie jej nie lubiłam i nie rusza mnie jej śmierć, tak samo jak nie ruszyłaby mnie śmierć Gaiusa tuż przed jego procesem. Racja, go jednak nie zabili, ale chyba nie dlatego, że był facetem tylko dlatego, że był ważną postacią od początku serialu. Nie zapominajmy, że Tory to najpierw miał być Billy. Moore'owi widać nie chciało się wymyślać kolejnego backstory. Jest to poważny zarzut wobec jego pracy, ale nie znaczy, że facet jest seksistą. Fakt: nie poświęcili jej wiele czasu, motywów raczej się musimy domyślać, nie ma backstory. Ale czasem ludzie działają źle bez szczególnych motywów. Ktoś musi być tą złą postacią. Liczenie tego czy to jest kobieta czy mężczyzna i ile kobiet zginęło ma sens jedynie w szerszym kontekście (a tu niestety jestem niekompetentna). Szerszym niż jeden serial, bardziej statystycznym, bo jak wychodzą zauważalne dysproporcje, to coś jest nie tak, ale raczej w samym społeczeństwie, w którym wychowają się i żyją scenarzyści. Nie wieszajmy jednego za to, jaka jest nasza kultura. To tak jakby mieć pretensje, że Mickiewicz czy Sienkiewicz przedstawiali kobiety jak przedstawiali. Ważne, żeby to zauważać, żeby o tym mówić, pisać mety, bo wtedy może się coś zmienić. Ale nie wińmy za to jednego człowieka.
W każdym serialu można się do czegoś przyczepić. Mnie na przykład strasznie wkurzała sekta Gaiusa i że były tak prawie same kobiety (zwłaszcza na początku) i że od razu się rzuciły na niego. Choć sekty generalnie opierają się na kasie i seksie, to można było to ukazać inaczej. Ale kończąc dygresję. W każdym serialu można się do czegoś przyczepić. To jednak nie zmienia faktu, ze BSG jest genderowo on ponad przeciętną, choć idealnie nie jest.
no subject
Date: 2009-03-28 07:41 pm (UTC)- Roslin coraz bardziej sprowadzana do swojego umierania.
- Rozród jako największa misja ludzkości.
- Ilość i sposób pokazania gwałtu i przemocy względem kobiet, a nawet takiej przemocy, w przypadku której mamy sympatyzować z AGRESOREM!!!
- To, ile umiera kobiet.
- Złe i martwe lesbijki.
- Kobiety, które zostają bierne, bo jakoś nikt nie wymyślił dla nich wątku (tak kończy D'Anna czy Tory, która najwyraźniej na Ziemi nie robiła NIC poza słuchaniem Sama.)
- Płody umierające, bo tatuś już nie kocha mamusi O_O
- Seksualne prezentowanie scen odrodzenia Cylonek ale nie Cylonów.
- Taki a nie inny wybór aktorów i aktorek do ról Cylonów.
- Kobiety, których JEDYNYM wątkiem jest seksualny/miłosny/rodzinny, albo które do tego zostają sprowadzone (np. Roslin nawrócona ze złej drogi WŁADZY na dobrą drogę MIŁOŚCI).
- Męskie przyjaźnie na plus, a brak podobnych relacji między postaciami kobiecymi.
A to tylko problemy z samymi kobietami, jeszcze bym mogła powymieniać problemy z rasą i ideologią indywidualizmu/kolektywizmu i dalej mnie wkurwia wychwalony nepotyzm i Lee jako nasz cudowny niebieskooki lider, który podejmie decyzje za wszystkich i nas zbawi.
To, że nie jest to Supernatural jeszcze nie wynosi tego serialu ponad przeciętną. Jedna Starbuck wiosny nie czyni - zwłaszcza, że ostatecznie okazała się być kompletnie zepsuta, autodestrukcyjna i nie mogła się dostosować do świata i musiała odejść.
Co do samego Moore'a - najzwyczajniej w świecie czytałam z nim parę wywiadów i kilka jego wypowiedzi sprawiło, że krew mi zawrzała, wiem, że to on wymyślł kilka tych motywów z gwałtem i lubi epatować seksem w dość tani sposób, oraz uważam ten motyw z wstawieniem samego siebie na końcu serialu za bardzo brzydki, narcystyczny i ogólnie odwołujący się nieco za mocno do tradycji Autora-Ojca-Boga.
no subject
Date: 2009-03-28 07:55 pm (UTC)no subject
Date: 2009-03-28 08:11 pm (UTC)A poziomem przeciętnym jest taka Gossip Girl, gdzie postaci kobiece są różne, mają motywacje, ich losy nie są w sumie ograniczone do randek, no i nie ma za wiele mordowania i gwałcenia. Albo taki zwyczajny serial w miejscu pracy, medyczny, prawniczy i policyjny, o ile nie ma w nim za dużo seksizmu.
Ja nie twierdzę, że BSG jest gorsze od tych seriali. Jest od zdecydowanej większości z nich lepsze. Ale jeśli idzie o potraktowanie genderu, to ostatecznie jednak bardziej na minus niż na plus, po prostu, moim zdaniem. A szkoda, bo miało szansę być WIELKIM plusem (i do pewnego momentu pewnie było.)
no subject
Date: 2009-04-02 10:39 pm (UTC)Widzisz, Ty kochasz Buffy, mimo że widzisz niedociągnięcia, ja kocham BSG tak samo. I nadal uważam, ze jest ponad przeciętną.
Co do zarzutów.
- Ja na miejscu Roslin zajęłabym się swoim umieraniem już w miniseries. Babka przetrwała przez 3 i pół serii, załamała się po tym, co zobaczyła na Ziemi, która miała być Ziemią Obiecaną, a okazała się katastrofą. Generalnie z tego powodu załamała się cała flota. Roslin była w szczególnej sytuacji. Skoro już i tak nie osiedlimy się na żadnej planecie za mojego życia, to chcę je wykorzystać do końca. Nie dziwi mnie zupełnie ta postawa, wydaje m się bardzo naturalna. Nie zgodzę się też z nawróceniem na drogę miłości. Ten ship trwał dość długo już kiedy Roslin była full time prezydentką. To „nawrócenie” wynika z „chcę pożyć”. Władza to jednak obowiązki.
- Jeśli chodzi o wątek aborcyjny, to ostatnio oglądałam „Captain’s Hand” i myślę, ze zostało tam wyraźnie pokazane, że była to decyzja, z którą sama Roslin się nie zgadzała. Miała z tym duże problemy, jej pierwszą reakcją na propozycje Adamy jest „No”. Głos się jej trzęsie, kiedy ogłasza decyzję. Ostatecznie nie karze też tej dziewczyny. Natomiast była to droga na skróty (inna kwestia, że nieskuteczna), jeśli chodzi o zapewnienie przetrwania ludzkości. I na prawdę wydaje mi się, że łatwo w nią uwierzyć. Dla mnie przetrwanie ludzkości to nie jest jakaś szczególna wartość, ale dla wielu ludzi jest, a dla określonych ważnych wartości można ograniczać prawa i wolności. Szczerze powiedziawszy już od „we should start making babies” zastanawiałam się, czy zakażą aborcji. I cieszę się, że ten temat został podniesiony. Zauważ, jak zachowuje się Cottle, jak przeciwnicy prawa do aborcji przedstawiani są jako fanatycy religijni – to nie jest pozytywny obraz. Zakaz aborcji wywołał we flocie poruszenie, wiec rozród nie jest traktowany jak misja ludzkości. W dodatku właśnie ograniczenie praw obywatelskich w postaci zakazu aborcji został wykorzystany do ogłoszenia przez Gaiusa startu w wyborach. Co prawda jedynie wykorzystał to dla swoich celów, ale gdyby nie sprawa nie wywoływała we flocie odpowiedniego poruszenia, nie zostałaby nie nadawałaby się do realizacji tych celów (nota bene Gaius w końcu wybory wygrał, więc kto wie, czy jeśli Roslin nie wprowadziłaby tego zakazu, to może przez cały czas byłaby prezydentką).
- do liczenia ofiar się już odniosłam, do przemocy wobec kobiet po części także. Chciałam tylko zaznaczyć, że nie twierdzę, ze BSG pokazuje matriarchalny świat.
- Co do złych lesbijek. W wątku Cain skupiłam się najbardziej na tym, że pokazali, jak kochała Ginę. Poczuła się zdradzona przez najbliższą osobę i dlatego jej odbiło (to w jakim kierunku jej odbiło było już wynikiem jej charakteru i różnych innych czynników). Ale to była prawdziwa miłość, co nie wszyscy uważają za takie oczywiste, jeśli chodzi o osoby homoseksualne. Może to płytkie, ale ja to przede wszystkim tak odebrałam. (Z resztą przy Cain można by dyskutować o tym czy kobiety wchodząc do „męskiego” świta muszą przyjmować „męski styl rządzenia”)
no subject
Date: 2009-04-02 10:40 pm (UTC)- Postacie bez wątku. Chciałam zauważyć, ze w 4s też nie wiedzieli co zrobić z Lee (Helo w 4.5 też prawie w ogóle nie ma) i gdyby nie to, że jest głównym bohaterem od miniseries to by go też wywalili. Moore po prostu schrzanił. Poza tym zauważmy, że Doral i ten drugi cylon –doktor (albo na odwrót) też są postaciami bardzo negatywnymi i nie mamy żadnego ich background.
- nie karz mi mysleć o poronieniu Six. Wypieram cały ten odcinek, a nawet wątek. Moore znowu schrzanił. I to ostro. W takich wypadkach (jak też na przykład ze złamaniem szczęki Cally) stwierdzam, że nie łapię o co chodzi jest to wpadka scenarzystów, która nie powinna się znaleźć w ogóle w serialu. Ale przyznaję, że to wynik mojej miłości do BSG.
- Myślę, ze gdyby Starbuck chociaż trochę nie odbiło, to pojawiłby się zarzut, ze śmierć nie wywarła na niej żadnego wrażenia. A zniknięcie Kary, zważywszy na to, że nie wiadomo, kim jest wydaje mi się dobrym rozwiązaniem
a mówi to osoba, która chce ją z Lee. Jeszcze co do zepsucia i autodestrukcji. Mamy wielu bohaterów - mężczyzn, którzy nie są idealni, a widzowie/ czytelnicy i tak ich lubią. Tu mamy Starbuck, któramogłaby jeść na śniadanie niemowlętajest bardzo daleka od ideału, zdradza męża, czasem (często?) coś spieprzy, a i tak wiele (większość?) osób ją strasznie lubi.Na koniec jeszcze pytanie. Girl pisała kiedyś na lj, że rozmawiałyście z Pelle o tym, czy to jak Kara nie miała problemu ze zdradzaniem Sama, ale nie chciała się zorwieść ze względu na przysięgę złożoną bogom było hipokryzją. Ty twierdziłaś, ze nie. Miałam się Ciebie o to zapytać, ale ostatecznie zapomniałam.
no subject
Date: 2009-04-02 11:18 pm (UTC)Teraz tylko w skrócie powiem, że ostatecznym przesłaniem Buffy jest empowerment i dzielenie się władzą - oddanie jej każdej kobiecie, która może ją otrzymać. Zrealizowanie potencjału.
Ostateczna wiadomość BSG nt. kobiet? Nie przeżyła ani jedna kobieta nie będąca sprowadzona do roli matki-cylonki. Zabito kobiet znacznie, znacznie więcej niż mężczyzn. Z postaci wprowadzonych w miniseries przeżyli prawie wszyscy czy nawet wszyscy mężczyźni i ile kobiet?
Ten serial nieodmiennie składał kobiety w ofierze. Wszystkie lesbijki giną - a co do PRAWDZIWEJ miłości lesbijek to się w ogóle nie zgodzę, bo jedna strona była zaangażowana po to najwyraźniej, by zdradzić Cain i wydać w ręce Cylonów - Gina jest zaprogramowana do uwodzenia. Co nie jest niczym niezwykłym - Cylonki w ogóle są obiektami seksualnymi.
Buffy robiła błędy po drodze, ale ostatecznie afirmuje kobiecą społeczność i ideę siostrzeństwa! Czy mamy coś takiego w BSG? NIE.
Uważam, że zniknięcie Kary jest dobrym rozwiązaniem fabularnym, co nie zmienia faktu, że ma różne znaczenia, wśród nich także takie anty-feministyczne.
A wszystkie te obiecujące, silne postaci kobiece zostały albo zabite, albo spłycone, albo zostały ostatecznie odkupione przez cierpienie i macierzyństwo...
no subject
Date: 2009-04-05 10:59 pm (UTC)Co do Giny i Cain kłócić się nie będę. Powiedziałam tylko, jakie były moje wrażenia, a Razora w dodatku oglądałam tylko raz.
Możesz mi powiedzieć o co chodzi z tym macierzyństwem? Mamy tam trzy ciąże. Cally zdecydowanie nie była silną postacią kobietą i wszystko co było po małżeństwie z Szefem mnie nie dziwi. Mamy Athenę, dla której Hera jest bardzo ważna (co nie powinno dziwić), ale absolutnie nie zgodzę się, że jest definiowana przez macierzyństwo. Sharon jest matką, ale jest też pilotką, nie musi wybierać również dzięki temu, że Hera ma ojca. Jest jeszcze Caprica, której wątku ciążowego bardzo nie lubię, ale też nie rozumiem, za co miałaby być odkupiona. Wyciągnięcie jej z brygu jest raczej przejawem nepotyzmu Adamy. I tak jak nie lubię tego wątku, tak bardzo podobała mi się tam Caprica, jak nie pozwalała sobą manipulować.
Buffy robiła błędy po drodze, ale ostatecznie afirmuje kobiecą społeczność i ideę siostrzeństwa! Czy mamy coś takiego w BSG? NIE.
Nie twierdzę, że BSG to feministyczna forpoczta, ale uważam że jest ponad przeciętną. Do tego nie trzeba spełniać wszystkich genderowych postulatów. Myślę, ze bardzo ważne jest to, że BSG jest ponad przeciętną na tym najbardziej podstawowym poziomie (choć zawiera też podstawowe i niebezpieczne błędy – np. tak jak wskazywałaś ukazanie gwałtu jako męskiej historii). Nie wiem ile osób odebrało zakończenie Buffy jako pochwałę siostrzeństwa (!#$@& word nie zna takiego słowa). Nie wiem ile osób będzie się zastanawiać nad feministycznymi bądź nie interpretacjami zniknięcia Kary. Jednak większość zauważy te silne postacie kobiece (i nie będzie porównywać w jaki sposób zginęły), Lee, który ma problemy ze sobą i Adamę, który pozwala, żeby uczucia miały wpływ na jego decyzję dowódcze (i za to go lubimy).
I proszę napisz o tym rozwodzie, bo jestem ciekawa.
no subject
Date: 2009-04-06 07:21 am (UTC)2. Feministyczna interpretacja idei Kary i siostrzeństwo w Buffy.
Ideologia nie działa *przede wszystkim* na poziomie informacji świadomej czy przekazu dosłownego. Ludzie są w stanie nie zastanawiając się nad tym odebrać przekaz na temat pochwalanych/ganionych wartości. Nie trzeba być teoretykiem kultury, żeby BSG przekazało Ci, że to przede wszystkim Kobiety Umierają, że męska przyjaźń nie ma kobiecego odpowiednika, że polityczne zaangażowanie Roslin jest bardzo często czymś złym, a idealizm Lee czymś dobrym (wiem, że po drodze mamy złych mężczyzn-polityków, ale ostatecznie właśnie z takim obrazem zostajemy), że Admirał Cain była tą złą, a Admirał Adama tym dobrym - bo kobiety przy władzy są złe, a mężczyźni dobrzy. Nie potrzeba mieć krytycznych narzędzi, żeby to zostało *odebrane* - dlatego, że są to w gruncie rzeczy koncepty *zgodne* z przekazywanymi nam przez naszą śliczną kulturę patriarchalną zdroworozsądkowymi założeniami o ludzkiej naturze i o fabułach tekstów kultury.
W odróżnieniu od tego, nie potrzeba znać słowa "siostrzeństwo", żeby na koniec Buffy zobaczyć jako coś Bardzo, Bardzo dobrego: sprzeciw względem patriarchatowi (władza z rąk mężczyzn w ręce kobiet), przeciw mizoginii (Caleb), przeciw władzy jednostki (nie Buffy ale każda dziewczyna-pogromczyni). BtVS w "Chosen" obiecuje lepsze jutro dla głównej bohaterki, w świecie, w którym podzieliła się ona siłą - władzą - z innymi kobietami. BSG w "Daybreak pt II" stwierdza, że dla głównej bohaterki nie ma już miejsca.
3. Co do porównywania sposobu ginięcia i zauważenia silnych postaci kobiecych - absolutnie się z Tobą nie zgadzam.
Wprowadzenie postaci geja w Supernatural nie czyniło tego serialu pro-gejowskim - bo to był miły gej. Ale z geja się śmiano, był zakochany w postaci heteroseksualnej, a potem zginął i oddał DUSZĘ by uratować "ukochanego". Został zniszczony. Bo to jest to, co się przydarza gejom.
Żeby serial był rzeczywiście na PLUS w kwestii genderu, to jeszcze silne postaci kobiece muszą nie tylko istnieć, ale być pokazane w świetle pozytywnym, mieć szansę na szczęście, być więcej niż jedna, stanowić pozytywne wzorce... Nie może być tak, że ten szereg silnych kobiecych postaci zostaje za swoją siłę ukaranych czy jest nienawidzonych. BSG pokazuje, że silne postaci kobiece umierają, chyba że zaakceptują swoje powołanie do macierzyństwa. Dzieci = cel ludzkości to jest w ogóle przesłanie tego serialu, co nie jest specjalnie bezpieczne samo w sobie, ale właśnie w przypadku kobiet doszło tu do najwyraźniejszych nadużyć i przegięć.
Macierzyństwo akceptuje Caprika, która najpierw sama bardzo chce ciąży, a potem cierpi, bo ją traci, a potem opiekuje się Herą!!! Poza tym akceptuje je oczywiście Athena, która w ogóle staje się definiowana przez pryzmat swojego macierzyństwa - kiedy zabiła Nathalie, na przykład. Sharon wybrała i to nawet kilka razy - Hera jest dla niej najważniejsza, bez Hery nie ma powodu do życia. I ja wiem, że tak bywa, i w odosobnieniu ten wątek by mi tak nie zgrzytał.
Co do Cally - ginie, bo jest ZŁĄ matką. Pozwala dziecku płakać, chce je zabić razem ze sobą, ma depresję poporodową.
A ostatnią matką jest Ellen, matka Cylonów. Która za swoje winy została zabita przez męża, ale to w porządku. I która potem stoi i potakuje, gdy jej mąż mówi Szefowi, że rozumie, czemu zabił Tory. Ach tak, uściśnijmy sobie ręce, zabijanie kobiet jest takim doświadczeniem, nad którym możemy się pobondować.
no subject
Date: 2009-04-06 07:22 am (UTC)W Buffy główna bohaterka długo się swojej siły boi, wstydzi, chce ją odrzucić i odzyskać swoje "naturalne" miejsce w porządku społecznym - ale ostatecznie tę siłę afirmuje, pochwala, cieszy się nią, osiąga dzięki niej cele.
Starbuck cieszy się, że jej misja się skończyła i spełniła swoje przeznaczenie i znika. Roslin chce spokojnie umrzeć. O innych "silnych" postaciach kobiecych może się nie wypowiem.
no subject
Date: 2009-03-26 11:00 pm (UTC)Hmm, ten tekst o Zaku i błędach, które Lee już wtedy popełniał... Szczerze mówiąc myślę, że to jest niezamierzone, bo Moore flashbacki wymyślił podobno bardzo późno, jak coś mu nie grało w pierwotnych scenariuszach finału (już ja mu powiem, co mi nie gra...)
Wciąż myślę o napisaniu tej mety, ale nie wiem do końca, jak to ugryźć ;)
no subject
Date: 2009-03-26 11:03 pm (UTC)Też muszę się zabrać do mety, ale chyba powinnam najpierw obejrzeć drugi raz. No i powinnam jeszcze odpowiedzieć na twoją :P
no subject
Date: 2009-03-26 11:11 pm (UTC)Szukałam met K/L żeby się zainspirować, ale nie znalazłam nic w moich memories, a nie chcę, żeby to się zmieniło w zwykłe wymienianie odcinków z momentami K/L, hmm. ;) Jakieś sugestie? :P
no subject
Date: 2009-03-26 11:21 pm (UTC)Poza tym mnie najbardziej inspirują źródła, czyli same odcinki :P
no subject
Date: 2009-03-26 11:25 pm (UTC)http://pics.livejournal.com/wisteria_/gallery/0002sfdq - zobacz to tak w ogóle <333
no subject
Date: 2009-03-26 11:51 pm (UTC)http://pics.livejournal.com/wisteria_/pic/001ac6ya/g78
najlepsze. Chce ikonkę :P
kolejnąno subject
Date: 2009-03-26 11:57 pm (UTC)Właśnie czytałam metę o UB, hmm... to może zacznę tę metę od końca, od tamtej ostatniej sceny i jakie to było złe, że w ten sposób potraktowali cztery lata tego pairingu :P
Ikonki to nie do mnie XD
ja też chcęno subject
Date: 2009-03-27 12:42 am (UTC)no subject
Date: 2009-03-27 01:08 am (UTC)no subject
Date: 2009-03-27 09:50 pm (UTC)